Tag: pijak

  • 15:57 -> 23:51

    Po trzech i pół i pół dniach wolnego wróciłem do pracy. Nowe rozkłady, nowe zmiany. Szybciej trzeba jeździć. W końcu wiosna trzeba robić porządki wiosenne to się co nieco zmienia a i tu na blogu tez się zmieni 😉
    Dziś po południu w radiu słyszałem aż 5 dyspozytorów. Zazwyczaj bywa jeden 😉 Zjechały trzy wozy z wybitymi szybami w tym mój. Rzucili kamieniem łebki jak jechałem do miasta, wysadziłem ludzi i pusty do city centre. W drodze powrotnej poprawili i wybili jeszcze jedną szybkę. Wieczorem na przystanku w centrum staliśmy 10 minut bo 6 (słownie : sześciu ) policjantów, właściwie to niby policjantów, bo nawet pałek nie maja tutejsi i jak już kiedyś pisałem można im w twarz napluć, nie umieli poradzić sobie z średnio agresywnym gościem. A że wszystko działo się na przystanku, to i ich szanowne pojazdy stały na torach i nie było szans się ruszyć. I tak dotrwałem do końca zmiany. Jaką ja wielką różnicę widzę teraz między PL a IRL. Wybite szyby były tylko od „święta” a tu co dzień :/ Pełno ćpunów, pijanych lumpów, żebraków.

  • 23:03 -> 5:02

    Lubię nocki czasem.Jest tak fajnie w miarę cicho, rzadziej spokojnie. I tak było wczoraj. Wyjechałem z zajezdni kierunek pętla. Chwila postoju, po drodze zebrałem kilka osób. Dojechałem do zajezdni obok której biegną tory w kierunku drugiej pętli. Moim oczom ukazała się kolejka wozów oczekujących na zjazd. Dojechałem, szybko zorientowałem się o co chodzi, więc trzeba było czekać. W drugim wagonie kolegi, który zjeżdżał siedział jakiś pijak.A, że nam jako pracownikom w żaden sposób legalnie nie można usunąć takiego delikwenta musieliśmy cierpliwie czekać na przyjazd szanownych panów policjantów lub chłopaków ze straży miejskiej. Minuty biegły nie ubłaganie. Moi pasażerowie zaczynali się denerwować ale w sumie widzieli co się dzieje, więc mnie się nie oberwało. Po 30 minutach przyjechała policja. Jeszcze kilka minutek i ruszyliśmy. Pedał jazdy w podłogę. Ech można było poszaleć, bo sygnalizacja prawie wszędzie wyłączona.Przy każdym dojeżdżaniu do przystanku pełne hamowanie co by szybciej wytracić prędkość. Otwarcie drzwi, szybki rzut oka czy ktoś wsiada
    w tym samym momencie dzwonek wewnętrzny, trzask zamykanych drzwi i jazda. No prawię się udało. Nadrobiłem około 15 minut.Jestem z siebie dumny. Zawrót na pętli i ogień. Później znów grzałem ile fabryka dała. Na którymś z kolejnych przystanków jakiś zniecierpliwiony pijak macha do mnie pokazując zegarek na przemian z rozkładem. Posłałem mu słodkiego całusa. Ale nic nie mówił i nawet w dodatku biletu nie kupił.Mogłem być niesamowicie złośliwy i go wyprosić. Ale co mi tam. Jestem nastawiony bardzo pokojowo do ludzi. Znaczy się staram się być. Wysiadł kilka minut później, spojrzał coś pomarudził pod nosem.No to mu jeszcze pomachałem radośnie na dobranoc i pojechałem. Noc nawet się bardzo nie dłużyła. Później wszystko już było ok. Nadeszła godzina 5 rano, zjechałem. I teraz dwa dni wolnego.
    Do pracy dopiero w piątek i weekend wolny 😉