Nie, nie zwolniłem nikogo ani sam też się nie zwolniłem, bo i po co. No chyba, że trafię te 115 mln € w piątek w Euromilion to wtedy adios.
Ale nie o tym.
Zwolniłem prędkość jazdy i zauważyłem, że i tak dojeżdżam na czas na końcowy przystanek. Któregoś dnia, jeden z brygadzistów jechał z tyłu mojego wozu, akurat miał przerwę i pędził do sklepu po jakąś kanapkę lub frytki. Po dwóch przystankach biegiem wleciał do kabiny i z przerażeniem w oczach stwierdził, że dużo za szybko wjeżdżam w przystanek. Prędkość dozwolona to 25 km/h a ja podobno sunąłem 40 km/h. Coś mi się nie chce wierzyć. Szanowny kolega źle ocenił dystans, może faktycznie trochę za szybko, może coś w granicach 35 km/h ale nie tyle co on powiedział. No i z tego powodu zwolniłem i powiadam wam, że da się 😉 . Miał jeszcze jedną uwagę. Za szybko otwieram drzwi. Już w połowie przystanku zaznaczam „gorący guzik”. Niby tak nie wolno robić, bo drzwi mogą się otworzyć za wcześnie. Nigdy nic się takiego mnie osobiście nie przytrafiło ale licho nie śpi. Od tamtej pory już zezwalam drzwiom na otwarcie się dopiero gdy tramwaj całkowicie się zatrzyma.
Dodaj komentarz