Archive for Październik, 2007

paź
29

Powrót

Posted by: | Comments (0)

No i wróciliśmy do domku. Irlandia całkiem ciekawy kraj ale po bliższym poznaniu. Pierwszy dzień w ogóle nam sie nie spodobał. Bałagan, brudno i w ogóle jakoś takoś nie fajnie. Ale każdy następny pokazywał coś nowego. Postaram się wszystko pozbierać w jako takie podgrupy i przedstawić po kolei. W razie wątpliwości proszę o pytania, bo być może coś mi umknie.

1. Komunikacja miejska
-Przystanki mogą być ale ławka ma szerokość około 15cm więc ciężko na niej siedzieć i
 czekać a nie wspomnę juz o stanie lekkiego upojenia alkoholowego.
-Autobus zatrzymuje się machnięciem ręki. W przeciwnym wypadku nas nie zabierze.
-Jeśli ma za dużo pasażerów też się nie zatrzymuje,
-jeśli nie ma szerokiego wejścia nie zabierze pasażera z wózkiem na przykład dziecięcym.
-Pieniądze za bilet tylko wyliczone, w przeciwnym wypadku nie oddaje reszty
 tylko drukuje paragonie i należy udać się do firmy przewoźnika po zwrot
 na przykład 40euro centów.
-Bagaż większy zostawia się w wyznaczonym miejscu, po czym można udać się na piętro.
 Bez obaw, pojazd w pełni monitorowany.
-Jeśli jedziemy z wózkiem a możemy wejść do autobusu i miejsce jest zajęte to wtedy
 kierowca przepędza pasażerów znajdujących się w wyznaczonym miejscu na wózek.
-Jazda autobusem to masakra. Hamowanie, przyspieszanie. Można dostać poważnego
 rozstroju żołądka.
-Tramwaj dużo przyjemniejszy ;)  delikatnie, prędkość odpowiednia (wolno w mieście szybciej
 poza)
-Też w pełni monitorowany

2.Telefony
- Zakupiłem zestaw pre-paid i zdziwienie wielkie. Rozmowa lokalna 25c,
 rozmowa do Polski na stacjonarne 9c a na komórki 13c.
 Czyli bardziej sie opłaca rozmawiać międzynarodowo hehehe.

3.Urzędy
-Masakra, wszystko powoli, bez pośpiechu. Miałem przyjemność załatwiać sprawę urzędową.
 Obsługiwał mnie gość który za sam wygląd dostał by 5 lat odsiadki u nas.
 Kolczyk w nosie niczym byk buchaj, ogromny tatuaż od dłoni po bark, krok spodni
 prawie w kosatkach. Panienka w okienku obok w różowym dresiku też kogoś obsługiwała.
 Po czasie stwierdziłem, że w sumie lepiej wyglądają niż nasze panie urzędniczki
 wytapirowane, odpicowane, jedna wyglądająca lepiej od drugiej.
 Ważne że Numer PPS załatwiony (coś w rodzaju NIP czy PESEL).

4. Ruch uliczny.
- Jednym słowem, dopóki auto nie jedzie można przechodzić a jak nadjedzie to uciekać.
 Przechodzi się a świetle zielonym, żółtym i czerwonym. Tak właśnie jest.
 Piesi również mają światło żółte.

5. Domy
- Domki całkiem przyjemne ale najbardziej denerwująca rzecz to dwa krany w umywalce
 w łazience. W jednym leci wrzątek a w drugim lodowata woda. Jedna rękę parzysz a drugą
 studzisz. Dlatego, żeby mieć wodę o temperaturze zbliżonej do normalnej w celu umycia
 się musisz zatkać umywalkę korkiem i nabrać wody.
- Napięcie w sieci normalne ale wtyczki zupełnie inne.
 Ciężko jest coś wetknąć “naszego” ale jest to bardzo dobre zabezpieczenie jeśli
 chodzi o dzieci. Nic (śrubokręt, gwóźdź) nie włoży do kontaktu.
Categories : W Irlandii, W Polsce
Comments (0)
paź
16

14:15 -> 22:56

Posted by: | Comments (0)

Dziś nic nie było w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. W końcu to ostatni dzień pracy przed urlopem. Dzień był bardzo długi. Poszedłem na zmianę na przystanek a tu wcześniej już jedzie mój tramwaj. Grześ się zatrzymał, zawołał mnie bo zjeżdżał awaryjnie z powodu zepsutych drzwi. Zajezdnia kilka metrów dalej, więc spokojnie się podmieniło. Wsiadłem, ruszyłem, dojechałem do pętli, przywitałem się z obsługą. No to pora zacząć dziś pracować tak na 100%. Przystanek „Politechnika”, ludzie wysiadają, wsiadają a ja sobie obserwuję. Nagle do przodu tramwaju podchodzi chłopak, rozgląda się na boki tak jak by mnie nie było, wyciąga flamaster i maluje mi po tramwaju(zdjęcie będzie później). Wyskoczyłem, z miejsca dostał kopa, przewróciłem go na ziemię, klęknąłem na nim i krzyczę mu w twarz : -Ty debilu, na czole sobie pomaluj a nie po tramwaju – oczywiście między każde słowo wstawiłem odpowiedni przecinek ale nie będę tego tu cytował.
- Ale ja Ci pomogłem – odpowiedział wystraszony. Gość wyższy ode mnie o głowę, czarne długie włosy, czarne zęby, coś pomazane na rękach tym mazakiem. No i z pasażerów nikt nic nie mówił, bo pewnie wszyscy byli mocno zaskoczeni taką sytuacją.
Jechałem sobie dalej. Zatrzymałem się na przystanku, zaczęły dzwonić wszystkie dzwonki. A to oznaka, że został na 99% zaciągnięty hamulec awaryjny. Spokojnie wysiadłem z kabiny, zamknąłem na klucz, powoli krokiem spacerowym udałem się na przegląd hamulców nad drzwiami. Oczywiście ludzie się przyglądali co ja robię. Wsiadłem do ostatnich drzwi w drugim wozie i oczywiście miałem rację. A pan stojący obok nic nie reagował.
- Panie czemu, żeś pan tego nie wcisnął albo przynajmniej kopnął tych smarkaczy co to zrobili (widziałem ich w lusterku) – zapytałem go
- A no, yyyyyy, teges, noooo nie widziałem nic – odparł jakiś taki zmieszany- A może to on to zrobił :D .  No nic wcisnąłem go i pojechaliśmy dalej.
Z daleka widzę już wóz sieciowy jak coś tam grzebią na drutach. Zwolniłem, dojechałem powoli. Chłopaki zakładali nowe znaki na sieci. Pół minuty postoimy i pojadę spokojnie dalej.
Przyglądam się ich pracy, już opuszczają platformę a tu coś się zacina. W dół nie idzie ale w górę bez problemu. A że samochód nie ruszy dopóki platforma jest podniesiona to niestety blokuje ruch, gdyż stoi na moich torach. Za plecami już słyszę pierwsze oznaki zdenerwowania mimo, że stoimy dopiero 2 minuty. Ufff opuścili, na szczęście, udało się.
O godzinie 20 zauważyłem, że nie otwierają się drzwi, bliźniaki w drugim wozie. Ale o tej porze nie ma tłumów to pomyślałem, że do końca przejeżdżę bez problemu. Kilka przystanków dalej przyszedł chłopak z informacją, że drzwi wpadły do środka. Jakie było moje zdziwienie, gdy je zobaczyłem. Całe jedno skrzydło leżało w wozie. Poprosiłem ludzi, żeby przesiedli się do pierwszego wagonu, podniosłem je i nagle, brzdęk, obrączka mi spadła. Nie wiem jakim cudem to się stało. Wodziłem oczami i nasłuchiwałem gdzie się toczy. Ciemno było bo to już wieczór. Na szczęście znalazłem. Drzwi wrzuciłem do środka, zadzwoniłem o nowy wóz i to był koniec moich przygód w tym dniu. Brakowało jeszcze tylko kolizji, wypadku a może jakiegoś potrącenia do wszystkiego.
No więc od środy urlop, wylatujemy 21.50 :) wracamy 28 października około południa. Prawdopodobnie przez ten czas nic nie będę pisał. Ale nigdy nic nie wiadomo. Także co kilka dni zapraszam do zaglądnięcia

Categories : W Polsce
Comments (0)
paź
15

14:05 – 22:46

Posted by: | Comments (0)

Spać się chciało mimo, że druga zmiana. Weekend był ciężki a właściwie to niedziela ale to pewnie przez to, że zgasło światło podczas meczu Polska – Kazachstan ;) .
A jeździło się dość szybko. Dziewczyny na pętli, na punkcie szukały chętnego do zjedzenia pizzy. No i znalazły. Zamówiliśmy dużą i zjedliśmy :D . Oczywiście ja już miałem zimną jak przyjechałem następnym razem.  Na przystanku do wysiadania wysiedli wszyscy. Przynajmniej tak sądziłem. Poszedłem na budkę sie posilić, jeszcze jeden kawałek zabrałem ze sobą po już trzeba było podjechać na przystanek do wsiadania. Podjechałem, jem spokojnie, czekam bo do odjazdu jeszcze 3 minuty. Podchodzi pijak. – Ty kuta**e – grzecznie rozpoczął rozmowę – Kanapki wpierdala*z a mnie zamknąłeś w tramwaju.
Skoro on był taki grzeczny to i ja mu odpowiedziałem – A spierd**aj – i jadłem dalej.
Gdy przyjechałem ostatni raz na pętle, Gosia powiedziała mi, że ten pijaczek przyszedł i oznajmił, że jak będę tu następny raz to zabije tramwaj. Uśmialiśmy sie co nie miara. Widomość przyjąłem potwierdzając dwoma dzwonkami :) .
Jeszcze tylko wtorek…..

Categories : W Polsce
Comments (0)
paź
13

6:41 -> 15:24

Posted by: | Comments (0)

Jeździłem jak na skrzydłach, bo nie dość, że w środę wylot to jeszcze wcześniej bo w sobotę wieczorem zaplanowane spotkanie :D odkażające. Dzień minął, na wszystkich prawie czekałem, nic nie skasowałem a było bardzo blisko.

Categories : W Polsce
Comments (0)
paź
12

5:50 -> 13:35

Posted by: | Comments (0)

Zimno znów. Ale od czego jest ogrzewanie. Załączyłem u siebie na max i na wozie na max. Dojechałem do pętli i dalej było zimno. Na wozie to samo. Okazało sie, że w kabinie nie działa ogrzewanie na dole a na wozie w ogóle nie ma. Spojrzałem w notes (bo takie notatki prowadzę) i okazało się, że miesiąc temu jeździłem tym samym wozem i była ta sama usterka. Znów wpisałem w cedułę. Mam nadzieję, że tym razem naprawią, bo w końcu zima idzie.

Categories : W Polsce
Comments (0)