Tag: bomba

  • Świat zwariował

    To wydaje się śmieszne , no bo kto by tam chciał straszyć ludzi w Irlandii. Ale widać co się dzieje na świecie i można się chyba wszystkiego spodziewać.
    Dziś, tuż przed 18.00 mieliśmy alarm bombowy ,podobno w trzech różnych tramwajach znaleziono podejrzane pakunki.
    Dyspozytor nakazał zatrzymać się na najbliższym przystanku, opróżnić wozy , sprawdzić czy nic nie zostało i samemu też wysiąść. Dodatkowo trzy przystanki zostały całkowicie „wyczyszczone” z pasażerów i postronnych gapiów, te trzy gdzie było coś podejrzanego.
    Nawet kiedy była Królowa Elżbieta czy już król Karol , nie było takiej sytuacji , aż tak poważnej.
    Mam nadzieję, że okaże się, że były to tylko ćwiczenia, bardzo realne i udane ćwiczenia.

  • Główne wydanie Wiadomości

    Poranny ruch jest zawsze nieprzewidywalny. Jeden dzień może być spokojnie i płynnie a następny poranek będzie już zupełnie innym .

    Na torach w kierunku „do centrum” lub po naszemu ” inbound” tuż przed tramwajem zatrzymała się samochód, nic w tym dziwnego by nie było, gdyby nie włączył świateł awaryjnych i nie mógł ruszyć. Motorniczy poprosił przez radio dyspozytora o możliwość wypuszczenia pasażerów ze swojego wozu na ulicę. Niestety nie dostał pozwolenia , bo w tym miejscu nie można zapewnić bezpiecznego opuszczenia pojazdu pasażerom. 

    Z przeciwnej strony nadjeżdżałem ja. Zatrzymałem się na ” czerwonym” poczekałem na swoją kolej, a kiedy światło zmieniło się na pionową kreskę , ruszyłem . Na szczęście moje tory były wolne od przeszkód. 

    W tym miejscu ograniczenie prędkości wynosi 30 km/h. Jednak szósty zmysł podpowiadał mi, żeby zwolnić o połowę. Gdy tylko minąłem zatrzymany tramwaj, z za jego tyłu , na czerwonym , wyskoczył piętrowy autobus. Szedł pięknie na czołówkę. Zatrzymaliśmy się dosłownie 2 metry od siebie. Gdybym nie posłuchał głosu rozsądku ( lub nazwijmy to doświadczeniem) wydaje mi się , że oboje bylibyśmy w głównym wydaniu wiadomości tego wieczoru łącznie z kilkoma rannymi. 

    Kierowcy autobusu widocznie się spieszyło lub był trochę nie cierpliwy. Z jednej strony potrafię go zrozumieć jeśli stoi się za wielkim prostokątem na drodze i nic nie widać co się dzieje przed nim . Ale z drugiej strony …no cóż , pośpiech nie jest najlepszym doradcą.

    A wszystko wydarzyło się w tym miejscu:

    trambuscrash

    Zdjęcie dzięki uprzejmości Google Street View