Miesiąc: wrzesień 2007

  • 23:03 -> 5:02

    No i kolejna trzecia już noc odbębniona. Przez cały czas kursowania w nocy spotkałem tylko jeden patrol policji a ludzi mnogo było. Na szczęście wszystko grzecznie i spokojnie udawało się do swojego miejsca przeznaczenia.

  • 21:00 -> 5:00

    Jeszcze jedna noc w pracy za mną i kolejna przede mną

  • 21:00 -> 6:04

    Noc minęła nader spokojnie. Wyjątkowo mało ludzi na trasie. Szefuńcio pozbierał śmieci a ja prowadziłem „żółtka” czyli 102N.
    Miałem siedzieć aż do 6 rano ale z powodu tego, że powinienem mieć w czwartek pierwszą zmianę a zamienił mi na noc to urwałem sie już o 5. Czekałem tylko aż otworzą pierwszy sklep ze świeżym pieczywkiem 😉

  • Test na motorniczego

    Znalezione gdzieś w sieci. Bardzo przepraszam autora za używanie tego bez jego wiedzy ale jest to świetny materiał a poza tym gdzieś to znalazłem i skopiowałem a strona uciekła :/

    Przed podjęciem ostatecznej decyzji o zostaniu motorowym proponuję każdemu potencjalnemu kandydatowi, aby zrobił sobie taki oto test:
    – Czas trwania: 4*5 dni, pomiędzy którymi po 2 dni przerwy.
    – Tydzień 1 i 3:
    1) Stawić się (trzeźwym i wypoczętym!) pod bramą dowolnego ZKT punkt 03:30. W taszy: termos z kawą.
    2) Odczekać grzecznie z pół godzinki i ok. 04:00 wsiąść sobie do dowolnego tramwaju i pojeździć (tylko jako pasażer) do 08:00 (najlepiej skończyć w punkcie wsiadania).
    3) Udać się koniecznie: do domu zdrzemnąć, lub na zakupy, albo do urzedu coś sobie załatwić.
    4) Stawić się ponownie na 12:00 i znów pojeździć sobie do 16:00.
    5) Odczekać grzecznie do 16:30 (OT) i… miłego wieczoru.
    – Tydzień 2:
    1) Stawić się (w stanie zawsze jednakowym) o 03:30. W taszy: termos z kawą, kilka (dużo) kanapek.
    2) Jw. Ok. 04:00 wsiąść do tramwaju byle jakiego i jeździć sobie bez przerwy do 13:00; skończyć najlepiej gdzies na przeciwległym końcu.
    3) Miłego dnia.
    – Tydzień 4:
    1) Stawić się jak najdalej od domu (niby zmiennik zmiennikowi klarnetu nie podsunie; tu trzeba zdać się na własny rozsądek), gdzie docierają z interesującego nas ZKT tramwaje, o 16:00. W taszy: termos z kawą, kanapka.
    2) Jw. pojeździć sobie do 01:00.
    3) Skończyć oczywiście pod bramą ZKT.
    4) Wykonać OT „na sucho” (0,5 godziny) i…
    5) postarać się wrócić jakoś do domu.

    A w międzyczasie, tj. w dni wolne pomiędzy takimi cyklami, wyszukać sobie jakiś mecz w okolicy, koncert lub tp. I pojechać tam sobie jako pasażer, by zaliczyć taki kurs z kibolami na przykład. Poza tym: jeżeli to ma być jakiś ZKT, który obsługuje Kielce, to w domu koniecznie codziennie wszczynać awanturę z byle błahego powodu (do czego też w końcu trzeba się przyzwyczaić). W ramach „cichych dni” wyszukać sobie foty lub filmiki wykolejeń, wypadków itp. z udziałem KM czy pociągów – powinny trochę ostudzić młodzieńcze zapały, dać też do zrozumienia, że tramwaj to nie zabawka, i z własnej głupoty wiele krzywdy komuś niewinnemu można nim zrobić.

    Dla tych, którzy przejdą pomyślnie, pozostanie tuż tylko zatroszczyć się o gotówkę (przykro, że to może być najtrudniejszy aspekt).
    I powodzenia. Smile