Ostre hamowanie

  1. EB (nie mylić z piwem) czyli Emergency Brake to jest maksymalne awaryjne hamowanie, które ja stosuje bardzo rzadko. Ostatnio miałem jedno hamowanie rok temu. Wczoraj…miałem aż dwa w jeden dzień a mało brakowało było by cztery. Wtedy limit na cztery lata bym wykorzystał.

Pierwsze zatrzymanie miałem na łuku, zarz za przystankiem Heuston. Wóz sam nagle się zatrzymał. To była tylko awaria drzwi, ktoś za mocno się oparł o nie i bam, pierwsze hamowanie. Poszedłem zresetować to skrzydło. Na podłodze zauważyłem, że leży jakiś lokalny menelik i coś mruczy pod nosem. Spojrzałem na niego, spojrzałem na ludzi którzy na nas się patrzeli i się zapytałem co się stało. Odpowiedzi nie było. Kleknąłem obok poszkodowanego i zacząłem ostrym głosem, prawie krzykiem czy potrzebuje ambulans, bo nie chcemy tu długo stać. Pomyślałem, że to typowy symulant wiec trzeba go szybko i ostro 😉 . Nagle zjawiła się jakaś pani, później druga. Razem próbowaliśmy go podnieść ale ciągle go bolało. Jedna  z pomagających okazała się być pielęgniarką, trochę gościa po uciskała, pomacała i stwierdziła, że wszystko jest OK. Dojechałem do przystanku a tam zajęli się już nim ochroniarze. Wyszedł o własnych siłach. Potem ślad po nim zaginał.

Drugie hamowanie miałem tuż po drugiej przerwie, ambulans bez sygnalizacji dźwiękowej wjechał na skrzyżowanie  z za rogu budynku. Kierowca karetki też się mnie nie spodziewał. Niestety zatrzymałem się za sygnalizatorem i musiałem wycofać.

Na sam koniec tylko mocne ale nie awaryjne hamowanie przed taksówką, która na czerwonym chciała zawracać a jakieś 500m dalej znów musiałem zwolnic mocno żeby nie zabić grupy nastolatków przechodzących w niedozwolonym miejscu przez trzy pasmową jezdnie a następnie tory. Ot dzień prawie jak każdy inny.

Znieslawienie

Ciągle zapominam, że nie każdy ma „fejsbuka” i nie każdy może zajrzeć na mój profil w celu poczytania aktualności.

Wróćmy trochę w czasie. Kilka tygodni temu na pierwszej stronie krajowego brukowca okazała się okładka ze zdjęciem tramwaju i podpis „Luas Man Lured Boy To Hotel” co znaczy „człowiek z Luasa zwabił chłopca do hotelu”. Oczywiście w tekście na 4 stronie wyjaśnione jest, że był to tylko jakiś tam facet , który zaprosił chłopca na przystanku tramwajowym a nie nikt z firmy ale zła opinia została. Ludzie zaczęli się pytać kto to jest i czy dalej pracuje u nas. Firma nic z tym nie zrobiła, co jest bardzo dziwne, bo wydaje mi się że przeprosiny powinny być na pierwszej stronie.

gazeta

Sensacyjny Poniedziałek

Wieczór w Dublinie był bardzo spokojny. Z nieba lekko siąpił drobny deszcz, było ciepło a wilgotność osiągała swoje maximum.  Właśnie wybiła północ, dojeżdżałem do ostatniego przystanku, gdzie na odjazd czekał wóz kolegi. Zatrzymałem się, otworzyłem drzwi, wszyscy trzej pasażerowie wysiedli. Nagle w radiu usłyszałem głos motorniczego, który czekał na odjazd. Informował on dyspozytora, że własnie rozmawiał z gościem który pokazał mu nóż, „stanley knife” lub nóż do tapet, jak kto woli. Skierował go do mojego tramwaju twierdząc, że on nie jedzie w kierunku pożądanym przez owego pasażera. No super ku$%a dziękuję. Nie ma to jak zepchnąć kłopoty na kogoś innego. Zmieniłem strony i poszedłem do niego dowiedzieć się o co chodzi. Szybko mi wytłumaczył, że to jakiś dziwak i żebym uważał. Dyspozytor przez radio zapytał się mnie czy gość jest agresywny i gdzie siedzi. Odpowiedziałem, że rozsiadł się wygodnie na środku tramwaju i raczej zapadnie w sen niż będzie agresywny. Garda została zaalarmowana. Czekaj aż policjanci przyjadą – usłyszałem w radiu i potwierdziłem.

Nagle na horyzoncie zobaczyłem migające niebieskie światła, które zbliżały się z bardzo dużą prędkością. Tuż za BMW jechał radiowóz nieoznakowany a z nim następny. Jak te trzy się zatrzymały to podjechał jeszcze jeden wóz cywilny a na samym końcu duży samochód z kratami z tyłu z którego wysiadło dwóch Gardziaży, tym razem już w mundurach. W sumie pojawiło się 10 przedstawicieli prawa, każdy w kamizelkach z paralizatorami w dłoni. Dwóch, którzy jako pierwsi dojechali na miejsce, wsiadło do tramwaju, mierząc do gościa i zaczęli krzyczeć : „Armed Gardai” ręce do góry, wstań, nie ruszaj się !!!! Musieli poinformować szanownego pana, że są uzbrojeni, ponieważ tutejsze patrole oprócz gazu i pałki teleskopowej żadnej broni palnej nie noszą. Facet aż podskoczył ze zdziwienia, nie wiem czy nawet nie zmoczył siedzenia, bo coś tak ciągło troszkę uryną. Zaczęło się przeszukiwanie.

Ja stałem na zewnątrz i z ukosa przyglądałem się całej akcji. Przetrzepali gościowi kieszenie, torbę, po czym kilku z policjantów wysiadło i kolejno zaczęli podchodzić do mnie.

-Czy gość pokazał ci nóż ? – zapytał jeden

-Nie, mnie nie ale koledze z poprzedniego tramwaju tak.

-Czy straszył inny pasażerów ? – kontynuował mundurowy

-Nie, przecież tu żywej dyszy nie ma.

-Ok, zagrożenia nie ma, możesz jechać. Czy zabierzesz go ze sobą w tramwaju ?

-Co?! jak go nastraszyliście to dopiero teraz może stać się agresywny. Mam lekkiego pietra więc jak byście mogli….

-Ok, chłopaki  z patrolu zawiozą go do domu. Dziękuję i dobranoc.

 

No i pojechali. Okazało się,że był to robotnik z budowy, miał kask, ciuchy robocze, pozwolenie na pracę przy budowie tzw „safe pass”. Też bym go raczej zostawił w spokoju, a to że miał nóż, no cóż jak budowlaniec to może. Gdyby wyglądał trochę inaczej, nie miał całego sprzętu to by był podejrzany. Kolega motorniczy trochę za szybko zareagował i źle ocenił sytuację ale nic się nie stało. Z małym ośmiominutowy opóźnieniem odjechałem.

Powrót do przeszłości

new2W 1949 roku ostatni tramwaj odjechał z głównej ulicy Dublina, z O’Connell street. Dziś, 17 czerwca powrócił w chwale. Linia oficjalnie zostanie otwarta w pierwszej połowie grudnia. Pierwszy termin podany opinii publicznej to 13 grudnia ale pojawiły się głosy, że ludziska 8 grudnia już będą mogli podróżować z południa na północ stolicy Irlandii. Dzisiejszy kurs był czysto techniczny. Sprawdzane było dosłownie wszystko, tory, siec, chodniki, podkłady, światłą, zwrotnice, interakcja z ruchem ulicznym. A wszytko pod czujnym okiem policji, straży pożarnej, inżynierów i innych oficjeli. Oczywiście pojawił się  też minister transportu. Wszystko poszło zgodnie z planem.new1

Zdjęcia dostępne w galerii.