Zamach terrorystyczny w Dublinie

O godzinie 22:40 podjechałem na przystanek The Gallops na linii zielonej.Pogoda była rozkoszna, lekki mróz, delikatna opadająca mgła, zero wiatru. Typowe zimowe powietrze. Na platformie stał tylko jeden człowiek. Mężczyzna, z plecakiem, w długim kremowy płaszczu wiązanym w pasie, zimowej czapce z daszkiem, która zasłania też uszy. Odwrócony był do mnie plecami. Zauważyłem, że trzyma coś pod pachą.
Tramwaj zwalniał, już nacisnąłem przycisk do otwierania drzwi i wtem on nagle się odwrócił. Spojrzałem na jego twarz a później moje oczy skierowały się na jego ręce.
-O kurwa, on ma karabin – pomyślałem. W głowie kłębiły się setki myśli. Już się zatrzymałem, drzwi zaczęły się otwierać.
-Nie ma szans, nie odjadę – pomyślałem.
Jak wydostać się z kabiny? Zerwać plombę i jechać z otwartymi drzwiami? Przecież zanim to zrobię to już kilka kulek mnie dosięgnie. Na wozie tylko 5 osób,czy on będzie strzelał? Co to w ogóle ma znaczyć?
Dwie sekundy później ochłonąłem a mój umysł oprzytomniał. Oczy coś zobaczyły ale źle przetworzyły. Okazało się, że miał pod pachą parasol a nie karabin ale ciśnienie na chwilkę mi podniósł nieźle.
Mam nadzieję, że taka sytuacja się tu w Irlandii nigdy nie wydarzy. Mam nadzieję, że wszyscy terroryści tego świata zapomnieli o zielonej wyspie 😉
–Over and out–

Tags: , , ,

Czy to upokarzanie ?

Rozbijanie układu trwa nadal. Jeszcze jakiś czas temu patronami czyli ludźmi, pod okiem których nowi jeżdżą i się uczą przez dwa tygodnie , byli najstarsi motorniczowie, którzy są w firmie prawie od początku. Jakiś miesiąc temu wszystko to się zmieniło. Każdy z mentorów został „zdegradowany”. Na ścianie powieszono głoszenie, że na patronów należy aplikować ze swoim CV itd. Zgłosiło się kilku chłopaków. Wszyscy starzy równo sobie odpuścili i maja to w nosie. Nowi, skuszeni kilkoma euro więcej na dzień zgłosili się i dostali tę pozycję. I teraz Ci, co jeżdżą może rok uczą nowych. Niby nic do tego nie mam ale kto ma więcej doświadczenia, kto więcej widział i może opowiedzieć ciekawe historie?

Jest to kolejny etap rozbijania układu i poniżania motorniczych przez szefa.

Podwyżka za podróż

Od jutra drożeją bilety na Luasa. Podwyżka jak zwykle najbardziej dotknie użytkowników biletów papierowych. Tańsza opcja to karty Leap Card, zapłata nimi to około 30% oszczędności.
Niektórzy teraz powiedzą: to Wasza wina, że bilety drożeją, bo wam się strajkować zachciało, dostaliście podwyżki i teraz firma musi sobie odbić straty. A to nie jest wcale tak jak by się mogło wydawać. Cenę biletu ustala Urząd Miasta, co roku podnosząc opłatę za przejazd. Natomiast ten sam urząd podpisuje umowę na 5 lat z naszą firmą za ustaloną kwotę, której się wszyscy trzymają. Nikt więcej nie zarobi, nikt więcej nie zapłaci oprócz oczywiście użytkownika końcowego tego systemu.
Także podwyżka cen biletów ma się nijak do naszych podwyżek zarobków. I proszę nas za to nie winić 😉
A co do firmy, to pomimo strajków i tak w tym roku są na plus i dodatkowo dostali „jakąś” rekompensatę od miasta…nie wiem za co. Wiadomość ze źrodła zbliżonego do działu finansowego firmy 😉

Układ został rozbity

Nowy szef rozbił układ. Co chwile szkolą się nowi motorniczowie. Niestety skończyły się układy i nie można nikogo polecać. Zawsze było tak, że ludzie z polecenia byli pewniejsi i przyjmowani w pierwszej kolejności. Teraz się to skończyło. Przez przypadek podsłuchałem rozmowę „Pierwszego Motorniczego” (rzeźnik z zawodu ale u nas w firmie od samego początku i prowadził pierwszy tramwaj podczas uruchomienia linii) który mówił do słuchawki, że się nie da i jak powie, że to od niego ktoś to CV pójdzie do kosza i trzeba to jakoś inaczej podrzucić.

Czyli nikt nikogo nie może polecać. Ja też chciałem i próbowałem polecić dwóch gości. Tak to o was Maciek i Waldek. Jeden był motorniczym w mieście stołecznym i się nie nadaje a drugi specjalnie zrobił kurs motorniczych w Krakowie i też u nas w firmie dowiedział się podczas rozmowy, że ” nie spełnia wymagań”.

Noż kur$&*a mać, jakie trzeba mieć inne kwalifikacje do prowadzenia tramwaju jeśli jako jedyni z aplikujących prowadzili tramwaj. Byłem u szefa z wstawiennictwem w sprawie obu kolegów. Powiedział, że się przyjrzy. Teraz dochodzę do wniosku, że w chwili obecnej to bardziej Wam zaszkodziłem koledzy i najlepiej by było się nie przyznawać, że mnie znacie i zaaplikować jeszcze raz ale pod innym nazwiskiem z innym numerem telefonu. Ciekaw jestem czy by się udało. Dodam, że zatrudnili dwóch (a może nawet trzech ) obcokrajowców.

Dodam, że atmosfera w pracy bardzo nie miła jeśli chodzi o stosunki biuro – motorniczowie. Rozmowy tylko oficjalne a najlepiej jak by ich w ogóle nie było. Wszystko się zmieniło i już nie będzie tak jak dawniej.

P.S.
Trzech nowych motorniczych okazało się, że są z polecenia samego głównego….jednak jedni mogą polecać a niektórzy nie 😉