Chodził lisek koło drogi

i ujęło mu dwie nogi, odcięło głowę i zmiażdżyło część tułowia.

Taki los spotyka smyka, który z torów wnet nie zmyka

Ale poetycko mi się sypnęło z rękawa. Na zielonej jest mnóstwo lisów. W drodze do miasta spotkałem całą rodzinkę. Mamę lisa, tatę lisa i pięcioro małych lisiątek. W drodze powrotnej z centrum jedno ze szczeniąt chyba się zgubiło i czekał na tramwaj, żeby do domu dojechać ale czekał w niedozwolonym miejscu czyli na główce szyny. I tylko było słychać taki dziwny dźwięk jak coś się miażdży. No cóż tak to bywa.

You May Also Like

About the Author: Sosq

5 Comments

  1. Byłem na tyle leniwy, że nie chciało mi się hamować 😉 poza tym wybrałem bezpieczeństwo pasażerów niż życie jednego małego liska których w tym regionie jest w nadmiarze. Gdybym nagle zahamował, ktoś by się przewrócił, złamał rękę, skręcił kark itd i same kłopoty.

  2. Byl tak maly, ze nie bylo go wczesniej widac, tylko przed sama maska rozumiem…

  3. Niech tak będzie.Był malutki,szczeniak.Człowiek też by chyba nie miał zbyt dużych szans.Jak pędzisz 70km/h o 23 na łuku to naprawdę masz małe pole manewru. A tak poza tym to już nawet śladu na szynie nie ma. Za to po drodze leży kilka innych szkieletów które powoli się rozkładają

  4. A mi się kiedyś zdarzyło zaobserwować małego kociaka przy drodze ze Sligo do Donegal. Jak jechałem w jedną stronę, kociak bawił się na poboczu drogi szybkiego ruchu. W drodze powrotnej (parę godzin później) obejrzałem go sobie od środka, w postaci dwuwymiarowej planszy. A taki był fajny, no…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.