Archive for Maj, 2007
6:07 -> 12:54
Posted by: | CommentsCoś się dziś ochłodziło. Ale za to dodałem nową galerię
i od razu jest weselej na stronie.
Nuda na trasie. A może jutro coś będzie ciekawego, bo jakieś pogłoski były o strajku czy coś. Mało w to wierzę ale nigdy nic nie wiadomo
6:07 -> 12:54
Posted by: | CommentsOd rana byłem zły, bo zapomniałem zabrać sobie śniadania. Niestety odczuli to pasażerowie. Starsi nie nadążali wsiadać
ale nikogo nie przytrzasnąłem. Jakoś nie miałem czasu czekać na staruszków, może sie powtórzę ale gdzie im się tak spieszy. I jeszcze biegają po torach bo jest trzy kroki bliżej niż chodnikiem.
Stałem na pętli. Nadszedł czas odjazdu no to dzwonek, patrze w lusterko, leci kobitka. Poczekałem. Ale cóż to, przebiega ostatnie drzwi drugiego wozu, trzecie drugie no i zamknąłem pierwszy wagon i czekam czy wsiądzie. Dobiegła do 4-tych drzwi pierwszego wozu i wali pięścią w drzwi tak jakby ktoś miał tam jej od środka otworzyć.Przeczekałem jeszcze kilka sekun no i jej otworzyłem z pytaniem :
- Czy brakło miejsca w drugim wozie?!?!
Podeszła do mnie i podziękowała, że poczekałem. No i kur** tego nie rozumiem. Czemu niektórzy maja awersję na drugi wagon. Przecież tam nie gryzie. No ale w sumie wolniej zawsze jedzie.
No trudno takie uroki podróżowania
5:02 -> 13:29
Posted by: | CommentsNa pierwszej zmianie naprawdę jest nudno. I tak dziś było. Może oprócz małego nie doszłego zdarzenia. Pani jechała Saabem 95 i tak sie rozglądała za miejscem żeby się wcisnąć, że prawie bym w nią wjechał. Ale czujny byłem bardzo. Właśnie odłożyłem telefon ![]()
Zmienili nam też koło niedzieli cykl świateł na jednym ze skrzyżowań.Skrócili o kilka sekund światło zielone.Wszyscy jeżdżą na pamięć i być może, że przez nieuwagę już niebawem coś sie wydarzy. Oby nic tragicznego, bo drobna kolizja to nic strasznego
5:02 -> 13:29
Posted by: | CommentsUff jak gorąco. Wyjechałem z zajezdni i zaraz zaczęli mi mrugać, że nie mam światła. Zadzwoniłem na zajezdnię wyszedł elektryk i na pętli wymienił żaróweczkę.
Przed południem wsiedli do mnie : brudny Harry, szybki Lopez, cuchnący John i obdarty Ed. Ja się dziwię jak pasażerowie wytrzymali z nimi. Ja pootwierałem wszystko co sie dało, żeby wietrzyć się a i tak mimo to moje śniadanie już było na ostatnim zakręcie w przełyku. Wysiedli. Przewietrzyło sie szybko.
Jutro powtórka z rozrywki. I tak jeszcze 4 dni pracy do piątku
23:03 -> 5:02
Posted by: | CommentsWróciłem z nocki i spać nie mogę. Jakiś taki pobudzony jestem a przecież nie było czym. Ludzi mało, trochę biletów sprzedanych. Drzwi sie lekko zacinały, wyłączyłem bezpiecznik i już po problemie. Przecież są jeszcze pozostałe. Żeby nie szerzyć defektyzmu można by powiedzieć, że troje drzwi było sprawnych.












