Piątek

Piątek
Dziś byłem rezerwowym od 13 do 22. Liczyłem na to, że posiedzę sobie, odpocznę ale niestety, jak to bywa w piątki zawsze coś się dzieje. I tak zwykła awaria przerodziła się w dość duży zator na trasie. Jeden z nowych, który jeździ dopiero 4 dni miał awarie jednego z wózków. Na początku miał problem z zidentyfikowaniem problemu, później problemy z resetem wozu. A na sam koniec mało nie doprowadził do kolizji wjeżdżając do zajezdni. Nie ustawił zwrotnicy w odpowiednim kierunku i chciał jechać na „czerwonym”. Na szczęście dyspozytor w porę to zauważył i szybko zareagował przez radio i kazał mu się zatrzymać.

Zazwyczaj, gdy mam zmiany które kończą się przed północą to jadę tramwajem do pracy. Tym razem pojechałem autem.
Około godziny 19 jeden z motorniczych zgłosił utratę napięcia a drugi, jadący z przeciwnej strony powiedział, ze pantograf spadł. Wyglądało to na krótkie zatrzymanie. Wóz z tyłu podjechał, przygotował się do spinania i spychania. Po złączeniu obu wozów okazało się, że ten sprawny uległ awarii. I tak dwa tramwaje utknęły na dość ruchliwym skrzyżowaniu w okolicy Belgard. Została wezwana policja, która zatrzymała całkowicie ruch w okolicy. Ja na szczęście miałem samochód i pojechałem do domu. Około 23:30 sprawdzałem w aplikacji czy wszystko wróciło do normy i niestety tak nie było. Tramwaje dalej kursowały tylko do Redcow.

Tags: , ,

W drugiej minucie słychać strzały

…no aż tak drastycznie nie było ale przez następne kilka linijek może być sensacyjnie.

Ten Piątkowy wieczór był bardzo spokojny, pogoda dopisała. Było miło, ciepło i słonecznie. Młodzież za bardzo nie szalała a wieczorem pełno ludzi jechało w kierunku centrum zapewne na kilka drinków do swoich ulubionych barów.  O godzinie 0:40 zatrzymałem się na przedostatnim przystanku Hospital. Nawet nie wiem ile ludzi było na pokładzie, bo sam byłem już zmęczony i odliczałem minuty do powroty do domu. Nagle usłyszałem jakiś niemrawy krzyk – mi ajfołn, heeeej, stop him. Zerknąłem w mały czarno-biały ekran kamery i zobaczyłem kilka postaci wybiegających z ostatnich drzwi. Zanim zorientowałem się co się dzieje, pierwszy z biegnących był już na wysokości mojej kabiny. Wysoki, szczupły chłopak w kapturze naciągniętym na głowę i twarz dawał długie susy przez tory a póxniej przez ulicę. Tuz za nim biegło dwóch innych chłopaków. Prawdopodobnie chcieli go złapać bo nie wyglądali na lokalnych rzezimieszków, wręcz przeciwni wyglądali na gości wracających własnie z jakiegoś lokalu po kilku piwkach. Nie dałem im wielkich szans na złapanie złodzieja. W takich sytuacjach adrenalina robi swoje i człowiek ma trochę więcej energii ale z drugiej strony alkohol mocno spowalnia reakcję ;).

Ale to nie był jeszcze koniec pościgu. Na samym końcu biegła dziewczyna, która wszczęła alarm. Jak na złość podczas zeskakiwania z przystanku na tory potknęła się i runęła na tory. Podniosła się po kilku sekundach i wolniejszym krokiem ruszyła za pogonią. Nikogo więcej w pobliżu już nie było. Zamknąłem drzwi i ruszyłem. Przez radio zgłosiłem cała sytuację i dojechałem do końca trasy. Zawróciłem i ruszyłem już do zajezdni z wygaszonymi światłami. Dojeżdżając do przystanku na którym cała ta sytuacja się wydarzyła zauważyłem, że poszkodowana siedzi na ławce. Zatrzymałem się i poszedłem do niej. Dziewczyna z dalekiego wschodu (może Chiny) siedziała na ławce i płakała. Zapytałem się jak  mogę jej pomóc. Powiedziała, że ukradli jej telefon, rozbiła kolano i ciężko jej chodzić i chciała by wezwać taksówkę. Zapytałem się czy może nie chce wezwać pogotowi, szpital tuż za rogiem, może zerkną na zraniona nogę. Odmówiła. Zaproponowałem jej, że zawiozę ja do domu, bo mieszka w okolicy. Zgodziła się. W drodze doradziłem jej, żeby jeszcze dziś jak najszybciej zmieniła wszystkie hasła, bo niestety na telefonie mamy wszystko, pocztę, bank i inne aplikacje z danymi wrażliwymi które mogą być wykorzystane. Powiedziałem też, żeby z samego rana udała się na posterunek policji i zgłosiła zdarzenie. Może przynajmniej dostanie pieniądze z ubezpieczenia. I tak dojechaliśmy do zajezdni.

Zdałem wóz, poszedłem do dyspozytora, opowiedziałem o całej sytuacji. On tylko się zapytał czy jestem pewien, że chcę ją zawieźć samochodem do domu, bo nigdy nie wiadomo kogo zabierasz no i czy ona jest pełnoletnia 😉

Wsiedliśmy w auto i po kilku minutach byliśmy u niej pod domem. Nie, nie skończyło się to jak na filmach, ze zaprosiła mnie na drinka 😉 Podziękowała a ja pojechałem do siebie.  Zapomniałem zapytać jej o imię.

 

Hipokryta

Po przeczytaniu tekstu poniżej drogi czytelniku wybierzesz sam czy jestem hipokrytą, pesymistą czy realistą no chyba, że jeszcze jakieś inne określenia będą pasowały.

Kilka dni temu poznany redaktor lokalnego oddziału ogólnopolskiej gazety codziennej poprosił mnie, czy mógłbym napisać kilka zdań co mi dała Unia Europejska. Bardzo się ucieszyłem, że jeszcze ktoś o mnie pamięta i mam co najmniej jednego czytelnika bloga :D.

Kilka zdań skreśliłem, prawie wszystko zostało wydrukowane (naprawdę tylko kilka słów zostało usuniętych), bo się rozpisałem aż za bardzo. Mój tekst zająłby więcej miejsca niż było przewidziane.

Później doczytałem, że w sobotę czy niedzielę będą organizowane marsze poparcia unii czy coś takiego, będzie śpiewany hymn…unii, niebieskie flagi itd i itd.

Halo !!!, ludzie!!!, unia to unia ale hymn to chyba Polski trzeba śpiewać, cieszyć się ze swojej przynależności narodowej, być dumny z bycia Polakiem, promować Polską flagę.

I pytanie: „Za co lubię Unię?” brzmi dla mnie tak samo jak „Którego z przywódców kochasz najbardziej i uzasadnij dlaczego właśnie Stalina”

Kolejna walka polityczna.

A poniżej mój oryginalny tekst:

Co mi dała Unia Europejska? Jest to bardzo trudne pytanie, bo prawdopodobnie bardzo słabo pamiętam co było przed Unią. Na pewno trzeba przyznać, że dzięki zjednoczonej europie, miasta rozwijają się szybciej, jest wiele dotacji do budowy infrastruktury. Ogromna masa różnych firm, organizacji i stowarzyszeń korzysta z pomocy funduszy Unii Europejskiej. 
   Żyjąc w Polsce jakoś częściowo ,pośrednio może odczuwałem wpływ Unii na moje życie. Mogłem wyjechać do dowolnego kraju w Europie i rozpocząć pracę w dowolnym zawodzie. Mnie akurat udało się rozpocząć pracę jako motorniczy czyli robiłem to samo w Polsce a teraz w Dublinie. 
   Tylko, że przed unią to chyba nie było zakazane i można było podjąć zatrudnienie gdziekolwiek. Ludzie od dawna wyjeżdżali do pracy po upadku komunizmu i pracowali w zachodniej europie. 
   Wolność podróżowania bez granic to też zasługa UE. Teraz możemy swobodnie przejechać z jednego kraju do drugiego w obrębie EU na podstawie Dowodu Osobistego lub Paszportu (o to drugie wcale nie trudno się ubiegać i dostać można w przeciągu kilku dni). Granice są otwarte… ale zaraz, już niedługo zostaną zamknięte z powodu legalnych bądź nie legalnych uchodźców, których napływa masa dzięki zbyt rozbudowanym systemom pomocy socjalnej.
    Dzięki unii mamy też większe bezpieczeństwo na każdym lotnisku i w każdym porcie, żołnierze są na każdym kroku. Stolice europejskie również oblegane są przez wojsko, czujemy się bezpiecznie. Wsiadając do samolotu zawsze muszę posiadać jeden z wyżej wymienionych dokumentów tożsamości.
    Kolejnym świetnym rozwiązaniem UE jest wspólna waluta, dzięki temu rynki rozwijają się szybciej,możemy robić zakupy w innym kraju i płacić euro ale w PL nie ma jeszcze euro…taniej jest w Chinach i bez unii możemy śmiało tam kupować. Plusem jest też to, że nie ma potrzeby wymiany pieniędzy kiedy wybieramy się na wakacje do któregoś z krajów europejskich. Niestety w Polsce waluty €uro nie ma i pewnie długo jeszcze nie będzie. A gdy się pojawi to nic to nie zmieni dla mieszkańców Polski, bo pensje pozostaną na takim samym poziomie czyli co najmniej czterokrotnie niższym niż w państwach zachodnich. Wprowadzenie euro może jedynie spowodować wzrost cen za niektóre towary i usługi jak to miało miejsce w większości krajów europejskich.
     Wyjechałem do innego kraju i to tutaj dopiero poznałem smak życia, dopiero tu było mnie stać na wakacje w ciepłych krajach (bez EU też bym poleciał, w końcu mam paszport). Już niedługo stanę się posiadaczem obywatelstwa i paszportu irlandzkiego dzięki czemu do niektórych krajów będę jechał bez wizy czyli przeciwnie niż krajanie z jednym obywatelstwem, pomimo tego, że „wszyscy jesteśmy z UE” i powinniśmy mieć równe prawa.
  Dzięki unii dowiedziałem się że marchewka to owoc a ślimak to ryba.  
Brexit już w drodze a Polacy jednak nie zamierzają wracać mimo, że już nie będą w unii.
No a teraz to tylko na hejt czekam…i się nie boję, bo to jest moja strona i ja decyduje co tu będzie publikowane i jak mi się komentarz nie spodoba to go usunę 😀 ot taki Tyran ze mnie i Despota 😀

Bystrość umysłu

..czyli coś czego wielu osobom brakuje. Moje motto było jest i zawsze będzie aktualne. „Pasażer winien mieć bystrość umysł i szybkość w nogach”.

No niestety niektórym tego brakuje z lenistwa a niektórym z racji już wieku.

Dziś oczekując na światło na skrzyżowaniu gdzie „podobno używałem telefonu” podeszła do mnie pani w wieku starszym i zapukała w szybkę. Z jej mimiki twarzy wyczytałem, że chciała żebym otworzył jej drzwi. Niestety, nie ma szans psze pani w tym miejscu i pokazałem palcem, że tuz po drugiej stronie jezdni jest przystanek, gdzie spokojnie będzie mogła sobie wsiąść i zając dogodne miejsce.

Ruszyłem z pod świateł, powoli, nie spiesząc się, bo i po co. Niech sobie babcia spokojnie dojdzie, przecież mnie się nie spieszy. Zatrzymałem się na przystanku, wszystkie drzwi zostały otwarte, tłum ludzi wylał się na platformę. w przeciągu kilku sekund zrobiło się pusto. W tylnej kamerze zauważyłem wyżej wymieniona panią idącą po przystanku wzdłuż wozu. Mineła ostatnie drzwi, później kolejne i kolejne, doszła do środkowych, nadal nie wsiada. No to co, nie czekamy dłużej, cyk, cyk przyciski „odciśnięte”,. swiatełka nad drzwiami zaczęły mrugać, dźwięk ostrzegawczy zaczął pikać i po trzech  sekundach drzwi zaczęły się zamykać. Ostatnia kontorla w lusterkach i kamerach czy ktoś aby nie chce wsiąść lub wysiąść, już mam ruszać a tu nagle babcia puka mi w okienko i mówi, że chce wsiąść. Do pierwszych drzwi musiała dojść. Nie wiem czy to przyzwyczajenie z autobusów, gdzie są tylko jedne drzwi czy jakiś inny nawyk lub fobia ale tak wybrała. Niestety wybrała źle, pokazałem ręką za siebie, że drzwi były otwarte ona spojrzała w prawo a ja ruszyłem wzruszając ale ze zdziwioną miną.

 

A teraz czekam kiedy wpłynie skarga od jakiegoś „życzliwego”.

 

P.S.

Nie wymagam od tej pani żeby miała bystrość umysłu z uwagi na jej wiek ale ja naprawdę nie mogę czekać na każdego w tym mieście i zastanawiać się którymi drzwiami łaskawie będzie chciał/a wsiąść.

Następny tramwaj za 4 minuty.

 

Over