Tag: kierowca

  • Dzień pełen wrażeń

    Do pracy rzadko jeżdżę autem, ponieważ mieszkam 3metry (słownie: trzy) od przystanku. Tylko tyle, że na 9-tym piętrze. Dziś rozpoczynałem służbę 6:43. Pierwszy tram z pod bloku rusza 6:30. Do zajezdni jedzie się 10min. Zdążę. Przecież dziś sobota. Wpadłem, zrobiłem kawę do kubeczka, do dyspozytora listę podpisać, zapytać się o wóz i jazda na tory. Już o 9 rano coś zaczęło się dziać. Na Goldenbridge leżała kobieta na ziemi. Oczywiście CSO(kontrolerzy biletów vel. kanar) wezwali ambulans itd. Ale podejrzewali, że nie oddycha. Jeden kierowca zasugerował, że mógłby zrobić CPR czyli usta usta itd. Oczywiście trzeba być przeszkolonym, bo inaczej osoba ratowana może Cię zaskarżyć lub jej rodzina 😉 Zupełnie na odwrót niż w Polsce. Obeszło się bez tego, pogotowie przyjechało.

    Przystanek przed The Point już z daleka widziałem autobus w poprzek torów. Pomyślałem, że będzie zawracał. Ale stał tam stanowczo za długo. Podjechałem bliżej, za pozwoleniem CCR (dyspozytor) opuściłem kabinę i udałem się sprawdzić o co kaman. Gość cały spocony mówi, że skrzynia biegów zepsuta i nie ruszy. Staliśmy chwilę, wysadziłem pasażerów. po czym wzięliśmy się do pchania. Ja, kilku przechodniów i dwóch CSO. Udało się, mam nadzieję, że zostanę nominowany za to do nagrody pracownika miesiąca. Bo jak nie…..to będę zły

    Autobus przepchnęliśmy i w tym samy momencie komunikat w radiu, że zamykamy linię od Heuston do Redcow. Gdzieś w okolicach Blackhorse nastąpił jakis poważny wyciek gazu i eksplozja. Na szczęście nie było wielkich strat i ofiar, ponieważ to stare opuszczone budynki a właściwie ruiny. Źle zabezpieczona rura, ktoś przyszedł, cos kopnął i tyle. Utknąłem w mieście jak i kilku innych kolegów. Szybko wszystko udało się zorganizować. Trzy wozy zaparkowano na Connoly i tam tez mieliśmy przerwy. Odwiedziłem Subwaya, firma płaci więc raz nie zawsze 😉 I tak kursowaliśmy The Point do Heuston.

    Tuż po 15 wróciliśmy do jazdy na całej długości linii.

  • Patron

    Wczoraj miałem egzamin na Minder Driver, czyli po polskiemu będzie to „patron” czyli gość który pokazuje młodemu pracownikowi różne sztuczki, triki i inne manewry dotyczące jazdy. Po kursie na motorniczego młody adept musi z patronem wyjeździć dwa tygodnie.  Zgłosiło się 25 chętnych. Wczoraj ja miałem egzamin. W jedną stronę jechałem ja i Team Leader zadawał mi kilka pytań a  w drodze powrotnej to on prowadził. A ja miałem za zadanie wyłapać błędy które specjalnie TL popełniał, opowiadać o niebezpiecznych punktach. W dodatku trzeba być dowcipnym, uważnym i wyraźnie i poprawnie opowiadać 😉 a ja przecież obcokrajowiec. I tego się obawiam. Że będę miał mniej szczęścia jak ostatnim razem kiedy mnie przyjmowali, na 400 chętnych czterech przyjęli a  w tym mnie;). Teraz 25 chętnych a ile potrzebują tego nie wiem