Miesiąc: listopad 2007

  • 7:15 -> 11:51 i 16:15 -> 19:54

    Dość już mam tych podwójnych szczytów. I żeby to jeszcze były nadgodziny to może bym to przeżył. To samo mam jeszcze pod koniec miesiąca ale chyba nie pójdę w sumie dwa dni opieki nad dzieckiem sie należą to może czas to wykorzystać.
    Godzina 18.20 z daleka widzę już koguty policyjne. Niedaleko bardzo felerne skrzyżowanie więc pomyślałem, że znów jakiś nie ostrożny kierowca coś wykombinował. Jadąc dalej zauważyłem, że to nie na skrzyżowaniu tylko 100 metrów dalej na przystanku Politechnika. No to pewnie pieszy pod furkę wpadł – kolejna moja myśl. Nie pomyliłem się. Na ziemi leżał już czarny worek. Niestety kolejny nie roztropny albo kierowca albo pieszy.

  • 4:45 -> 13:48

    Pierwszy dzień po urlopie to się idzie do pracy jak na skrzydłach obojętnie która jest godzina i nie ważne, że za oknem aż plus jeden stopień Celsjusza.
    Cały dzień co chwilę świeciła sie kontrolka od poślizgu. Obojętnie czy to było hamowanie czy ruszanie. Ludzi co nie miara, na każdym przystanku pomimo tego, że wyjechało 130% taboru z rozkładów świątecznych, czyli kilka sztuk więcej. Rozumiem święto to święto ale najgorsza to jest rewia mody na cmentarzach. Powiem szczerze, że my zbojkotowaliśmy dzisiejszy dzień, bo o zmarłych trzeba pamiętać cały rok a nie tylko dziś.

    Ale jeszcze jest jedna ważna wiadomość która chyba bardzo mnie rozwesela jak idę do pracy. 30 stycznia lecę do Dublina i tam będę starał sie o posadę motorniczego 😀