No i wróciłem, skończyły się wojaże, zabawy i odpoczynek. Pierwszy dzień w pracy był bardzo przyjemny. Dziś miałem trening, właściwie przypomnienie po dwóch latach. Siedzieliśmy w sześciu plus „trener” i dyskutowaliśmy na różne tematy oczywiście związane z pracą typu procedury na przystankach, bo na niektórych otwieramy drzwi z drugiej strony, zmienianie zwrotnic, procedury na zajezdni itd. Później wskoczyliśmy do jednego tramu i każdy z nas musiał usunąć symulowaną awarię. Najwięcej problemu sprawiło jednemu koledze zerwanie plomby z przycisku. Powtarzał to pięć razy. Wiem, że to śmieszne ale faktycznie kiedyś z tym też miałem problem :P. No i okazało się, że to ja wiedziałem coś o czym inni starsi stażem pracownicy nie mieli pojęcia (ja się wcale nie chwalę, ja po prostu mam talent…..)
Autor: Tramwajowy
-
Blokada czuwaka
A ja Panie i Panowie, czuwaka zablokować nie mogę. I uważam, że jest to bardzo dobre rozwiązanie. W 105N można położyć kamień albo torbę z jedzeniem, pod warunkiem, że dużo jemy 😉 żeby ciężka była. W innych pojazdach można wcisnąć kluczyk tak jak to opisywał to motorniczy z Warszawy. A ja muszę klikać co kilka sekund. Na lini zielonej w Citadis 402 na joysticku jest taki malutki pukncik G 😉 nic nie klika tylko się dotyka i maszyna tnie po szynach zadowolona 😀 Można dotykać czymkolwiek ale najbardziej wskazane jest smyranie kciukiem.
-
I po wakacjach…..a nastepne za tydzien :p
Tydzień na pięknej,słonecznej Majorce minął i wróciliśmy do deszczowego Dublina. Zaprawdę powiadam Wam warto było. Na samym początku problemy jeszcze na lotnisku w Belfascie. Byłem zbyt oporny i flakonika perfum nie włożyłem do foliowego woreczka.
I co? I przeszukanie i woreczek musiałem kupić, pan celnik zapakował a ja zaraz na jego oczach rozpakowałem po przejściu kontroli i wrzuciłem do torby. Jeden z durnych przepisów.
Później prawie 3h godziny lotu i…..Palma->upał, słonce.
Na plaży nie leżeliśmy zbyt często, bo nie nasz to klimat. Za to drinki na basenie i barze hotelowym smakowały wybornie.
:D. Wycieczki fakultatywne na Majorce oczywiście odbyliśmy. Mały Suzuki Jimny
był wyśmienity dla naszej czwórki oczywiście z odkrytym dachem. Zwiedziliśmy klasztor w Llucz wpisem do księgi pamiątkowej o treści: „Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka życzymy sobie 😉 w sumie jest fajnie ale szału nie ma”
Tam właśnie, w Lluc dojrzałem pocztówkę. Niby zwykła widokówka z kolejnego miasta na naszej trasie ale jednak mnie urzekła. Powód? Tramwaj w Soller. Jak bym mógł opuścić taka okazję. Kilka fotek jest ale niestety nie miałem okazji przejechać się jako pasażer. Tramwaj łączy port z centrum miasta, torem wąskotorowym pojedynczym o ruchu wahadłowym.
A później to już tylko stolica czyli Palma, a tam Katedra i Zamek, widoczki, panoramy.
A na koniec odwiedziliśmy największe podziemne jezioro Coves del Drach, gdzie usłyszałem wiele razy „no foto sinior” a zdjęć na cykałem różnych. Z pod łokcia, w biegu, na szybko a wszystko bez lampy i statywu :p
A następne wakacje gdzieś za około 350 dni. Może i na następny wyjazd to również będą wakacje na Majorce. Tylko tym razem wybierzemy inną miejscowość i hotel.Do miejscowości w której my stacjonowaliśmy nie mam zastrzeżeń ale jest tyle pięknych miejsc na tej wyspie, że szkoda by było znów zamieszkać w tym samym miejscu. Sądzę, że dobry hotel na Majorce naprawdę jest łatwo znaleźć, bo to chyba ich jedyne źródło dochodu – turystyka. Właście każdy hotel powinien być dobry 😉 ale to zależy od naszych gustów czego oczekujemy. Jeden by chciał mieć basen z podgrzewaną wodą a drugiemu wystarczy miska i cztery łóżka w pokoju.
A teraz powrót do pracy.
-
U.R.L.O.P
Uwaga.Ruszam.Leżeć.Oraz.Popijać
wypije zdrowie każdego czytelnika 😉 zgłaszać się proszę.Pozdrowienia dla Alfreda B 😉 sąsiada (byłego)
Pięć lat bez wypoczynku. Więc się należy.
Czwartek byłem ostatni dzie w pracy. Cztery dni na linii zielonej po rząd to stanowczo za dużo jak dla mnie. Mimo, że miałem zmiany tzw „handy one”. Ale dla mnie to były „ball breaker” (proszę sobie w słowniku poszukać). W pracy 9h ale jeżdżenia tylko 200minut więc nie ma tragedii. Ale mimo wszystko zasypiałem za sterami.Trzy kawy w trzecim dniu i dwie kawy w dniu czwartym zdały egzamin. Jakoś wytrzymałem, mimo 5 godzin spania w nocy 😉 Jak to mawiają, wyśpię się po śmierci 😀