Archive for Marzec, 2008

mar
28

13:30 -> 21:30

Posted by: | Comments (0)

No to jak na razie skończyłem lepić bułki, smażyć frytki i  sprzątać kosze. Od dziś jestem na kasie u liczę tylko pieniążki i podaje wszystko. Echa jaka to ulga, już nie będzie się czym poparzyć no i można spokojnie sobie porozmawiać.

Categories : W Irlandii
Comments (0)
mar
16

19:00 -> 3:00

Posted by: | Comments (0)

Oj już miałem wczoraj duże zmęczenie, bardzo duże. Nie chciało mi się nawet z domu wyjść, bo deszcz padał prawie w bok. Na przystanku zagadał mnie jakiś dziadek i autobus mi się nie zatrzymał ale na szczęście za chwilę jechał następny. Na szczęście były niezły manager Zuri, ten z Malezji który bardzo luźno podchodzi do życia. Było jeszcze dwóch żółtych którzy ciągle coś piepr…li po swojemu i ani dziękuje ani przepraszam ani pocałuj mnie w dupę. No i pół nocy zleciało. A na koniec dostaliśmy informację, że nasz bus się spóźni więc mieliśmy 30 minut nadgodzin ;)

Categories : W Irlandii
Comments (0)
mar
15

20.00 -> 3.00

Posted by: | Comments (0)

Wieczór w pracy był nawet dość wesoły. Trzech pijanych młodych francuzów chciało zapłacić za jedzonko kartą kredytową ale coś się nie dało, później znaleźli jakąś drugą i też była zablokowana ;) no i odeszli z pustymi rękami. Gdy już zamykaliśmy zaczęli się zjawiać ludziska, żeby wygodnie położyć się na sofach i czekać na poranne przesiadki. Ale chyba zostali przegonieni przynajmniej na chwilę, bo ekipa sprzątająca musiała umyć u nas podłogę. Na zmianie było bardzo multiljęzykowo:
Zuri – manager – Malezja
Sadri – prawie manager – Kosowo
Rosario – Hiszpania – prawie wszyscy ją mylą i próbują do niej mówić po polsku, bo urodę ma naszych ;) dziewczyn
Woytech – Słowacja
Aleksandra – Polska
no i standart Ja ;)

Categories : W Irlandii
Comments (0)
mar
14

19:00 -> 2:00

Posted by: | Comments (0)

Jak by nas wczoraj odwiedzili Big Bossy ;) to by była tragedia. Brakło soli w malutkich jednorazowych torebkach dla klientów, zepsuł się jeden z koszy tuż przed kasami (dziwne ale nawet taka prosta rzecz może ulec awarii) a około godziny 20 coś się stało z aparaturą do napojów i nie było coli, fanty ani sprite. Ale pracowało sie całkiem nieźle
Wczorajsze zamknięcie obsługiwali:
Jeny – manager – Irlandka
Patrycja  – manager – Polka
Jaro – prawie manager – Słowak
Rosario – Hiszpanka
Woytech – Słowak
Aleksandra – Polka
no i ja

Categories : W Irlandii
Comments (0)
mar
13

19.00 -> 1.00

Posted by: | Comments (0)

Ok czytelnicy, zacznę chyba opisywać pokrótce każdy dzień pracy w bułkowni na lotnisku w stolicy zielonej wyspy.
Wczoraj miałem zamknięcie o czym już wcześniej wspominałem. Dużo roboty przy tym jest. Dla klientów biznes zamyka się o 23 w tygodniu a my do 1 w nocy sprzątamy. Wczoraj miałem za zadanie umyć dwa grille, na których robi się wszelakie mięsa do większości bułek. Ciężka robota. Zamknięcie lub inaczej umycie do czysta jednego zajęło mi 1h 15m, dziś postaram się zrobić to szybciej. Ogólnie jestem pełen podziwu jak tu wszystko jest wyczyszczone. Sanepid nie miał by się do czego przyczepić.Niebieskie wiadro do mycia „lobby” czerwone do mycia kuchni i żółte do mycia naszej toalety i „crew room”. A spróbuj się pomylić to zaraz na dywanik ;)
Ekipa wczoraj była całkiem niezła. Wszyscy rozumieli po polsku ;)
Skład wczorajszego wieczoru:
Martina-manager-Słowaczka,
Olga-prawie manager-Polka
Aleksandra-Polka
Woytech-Słowak
Marcelina-Polka
no i ja ;)

Categories : W Irlandii
Comments (0)