5:56 -> 13:44 awaria
ByJeszcze tylko jutro i wolne. A dziś było prawie bez zakłóceń. Wjechałem na pętlę, miałem mieć przerwę śniadaniową. Przede mną stoi jeden tramwaj ale to zjazdowy i zaraz odjedzie (poranny szczyt) Hm nie jedzie. Nagle za wozu wychodzi Sławek.
- Ty jechać nie chce, chyba się obraził na mnie. Wyszedłem tylko zwrotnicę przełożyć i już nie ruszył – krzyknął do mnie bo było kilka metrów odległości między nami.
Poszedłem do niego. Zaczęliśmy kombinować z nawrotnikiem, to do przodu to do tyłu. Brak rezultatów.Nic. Telefon do dyspozytora, żeby wezwał mechaników bo chyba nie damy rady uruchomić maszyny.
- A może by rozłączyć drugi wóz i opuścić pantograf? – zapytała kolega
Zawsze to jakiś sposób. Tak zrobiliśmy. Wszedłem do jego kabiny ruszyłem, jedzie. Ale coś mnie tknęło zajrzeć do szafki z bezpiecznikami. Otwieram a tam wybity bezpiecznik WN. Brak jazdy – przyczyna znaleziona. Kazałem mu podnieść pantograf i znów spróbowałem ruszyć. Jest jazda.
- Sławeczku a zaglądałeś do szafki?- grzecznie i z ironią zapytałem.
- No jasne, a co wybity bezpiecznik?! – zapytał ze zdziwieniem
Tak to czasem bywa, że człowiekowi spadną klapki na oczy i oczywistych rzeczy nie widać. Wtedy nieodzowna jest pomoc drugiej osoby, która bardziej racjonalnie i ze spokojem (bo tej osoby to nie dotyczy) spojrzy na całą sytuację. Pojechał a ja odstałem swoje na pętli poczytałem gazetkę, przekąsiłem co nieco i dalej w drogę.
Gdzieś po drodze ktoś mi niespodziewanie wyszedł na tory, któryś kierowca za bardzo wysunął przód swojego bolidu
Na szczęście standardowo obyło się bez jakichkolwiek przestojów, awarii na trasie, kolizji czy wypadków. Dzień spokojny












