Autor: Tramwajowy

  • Święta tuż tuż (Xmas)

    Nie wiem czy przespałem cały miesiąc czy coś mi się pomyliło ale tu w Irlandii wszystkie sklepy mają już wystrój świąteczny. Dodam, że mamy dopiero 7 listopada. W sumie dobre to przypomnienie, że święta tuz tuż, i zakupy świąteczne trzeba by zrobić i prezenty i za choinką się rozejrzeć. Ozdoby świąteczne na choinkę też by się przydały.  Ciągle się zastanawiam czy warto coś kupować. W końcu dostałem urlop od 17 grudnia do 29grudnia i w domu nas nie będzie tylko będziemy podróżować po polskich drogach 😉 z odwiedzinami u całej rodziny. W wigilie planujemy co najmniej trzy wieczerze. Zobaczymy jak to pójdzie.

  • Halloween

    Halloween się zbliża, jak w zwyczaju Irlandzki jest, ogniska są już szykowane. Irlandzkim a nie Amerykańskim jak to niektórzy myślą. Święto to może zostało trochę skomercjalizowane przez US&A ale wywodzi się z zielonej wyspy. Młodzież z każdego miejsca ściąga palety,materace, opony i cokolwiek się tylko nadaje do palenia i ustawiają w stosy. Dzieci będą chodzić od domu do domu i zbierać słodycze, starsze dzieci 😉  się przebierają  i jazda na party w centrum.  Może uda mi się coś ciekawego nagrać ;). Sobota i niedziela na linii zielonej między 11 a 19

  • Irlandia to dziki kraj

    Tym razem video mówi wszystko. Co niedzielę na smithfield są targi koni. A bryczki,rydwany i same konie też dość często można zauważyć na mieście

  • Czas kupić ubezpieczenie na życie

    Środa 4:13 rozpocząłem swoja zmianę. Z jednym zamkniętym okiem a drugim na wpół otwartym podpisałem wyrok na kilka godzin 😉 Pierwszy jechałem do Tallaght jako swep tram, czyli „przecierak”. 25km/h całą drogę, moim obowiązkiem jest sprawdzenie torów, sieci, przystanków, sygnałów (świateł) czy wszystko jets OK, działa, nie ma żadnych obstrukcji itd. A wszystko bez pasażerów oczywiście i ze zgaszonymi światłami (na wozie oczywiście)

    No i pojechałam, zabrał się ze mną ochroniarz z recepcji, miły Irlandczyk. Całą drogę gadaliśmy.Dojechaliśmy do końca trasy, on wysiadł a ja zmieniłem kabiny i o 5:30 ruszyłem z Tallaght do centrum. Gdzieś w okolicach Kingswood zaniepokoił mnie dźwięk spod wózka. Myślałem, że to body catcher (zgarniacz który opada po uderzenia w zderzak) ale to nie było to. Zdaża się też, że czasem jakaś puszka dostanie się pod koło i też wydaje metaliczny dźwięk. W pewnym momencie poczułem swąd palonych kabli. Tuż przed zajezdnią zwolniłem, ponieważ zwrotnice przede mną. I huk, hałas, wyłączył się tram. Brak jazdy. Zresetował się, włączył podjechałem powolutku do przystanku. Po krótkiej rozmowie z dyspozytorem dostałem pozwolenie na wycofanie wozu kilka metrów. Gdy wróciłem do przedniej kabiny ujrzałem metalowy klin na szynie, taki kolejowy którym blokuje się wagony, żeby przypadkiem nie ruszyły. Stopiony był do połowy i do tego wrząco-gorący.   Podkopnąłem go na przystanek, zabrałem ludzi i pojechałem w dalszą trasę. Na Blackhorse zostałem jednak zawrócony. Straszny hałas był w kabinie, płaskie koło itd.

    Po powrocie do zajezdni ochłonąłem trochę i zdałem sobie sprawę co by się mogło stać gdybym miał wykolejenie przy 70km/h. Chyba tego wpisu już by nie było. Więc trzeba by ubezpieczenie kupić, co by rodzina miała do Poslki wrócić w razie czego 😉

    Ślwedztwo w toku, zostałem już „przesłuchany”, napisałem raport, pożyjemy zobaczymy.

    Okazało się, że w nocy ciężka maszyną robili ścieranie torów no i zapomnieli klinika zabrać.