Długo się zastanowiałem co dziś napisać i dalej nie wiem. Możecie za to poznać super gościa. Urodził się w Londynie świetnie mówi po polsku. Jest motorniczym a to jego strona http://www.michaelchrzanowski.co.uk/
Miesiąc: czerwiec 2008
-
7:44 – > 16:29
Dziś była linia zielona. Myślałem, że będzi mi się podobać. Ale jakoś tak nudno. Dzisiejszy patron Derek tubylec czyli Irlandczyk całkiem miły chłopak. Ale ni w ząb nie mogłem go dziś zrozumieć. Każde słowo musiał powtarzać powoli, wyraźnie. Także dzisiejszy dzień raczej nudny a nawet troszkę ponury, bo deszcz padał :p
-
4:00 -> 12:37
4 godziny spania to stanowczo za mało. Dziś zmęczenie dało znać o sobie. Najpierw źle spojrzałem w rozkład, później nie zauważyłem kilku pojazdów na mojej drodze a na sam koniec za ostro zahamowałem i się wózek z dzieckiem w środku przewrócił. Ale to ostatnie zdarzenie to wina kierowcy samochodu który przejechał skrzyżowanie na czerwonym świetle. Na szczęście nikomu nic się nie stało, bo dziecko już dość duże a wózek jakiś taki nisko zawieszony 🙂 I rada dla wszystkich podróżujących komunikacja miejską, wózki stawiać proszę wzdłuż pojazdu a nie w poprzek to zapobiegnie powyższym sytuacjom. Ale było mi bardzo źle z tym. Częstochowskie tramwaje tak ostro nie hamowały nigdy. No i przejechałem za sygnalizator i musiałem zadzwonić do dyspozytora, żeby włączył zielone światło dla mnie i żeby nastawił kamerę i powiedział kiedy będę mógł przejechać skrzyżowanie. Normalnie świra maja tutaj na punkcie bezpieczeństwa. W Częstochowie to bym tylko wcisnął dzwonek i jazda przez skrzyżowanie niech reszta czeka. Mój patron Norbert trochę mnie dziś zaczął denerwować, bo nie pozwalał mi nawet na mój zegarek patrzeć na ręce, żebym nie odwracał uwagi od drogi. Jutro już będę jeździł z kimś innym 😉
-
4:50 -> 13:09
Dawno tak wcześnie nie wstawałem. Szybko zajechałem na miejsce, napiłem sie kawy i ruszyliśmy z Norbertem do wozu. Norbert pochodzi z Kongo, nasz angielski jest na podobnym poziomie więc całkiem fajnie nam sie rozmawiało. Ciągle zadawał mi pytania i dzięki temu dowiedziałem sie kilka nowych ciekawych rzeczy. Jeździło sie całkiem przyjemnie. Po przerwie tuz za nami była kolizja na jednym ze skrzyżowań i troszkę mogłem opóźniać i nie przejmować sie punktualnością. Godziny szczytu porannego były całkiem niezłe.
Jutro walczymy znów 😉