Archive for wypadek

lis
27

Za daleko byłem

Posted by: | Comments (2)

Za daleko byłem, żeby fotki zrobić. A było to tak: Już dwa przystanki do domu mi zostały 17:05 na zegarku (ciemno), właściwie do zmiany a tu w radiu słyszę Emergency call, emergency call. No i chusteczka-pomyślałem. Ale jeszcze cień szansy że to w przeciwnym kierunku niż ja (znaczy się ja do domu tramwajem wracam). Dyspozytor poznał po głosie, że to Keith i od razu ustalił jego położenie i już wiedziałem, że będę miał lekkie utrudnienie z podróżą. Ale gdy motorniczy dodał, że chyba kogoś potrącił to od razu wiedziałem, że za szybko do domu nie wrócę, chyba że na nogach. A teraz w skrócie. Nass Road, Dublin (w google maps możecie sobie poszukać) gość przechodził przez dwupasmową drogę, później tory i dalej czekała na niego kolejna dwupasmówka. Tramy jeżdżą tam z prędkością 70km/h. Z tego co słyszałem w radiu od motorniczego uczestniczącego w wypadku: mężczyzna około 40lat, uraz głowy i nogi. Z naprzeciwka nadjechał drugi tram, motorniczy wysiadł z niego i zaczął nadawać co się dzieje. Oczywiście zaraz padła komenda wszyscy stać, ci co w mieście, jeździli tylko do Blackhorse i zawracali tam. Ja dojechałem do RedCow, wysadziłem ludzi, poczekałem na kolegę który mnie zmieniał i czekałem godzinę na tram który mnie zawiezie do domu. Przyjechało pogotowie, okazało się że gość przytomny. A co dalej to już nie wiem. I jeszcze jedna rzecz. Motorniczy który uderzył był patronem w tym dniu i miał ucznia pod opieką. Nie wiem który jechał ale dla tego uczącego się to nie lada przeżycie. Over


Categories : W Irlandii
Comments (2)
paź
01

Czas kupić ubezpieczenie na życie

Posted by: | Comments (0)

Środa 4:13 rozpocząłem swoja zmianę. Z jednym zamkniętym okiem a drugim na wpół otwartym podpisałem wyrok na kilka godzin ;) Pierwszy jechałem do Tallaght jako swep tram, czyli „przecierak”. 25km/h całą drogę, moim obowiązkiem jest sprawdzenie torów, sieci, przystanków, sygnałów (świateł) czy wszystko jets OK, działa, nie ma żadnych obstrukcji itd. A wszystko bez pasażerów oczywiście i ze zgaszonymi światłami (na wozie oczywiście)

No i pojechałam, zabrał się ze mną ochroniarz z recepcji, miły Irlandczyk. Całą drogę gadaliśmy.Dojechaliśmy do końca trasy, on wysiadł a ja zmieniłem kabiny i o 5:30 ruszyłem z Tallaght do centrum. Gdzieś w okolicach Kingswood zaniepokoił mnie dźwięk spod wózka. Myślałem, że to body catcher (zgarniacz który opada po uderzenia w zderzak) ale to nie było to. Zdaża się też, że czasem jakaś puszka dostanie się pod koło i też wydaje metaliczny dźwięk. W pewnym momencie poczułem swąd palonych kabli. Tuż przed zajezdnią zwolniłem, ponieważ zwrotnice przede mną. I huk, hałas, wyłączył się tram. Brak jazdy. Zresetował się, włączył podjechałem powolutku do przystanku. Po krótkiej rozmowie z dyspozytorem dostałem pozwolenie na wycofanie wozu kilka metrów. Gdy wróciłem do przedniej kabiny ujrzałem metalowy klin na szynie, taki kolejowy którym blokuje się wagony, żeby przypadkiem nie ruszyły. Stopiony był do połowy i do tego wrząco-gorący.   Podkopnąłem go na przystanek, zabrałem ludzi i pojechałem w dalszą trasę. Na Blackhorse zostałem jednak zawrócony. Straszny hałas był w kabinie, płaskie koło itd.

Po powrocie do zajezdni ochłonąłem trochę i zdałem sobie sprawę co by się mogło stać gdybym miał wykolejenie przy 70km/h. Chyba tego wpisu już by nie było. Więc trzeba by ubezpieczenie kupić, co by rodzina miała do Poslki wrócić w razie czego ;)

Ślwedztwo w toku, zostałem już „przesłuchany”, napisałem raport, pożyjemy zobaczymy.

Okazało się, że w nocy ciężka maszyną robili ścieranie torów no i zapomnieli klinika zabrać.

Categories : W Irlandii
Comments (0)