Archive for wakacje

gru
17

Last duty

Posted by: | Comments (3)

Ostatni dzień w pracy. Uratowałem od śmierci cztery osoby (taki cichy bohater ze mnie) lub po prostu ich nie zabiłem wykazując się szybką reakcją – jak kto woli ;) . Na jednym ze skrzyżowań szanowna pani kierowca w swoim mercedesie zablokowała tory, a miała już czerwone. Nie bacząc na nic użyłem trąbki, nie dzwonka tylko trąbki tej głośnej (może jakieś 150db), odjechała ale w tym samym momencie na skrzyżowaniu wyrosło dwóch Gardziarzy (policja) i kazał mi się zatrzymać na samym środku skrzyżowania. Lekko mnie opieprzył, że za długo trochę trąbiłem. Czy 20sek to długo? Mogłem ją uderzyć, było by więcej kłopotu. No i w końcu to Ona blokowała około dwustu moich pasażerów i mnie, więc to Ona była winna. Miałem do baaaardzo głęboko.

No i to by było na tyle. Teraz mały urlop świąteczny. Lecim do Ojczyzny

PS:

Pobiłem chyba rekord szybkości powrotu do zajezdni bez ludzi. Z the Point do Redcow w 23minuty. Według rozkładu i z pasażerami zajmuje to 40min. Chłopaki z ochrony, którzy jechali ze mną pogratulowali mi :D i podziękowali, że będą szybciej w domu.


Categories : W Irlandii
Comments (3)

Tydzień na pięknej,słonecznej Majorce minął i wróciliśmy do deszczowego Dublina. Zaprawdę powiadam Wam warto było.  Na samym początku problemy jeszcze na lotnisku w Belfascie. Byłem  zbyt oporny i flakonika perfum nie włożyłem do foliowego woreczka. I co? I przeszukanie i woreczek musiałem kupić, pan celnik zapakował a ja zaraz na jego oczach rozpakowałem po przejściu kontroli i wrzuciłem do torby. Jeden z durnych przepisów.

Później prawie 3h godziny lotu i…..Palma->upał, słonce. Na plaży nie leżeliśmy zbyt często, bo nie nasz to klimat. Za to drinki na basenie i barze hotelowym smakowały wybornie. :D . Wycieczki fakultatywne na Majorce oczywiście odbyliśmy. Mały Suzuki Jimny
był wyśmienity dla naszej czwórki oczywiście z odkrytym dachem. Zwiedziliśmy  klasztor w Lluc z wpisem do księgi pamiątkowej o treści: „Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka życzymy sobie ;) w sumie jest fajnie ale szału nie ma”

Tam właśnie, w Lluc dojrzałem pocztówkę. Niby zwykła widokówka z kolejnego miasta na naszej trasie ale jednak mnie urzekła.  Powód? Tramwaj w Soller. Jak bym mógł opuścić taka okazję. Kilka fotek jest ale niestety nie miałem okazji przejechać się jako pasażer. Tramwaj łączy port z centrum miasta, torem wąskotorowym pojedynczym o ruchu wahadłowym.





A później to już tylko stolica czyli Palma, a tam Katedra i Zamek, widoczki, panoramy.

I do wody skakałem :D

A na koniec odwiedziliśmy największe podziemne jezioro Coves del Drach, gdzie usłyszałem wiele razy „no foto sinior” a zdjęć na cykałem różnych. Z pod łokcia, w biegu, na szybko a wszystko bez lampy i statywu :p




A następne wakacje gdzieś za około 350  dni. Może i na następny wyjazd to również będą wakacje na Majorce. Tylko tym razem wybierzemy inną miejscowość i hotel.Do miejscowości w której my stacjonowaliśmy nie mam zastrzeżeń ale jest tyle pięknych miejsc na tej wyspie, że szkoda by było znów zamieszkać w tym samym miejscu. Sądzę, że dobry hotel na Majorce naprawdę jest łatwo znaleźć, bo to chyba ich jedyne źródło dochodu – turystyka. Właście każdy hotel powinien być dobry ;) ale to zależy od naszych gustów czego oczekujemy. Jeden by chciał mieć basen z podgrzewaną wodą a drugiemu wystarczy miska i cztery łóżka w pokoju.

A teraz powrót do pracy.

Categories : W Irlandii
Comments (3)