Poniedziałek jak to poniedziałek zleciał szybciutko. Gorzej będzie koło środy, czwartku a piątek to już w ogóle super. I co dzień 3:30 pobudka :/
Miesiąc: sierpień 2007
-
22:48 -> 4:48
Na szczęście noc piątkowo sobotnia minęła nad wyraz spokojnie. Senny tylko troszkę byłem ale na szczęście litrowy termos kawy pomógł. Zjechałem rano i czekałem na kolege Mariusza. A on dzwoni do mnie, że brak napięcia na trasie. Na szczęście awarie usunęli szybko, przyjechał i razem udaliśmy sie w kierunku naszych domostw. A po drodze odwiedziliśmy stację Statoil, żeby zatankować po jednym czarnym Okocimiu 😉
-
21:00 -> 5:00
Pilot na nocy. Nawet sie nie napracowałem. Wystawiłem wozy, które zjechały. Czekała mnie jeszcze wyprawa po śmieci na przystanki „żółtkiem” 102N. Jak ja dawno nim nie jeździłem, chyba z pół roku – pomyślałem
Przyszedł pan Tadziu – śmieciarz o godzinie 1 w nocy wyruszyliśmy na łowy. Kabina na szczęście jest oddzielona, więc nie czuję tych wszystkich zapachów. Przejeżdżaliśmy przez centrum i poczułem lekki głód. W pobliżu była jeszcze czynna budka z Hot-Dogami. Heh o tej porze, na trzeźwo i w pracy to jeszcze nie jadłem.
Panie Tadziu, to pan sobie tu pozamiata dłużej i wysypie wszystkie śmieci z kosza a ja skocze sobie coś zjeść – powiedziałem
OK, nie ma sprawy nie spiesz się – odpowiedział Tadzio i zaczął sikać na przystanek biorąc przykład z młodzieży bawiącej sie niedaleko.
I tak to było w nocy. Ja najedzony 😉 a Tadzio ze świeżymi łowami w postaci kilograma puszek i kilku butelek po piwie zjechaliśmy na zajezdnię. -
5:00 -> 11:50
Dziś gdyby nie telefon o godzinie 11:20 od kolegi Krzysztofa 😉 to bym zaspał ale na powrót do domu. Bo dziś miałem rezerwę no i przyszedłem, podpisałem listę, przyjąłem wygodną pozycję leżącą na ławce z torbą pod głową i usnąłem. Wszyscy sie odliczyli to miałem spokój.