Tag: harmonia

  • 14:09 ->23:20 Dzien harmoni Light

    Dziś po raz kolejny tramwaje nawiedzali cyganie z harmoszką.Do mnie wsiadła cyganka z małym dzieckiem, zagrała 3 melodie i to koniec. Ciekawe ile zebrali? Więcej już ich nie widziałem.Dniówka mijała spokojnie.O godzinie 20.10 przejeżdżałem koło centrum handlowego i zauważyłem menela chwiejącego się przy słupie.A przy samych torach jego dobytek (mała reklamówka) Dość ostro hamowałem, bo nie wiedziałem czy gość utrzyma pion. Minąłem go powoli a w lusterku obserwowałem jak jego siateczka wciągana jest pod drugi wóz. Chyba dziś się już nie napije denaturatu.
    Kilka przystanków dalej przejeżdżałem obok małego miejskiego targowiska.Równolegle ze mną jechał kierowca swoim fordem.  Chciał skręcić w lewo mimo zakazu i wbić się prosto pod mojego żelaznego rumaka.Pomyślałem: -Jest MÓJ!!!
    Ale cóż, wyhamował a ja pojechałem dalej.
    Dzień zakończył się spokojnie.Miasto pogrążało się we śnie. Sygnalizacja świetlna przełączyła się na tryb nocny. Niektóre światła migały już tylko na żółto. No i ja też kładę się spać.
    A jutro?! Jutro WOLNE.

  • 14:04 -> 23:19 „Dzień harmoni”

    Dzisiejszy dzień nie bez kozery nazwałem „Dniem harmonii”, gdyż ponieważ od zmiany do około godziny 19.00 jeździli w tramwajach cyganie z harmonią i umilali (chyba) innym pasażerom podróż za co pobierali dobrowolną opłatę (jałmużnę). Chyba dobrze, że tak zarabiają niż mieli by kraść.Szczerze mówiąc mnie to przeszkadzało, bo nie mogłem za bardzo usłyszeć mojego radyjka.Chyba kupie lepsze nagłośnienie.
    Czego można życzyć motorniczemu? Chyba wielu rzeczy ale nie za bardzo pasuje „szerokiej drogi”. A takie słowa usłyszałem od pewnego staruszka, który przypominał mi świstaka.Ale zawsze to coś miłego.
    O godzinie 20.38 zauważyłem panów policjantów z lekko wstawionym klientem.Pomyślałem, że go odstawią na izbę.A tu szok.Wsadzili go do tramwaju pomachali i poszli.Pasażer był dość upierdliwy, bo ciągle powtarzał „słyszysz”. Kilka przystanków dalej usłyszałem wołanie :
    – WYPUŚĆ MNIE !!!
    Ale było już za późno bo ruszyłem.Na następnym przystanku znów chciał wysiąść.Ciągle powtarzał „słyszysz”.Bardzo mnie to zirytowało i znów nie zdążył. Wysiadł dopiero dwa przystanki dalej.W końcu zdążył.Hehe.Dojechałem do pętli.Chwila przerwy.Ruszyłem a na następnym przystanku znów widzę gościa „słyszysz”.Ale tym razem przejechał dwa przystanki i udało mu się wysiąść na właściwym.
    No i powoli dzień zbliżał się ku końcowi.Zjedzone trzy kanapki i banan.Wypite 0,5L…soku malinowego i 0,7L…kawy ;).Zjazd do zajezdni, zdanie dokumentów i szybciutko do domu.