Przystanek przesiadkowy „Belgard”. Czekam aż przyjedzie tramwaj z miasta, żeby zabrać ludzi w kierunku City West. Dwoje drzwi otwartych, jedne zamknięte – w pierwszej części wozu. Od połowy do końca wszystkie drzwi zamknięte. Podchodzi pan, otwiera te jedne. Trochę wieje. Za minutkę podochodzi do mnie i mówi:
-Zimno jest, proszę zamknąć drzwi !
-Zimno jest, wiem, grudzień jest zimno musi być – grzecznie odpowiedziałem i dalej czytałem książkę
Gdy skończyłem swą sentencję Pan nie ładnie do mnie powiedział, po czym otworzyłem drzwi od kabiny, wymieniliśmy kilka słów, poprosiłem o pokazanie biletu. Ten nawet jakaś legitymację pokazał, że niby ważny jest. Niestety wszystkich traktuję tak samo. Nie ważne czy Królowa, czy pachołek. Nadszedł czas odjazdu i na jego życzenie drzwi się zamknęły. Trochę jestem złośliwy chyba, czasem nawet za bardzo. 99 na 100 razy trzymam drzwi zamknięte na końcowych/początkowych. Tym razem jakoś tak wyleciało z głowy no i się napatoczył.
Dodaj komentarz