Archive for dublin
Czas kupić ubezpieczenie na życie
Posted by: | CommentsŚroda 4:13 rozpocząłem swoja zmianę. Z jednym zamkniętym okiem a drugim na wpół otwartym podpisałem wyrok na kilka godzin
Pierwszy jechałem do Tallaght jako swep tram, czyli „przecierak”. 25km/h całą drogę, moim obowiązkiem jest sprawdzenie torów, sieci, przystanków, sygnałów (świateł) czy wszystko jets OK, działa, nie ma żadnych obstrukcji itd. A wszystko bez pasażerów oczywiście i ze zgaszonymi światłami (na wozie oczywiście)
No i pojechałam, zabrał się ze mną ochroniarz z recepcji, miły Irlandczyk. Całą drogę gadaliśmy.Dojechaliśmy do końca trasy, on wysiadł a ja zmieniłem kabiny i o 5:30 ruszyłem z Tallaght do centrum. Gdzieś w okolicach Kingswood zaniepokoił mnie dźwięk spod wózka. Myślałem, że to body catcher (zgarniacz który opada po uderzenia w zderzak) ale to nie było to. Zdaża się też, że czasem jakaś puszka dostanie się pod koło i też wydaje metaliczny dźwięk. W pewnym momencie poczułem swąd palonych kabli. Tuż przed zajezdnią zwolniłem, ponieważ zwrotnice przede mną. I huk, hałas, wyłączył się tram. Brak jazdy. Zresetował się, włączył podjechałem powolutku do przystanku. Po krótkiej rozmowie z dyspozytorem dostałem pozwolenie na wycofanie wozu kilka metrów. Gdy wróciłem do przedniej kabiny ujrzałem metalowy klin na szynie, taki kolejowy którym blokuje się wagony, żeby przypadkiem nie ruszyły. Stopiony był do połowy i do tego wrząco-gorący. Podkopnąłem go na przystanek, zabrałem ludzi i pojechałem w dalszą trasę. Na Blackhorse zostałem jednak zawrócony. Straszny hałas był w kabinie, płaskie koło itd.
Po powrocie do zajezdni ochłonąłem trochę i zdałem sobie sprawę co by się mogło stać gdybym miał wykolejenie przy 70km/h. Chyba tego wpisu już by nie było. Więc trzeba by ubezpieczenie kupić, co by rodzina miała do Poslki wrócić w razie czego
Ślwedztwo w toku, zostałem już „przesłuchany”, napisałem raport, pożyjemy zobaczymy.
Okazało się, że w nocy ciężka maszyną robili ścieranie torów no i zapomnieli klinika zabrać.
Linia zielona rano
Posted by: | CommentsA oto sławna linia zielona i tłumy na przystankach. Tym razem trafiłem rundkę gdzie nie było pełno na 100% ale i tak dość tłoczno. Na poniższym video wszystkie przystanki inbound ( do miasta)
U.R.L.O.P
Posted by: | CommentsUwaga.Ruszam.Leżeć.Oraz.Popijać
wypije zdrowie każdego czytelnika
zgłaszać się proszę.Pozdrowienia dla Alfreda B
sąsiada (byłego)
Pięć lat bez wypoczynku. Więc się należy.
Czwartek byłem ostatni dzie w pracy. Cztery dni na linii zielonej po rząd to stanowczo za dużo jak dla mnie. Mimo, że miałem zmiany tzw „handy one”. Ale dla mnie to były „ball breaker” (proszę sobie w słowniku poszukać). W pracy 9h ale jeżdżenia tylko 200minut więc nie ma tragedii. Ale mimo wszystko zasypiałem za sterami.Trzy kawy w trzecim dniu i dwie kawy w dniu czwartym zdały egzamin. Jakoś wytrzymałem, mimo 5 godzin spania w nocy
Jak to mawiają, wyśpię się po śmierci
Odruch NIEhamowania
Posted by: | CommentsZłośliwiec ze mnie jakich mało. Trenuje co dzień i co raz lepiej wychodzi mi odruch niehamowania. Nie dopuszczam do gwałtownego hamowania gdy wyskoczy mi z bocznej uliczki jakiś samochód. W Częstochowie miałem trzy kolizje, tu jeszcze an i jednej (oby tak zostało) ale trochę adrenaliny by się przydało. Najgorsze jest to, że zaczynam też polować na ludzi przechodzących w niedozwolonych miejscach jak i przeskakujących przez tory w ostatnim momencie. Fakt, że 95% tych przeskakujących to lokalne lumpy. A za upolowanie takiego powinienem dostać nagrodę z urzędu miasta bo by nie musieli wypłacać już zasiłku dla jednej sztuki. Bo z tymi zasiłkami to jest tak, że jak już irol dostanie go po urodzeniu to czasem przez całe życie nie pracuje bo mu się zasiłek należy.
Dublin Luas Taxi
Posted by: | CommentsPierwszy Maja. Pewnie się powtórzę ale to wtedy,dwa lata temu dostałem informację, że będę jeździł tramwajem po europejskiej stolicy. Data szczególna -> Święto Pracy
Dobra ale koniec sentymentów.W sobotę i niedzielę hale O2 nawiedzili Black Eyed Peas. Bilety oczywiście SOLD OUT co oznacza 14.ooo ludzi z czego 95% wraca tramwajem. System kolejkowy działa nieźle, extra tramy podjeżdżają jeden za drugim i jakoś się to kręci. Chyba jeszcze nie było tutaj tak tłoczno jak wczoraj. Już po 24:00 kolega dzwoni (kompan z firmy) z prośbą. Jego roommate nie zdążyła na ostatni tram. No i kłopot. Autobus?Jaki, skąd. Taxi? w sumie czemu nie
Ale to ja zabawiłem się w taksówkarza. Dziewczyna stała na przystanku w kierunku centrum. Grzecznie wsiadła. Dojechaliśmy do końca, wszyscy wysiedli, zgasiłem światła i jazda do zajezdni. A on na ziemi siedziała. Bo ostatni tram rusza z obu końców dokładnie o 0:30 a później każdy następny już bez ludzi do zajezdni. No i tak mijałem przystanki. Najgorzej było przez centrum, bo światła i ograniczenia prędkości i każdy zagląda za szybę a ciężko jest ukryć osobę
Na przedostatnim przestanku przed zajezdnią koleżanka wyskoczyła a tam na nią już czekał samochód
Tylko cicho sza, żeby się nikt nie dowiedział












