Tag: urodziny

  • Z tego może być ciąża

    Z czego? Z tramwaju? – zapytacie. Nie. Z powodu nie wzięcia pigułki antykoncepcyjnej przez nie jaką Kristin Karlsson. A skąd ja mam takie informacje?! Wczoraj na zielonej pasażer przyniósł mi ładna skórzaną torebkę. W środku buty na zmianę, jakiś klucz, tabletki Yasminelle i portfel. A w również ładnym portfelu, równiutko poukładane: paszport, prawo jazdy, karta Visa i kilka innych pierdół. jakieś 36€ w gotówce. Niestety nie było żadnego telefonu lub nawet numeru kontaktowego i dlatego musiałem torebkę wrzucić do sejfu na zajezdni. W przeciwnym wypadku osobiście bym oddał. A Kristina ma 3 lutego dwudzieste urodziny więc może byśmy się nieźle zabawili 😉 ze Szwedką.

    Dzięki Przemo za podpowiedzenie, żeby zakryć dane osobowe pasażerki 😉 mam nadzieje, że nie będzie kłopotów przez to.

  • 14:04 -> 23:22 (23:40) ła ła łi ła

    Czułem, że dziś będzie ostro ponieważ na mieście impreza masowa się odbyła.Po 14 zasiadłem za sterami, zmiennik powiedział, że wszystko OK, ale ten chłop to tylko sms’y pisze jak jedzie i nie zwraca uwagi na nic.Wóz chodził jak muł. Przyspieszał tak, że babcie o lasce mogły mnie śmiało dogonić. A jak już doszło trochę obciążenia to była tragedia. Nie zastanawiałem się długo tylko od razu zmieniłem wozik z uwagi na to, iż za kilkadziesiąt minut rozpocznie się zjazd ludzików na imprezę.
    Jakaś cyganka stanęła mi na torach i się chyba zapomniała, bo zeszła dopiero jak stałem od niej 10cm z głośno dzwoniącym dzwonkiem.Inny cygan wszedł do tramwaju z harmonią ale na szczęście moje radyjko grało troszkę głośniej i nie słyszałem go 😉
    Około 17 gdy wjechałem na pętle wysiadł chłopczyk z mamusią i tak się patrzał, że go zawołałem i pozwoliłem usiąść na moim miejscu. Chyba zrobiłem mu ogromna przyjemność, bo był bardzo zadowolony.
    Ludzi na przystankach przybywało coraz więcej. Postanowiłem przetestować przycisk nr. 2 na autokomputerze SRG P-3000 który blokuje kasowniki a z głośników płynie piękny zwrot „Proszę przygotować bilety do kontroli” I jakie było moje zdziwienie, że nikt nie wysiadał. Czyżby w tym tramwaju wszyscy mieli bilety.HEHEHE. Niemożliwe. Ludzi było tyle, że staruszki nie były w stanie się docisnąć nawet do drzwi. I taka właśnie babcia poruszająca się o balkonie stała sobie na przystanku. Zrobiłem całe kółko a ona dalej stała. Podeszła do kabiny i powiedziała żebym ją zabrał ze sobą. Na szczęście jeden z pasażerów pomógł staruszce wejść.     Powoli co niektórzy zaczęli już wracać. Jak na razie było spokojnie. Tłoczno nawet bardzo ale spokojnie. Drzwi się nie domykały, było bardzo głośno. Wstałem krzyknąłem -„CISZA!!!! Jak nie zamkną się drzwi to nie pojedziemy”. Nie trzeba było długo czekać. Wnet ruszyłem.Bardzo z tego śmiał się mój pasażer w kabinie, majkel. Stwierdził, że fajna praca i trzeba mieć nerwy ze stali i mocne gardło.
    Po całym kółku zaczęli wracać pierwsi agresywni. Straty były dość spore. Dziura w dachu, wyrwane dwoje drzwi (do obejrzenia w galerii) Trzeba było zmienić wóz. A już byłem 10 minut na opóźnieniu. Szybko przerzutka tablicy i jazda do zajezdni. A tu na przystanku zatrzymali mnie ludzie wracający z pracy po 22, że oni to żądają jechać do domu. Zabrałem ich bo wiedziałem, że za szybko to nic teraz nie pojedzie za mną. Wóz zmieniłem i jazda. Dojechałem do pętli obrót i zbierać towarzystwo. Jakoś to szło powoli. Ale na którymś z kolejnych przystanków nie zaświecała się kontrolka od drzwi w drugim wozie. Nie da rady jechać. Kombinowałem, otwierałem, zamykałem. Staliśmy juz 15 minut. Zaczynały się pierwsze komentarze typu :
    BEZ CENZURY
    -jedź ty kut*sie, je*ać tramwaje, ty cwelu nie opie**alaj się. I tak dalej. Nasłuchałem się za wszystkie czasy.
    Wyszedłem, oznajmiłem, że wóz popsuty i poprosiłem, żeby wszyscy opuścili tramwaj. Nie było odzewu. Koleś przy jednych z drzwi zapytał się kto to prowadzi. Odpowiedziałem mu, że ja. No to mi kazała zapier*alać biegiem. Na co ja krótko odpowiedziałem niczym wujek Staszek mistrz ciętej riposty – „SPIE*DALAJ” Po czym wybuchł śmiech na wozie a koleś już nic nie mówił. Poczekałem jeszcze chwilę, w między czasie dostałem kilka gróźb śmiertelnych ;). Zadzwoniłem do dyspozytora z prośbą o interwencję policji. Chłopaki szybko przyjechali. Jaki to miły widok. To była krótka rozmowa. Zapytali co się stało, szybko nakreśliłem sytuację. Po dwóch weszli do wagonów, padła komenda „Wszyscy wysiąść” I za 5 sekund było pusto. Ech czego to nie robi mundur i ostra, długa broń.
    I takim oto sposobem zjechałem na zajezdnię prawie 30 minut później z mniejszymi niż poprzednio stratami, bo tylko stłuczona lampa oświetleniowa na wozie.

    Niedziela wolna. Mam urodzinki 😉

  • Sobota, trochę mniejszy ruch więc może się odpocznie. Podjechał zmiennik wozem, przekazał mi go i powiedział, że autokomputer SRG-3000P nie pokazuje automatycznie przystanków, znaczy, że same nie przeskakują. Pomyślałem, że coś musi być z odbiornikiem sygnału GPS, bo takowe są zainstalowane. Jestem niedowiarkiem i dlatego jadąc od zmiany aż do pętli cały czas coś majstrowałem przy tym. Włączałem, wyłączałem, robiłem test systemu itd. Przystanki przestawiałem ręcznie. Nie dawało mi to spokoju. W końcu to ma być automat a nie do wieczora będę naciskał na przycisk „korekta przystanku”. O godz 15.10 naprawiłem. Wyłączyłem bezpiecznik jak stałem na pętli, komputer sie zresetował i wszystko wróciło do normy.
    Ruch na mieście był raczej spokojny.Dopiero wieczorem miasto  budzi się do życia. Już po 20 ruszyłem z pętli spokojny bo to już tylko 3 godziny i do domu. Przejechałem dwa przystanki, naciskam na pedał jazdy a tu przyspieszenie jak w myśliwcu, w fotel wgniata. Zaraz sprawdziłem też hamowanie bo to najważniejsze. Oczywiście coś się stało z rozrusznikiem, bo gdy nacisnąłem na hamulec pedał prawie wpadł w podłogę a efektu nie było. Dopiero za 2 sekundy może 3 zaczął hamować i jeszcze w dodatku bardzo ostro tak, że ludzie mi lecieli na kabinę. Szybka decyzja trzeba zmienić wóz. Szkoda wysadzać ludzi, bo do zajezdni 2 przystanki a nikt chyba nie odczuł tej awarii.I w dodatku tramwaj co 11 minut. Zadzwoniłem do dyspozytora, żeby się pospieszyli z wystawieniem wozu, bo będę za 2minuty i w dodatku z pasażerami. Zjechałem no i oczywiście się nie obeszło bez komentarzy. Jeszcze nie zdążyłem wysiąść z kabiny i powiedzieć, że będzie podstawiony drugi tramwaj a już słyszałem :
    -coś Ci się pojebało gościu !!
    -czemu nie mówiłeś, że zjeżdżasz!!!
    i inne epitety 😀
    Ale spływa to po mnie, uodporniłem się już. Krzyknąłem co by wszyscy dobrze słyszeli, że drugi tramwaj będzie za chwile. Szybko się spakowałem (bilety, radio, pokrowiec na fotel) przesiadka do drugiego wozu i jazda. Byłem na opóźnieniu już 7 minut. Na szczęście na mieście miałem „zieloną falę” i wszystko poszło zgrabnie.
    Przejeżdżając przez miasto dowiedziałem się, że kumpel ma urodziny i siedzi w jednym z ogródków koło linii tramwajowej. Gdy przejeżdżałem obok dostał ode mnie w prezencie salwę dzwonków i mruganie oświetlenia na wozie.Nikt na mieście nie może takiego prezentu zrobić. Nikt z pasażerów nawet nie reagował.Przynajmniej nikt do mnie nie przyszedł.
    Na pętli odjazd planowo.
    Na koniec jeszcze przyplątał się jakiś bezdomny. Wyglądał strasznie a jeszcze bardziej śmierdział.Chłopek był na tyle rozumny, że jak mu kazałem wysiąść to grzecznie opuścił wagon pod zajezdnią.
    Dziś też pobiłem rekord w piciu kawy. Wypiłem 1,5L czyli dwa termosy. A to wszystko przez moją ukochana 3tygodniową córeczkę. Spać nie mogę w nocy a właściwie to ona nam nie pozwala.