Autor: Tramwajowy

  • Nie tylko wozimy

    Nie tylko wozimy pasażerów ale również obserwujemy otoczenie. Tak się stało, że jedna z motorniczych zauważyła, jak jakiś mężczyzna włamuje się do mieszkania. Poinformowała dyspozytora o swoim spostrzeżeniu a ten zawiadomił policję i do ich przyjazdu monitorował sytuację za pomocą kamer.

  • Strzykawka w tramwaju

    Któregoś pięknego dnia, po dojechaniu do końcowego przystanku znalazłem na podłodze strzykawkę z igłą. Je%*@^i narkomani zostawili śmieci po sobie. Bardzo niebezpieczny śmieć. Od razu zamknąłem drzwi i poinformowałem dyspozytora. W takiej sytuacji tylko zjazd do zajezdni a co oni tam z tym zrobią to już nie moja sprawa. Pewnie będzie tak, że przyjdzie pan z rękawiczką zapakuje w jakieś twarde opakowanie i gdzieś zostanie to wyrzucone. Teoretycznie mógłbym sam to zutylizować ale zostawiając to w koszu na śmieci jest ryzyko, że osoba opróżniająca ów kosz się ukuje i wtedy mamy kolejny kłopot. Podczas jazdy do bazy pomyślałem, że trzeba jakoś oznaczyć miejsce gdzie ta strzykawka leży. I wpadłem na prosty pomysł, żeby użyć naklejki którą wieszamy na zepsutych drzwiach.

  • Kawo pijcy

    Dla tych co nie zaglądają na mój profil facebookowy chciałbym pokazać ile to kawy i herbaty zużywa się u nas w kantynie w przeciągu 9 godzin. Zdjęcie pierwsze zrobione o 15:00 a drugie o godzinie 24:00.

  • Taka sytuacja

    Taka sytuacja:
    Kilka dni temu tuz po 23 zepsuł się tramwaj. Po kilku próbach ratowania go, nadawał się tylko do spychania do zajezdni. Tak się niestety stało, że to ja zostałem pierwszy, który będzie zbierał pasażerów po tych dwóch wyłączonych z ruchu. Tłumów nie było ale kilku maruderów się znalazło. Opóźnianie było dość spore i zostałem poproszony czy mogę z ludźmi wracać do zajezdni a nawet do końca trasy jeśli by się dało. Nie odmówiłem. Dwa dni później tylko za to, że zjechałem niecałe 30 minut później zostałem 2,5h zwolniony z pracy wcześniej 😉
    A w między czasie, na prywatnym profilu na FB napisałem, że „taka sytuacja” spychanie itd i dodałem, że muszę do ubikacji a nie ma gdzie. Kilka minut później jak nie nawet kilka sekund później zadzwonił telefon. Dyspozytor dzwonił i zezwolił na opuszczenie pojazdu w celu załatwienia potrzeby. Długo węszyłem po kontach ale wszędzie gdzieś ktoś się kręcił.
    Mówię wam, jak ciężko jest znaleźć miejsce w mieście po północy, żeby się załatwić jak człowiek jest trzeźwy.