Dzis był mały wypadek na trasie zielonej. Darek potrącił jakiegoś starszego gościa. Szczęście w nieszczęściu że nic mu nie obcieło. Tylko kupa krwi na ziemi, bo głowe sobie rozbił. A ja dziś zostałem zaskoczony przez sygnalizator B04 który powinien świecić pionową kreską dla mnie a świecił poziomą. Zacząłem hamować, dołożyłem do tego hamulec szynowy prawym kciukiem a na dodatek prawym najmniejszym palcem trzymałem przycisk RTS który powinien załączyc światło dla mnie. I tak się stało. Nie musiałem awaryjnie hamować, bo wiem jak to może być bolesne dla pasażerów. Dzionek zleciał dość szybko, w sumie miałem 2,5h przerwy a ostatnim kółkiem troszke się zląkłem. Zostało kilka przystanków do końca, sunałem 70 km/h zaświeciłem długie światła i w tym miejscu zobaczyłem gościa. Nawet nie próbowałem hamować, bo to i tak by nic nie dało. Tylko dzwonek i tyle. A stał naprawde baraadzo blisko
Miesiąc: lipiec 2008
-
4:45 -> 13:20
Fajnie się tak z rana jeździ. Pasażerów dużo, szybko wsiadają wysiadają, aut na ulicy nie wiele przez co przejazd przez skrzyżowania jest bezbolesny. Przed 9 robi się troszkę tłoczno na drodze ale wtedy to już coraz bliżej do końca zmiany i tak było dziś. Całkiem przyjemnie tylko jeszcze muszę przełamać lęk przed komunikacją przez radio, bo jakoś tak nie lubię gadać o mniej istotnych rzeczach a sumie bym chciał 😉
-
5:17 -> 13:48
Czy już pisałem czym różni sie zielona linia od czerwonej? Na lini zielonej miedzy godziną 8:00 a 20:00 nawet żebracy i złodzieje jeżdżą w krawatach żeby się z tłumu nie wyróżniać. Znów zasypiałem na siedząco w kabinie. Pogoda była nie ciekawa, co chwilę padało (takie irlandzkie lato) Jeździło się całkiem nieźle a później siedziałem w rezerwie 3 godziny. Na koniec dnia miałem jeszcze rozmowę z moim Team Lider 😉 opowiadał jak działa system bonusowy itd no i czekałem na jakąś reprymendę ale nic takiego nie było czyli sprawuję się całkiem nieźle.
-
4:28 -> 11:00
Wstałem żwawo do pracy ale zmęczenie dało znać szybko o sobie. Spałem 4 godziny po czterodniowym wypoczynku. Dziś miałem pierwszy wyjazd z zajezdni i tzw „Sweep” do miasta. Tym kursem jedzie się bez ludzi i z maksymalną prędkością 25 km/h i sprawdza się czy sieć jest w porządku, znaki nie poprzekręcane, sygnalizacja nie zniszczona itd. Wszystko było OK. Spać mi się chciało strasznie. Dopiero po krótkiej przerwie drugim kursem przeszło mi spanie troszkę.
Także teraz krótki wypoczynek, żonkę na samolot odwieźć i wypoczynek a rano znów do pracy.