Archive for Wrzesień, 2009
5:56 -> 14:44
Posted by: | CommentsZmęczony krótkim snem pognałem pierwszym tramwajem do pracy. Dzień raczej ten ze spokojniejszych, chociaż z rana dwóch typów zakłóciło lekko kursowanie. Byli dość agresywni i pijani. Próbowali wsiąść na kilku przystankach pod rząd ale dyspozytor zabronił zatrzymywać się. Przykre to dla ludzi jadących do pracy no ale cóż zrobić. W pewnym momencie przez radio usłyszałem jednego z kolegów. Powiedział -A to ci polacy- pewnie już kiedyś był z nimi jakiś problem. Dziwnie się poczułem, niby zabolało ale to w końcu PIJANI Polacy
Za to dyspozytor (pochodzi z Rumuni) grzecznie odpowiedział, że nie interesuje go narodowość tych typów. Ważne jest żeby zostali zatrzymani przez policję i nie stwarzali dla nas i pasażerów zagrożenia. Już teraz wiem jak on się czuje kiedy motorniczowie zgłaszają : Żebrujący Rumun na pokładzie lub na przystanku.
6:19 -> 14:44
Posted by: | Comments Jeszcze tydzień i będziemy się pakować.Lecimy na stare śmieci
Rano zajechałem na Connolly a w windzie spały dwa osobniki irlandzkie, kobieta i mężczyzna. Przepędził ich CSO z czarnego lądu, ten co bilety sprawdza
i dodatku zwyzywał ich, że się ośmieszają w swoim kraju i są dziadami/lumpami w dodatku pieprzonymi
. Laska się chciała poskarżyć do mnie, bo stałem obok i się przyglądałem ale odpowiedziałem : -NO ENGLISH – i pokazałem palcem na siebie. Jej wzrok nie do opisania.
A przypomniała mi się historia z Częstochowy. Któregoś listopadowego wieczoru zaprosiłem małżonkę do kabiny na rundkę. Przyszła z obiadkiem. No i ruszyliśmy z przystanku Bór w kierunku Rondo Mickiewicza. Jak to bywa pod koniec roku strasznie ślisko. Lekkie wzniesienie, prędkość maksymalną jaką wtedy uzyskałem było około 10km/h. I tak naciskałem na jazdę, puszczałem,tramwaj prawię się zatrzymywał, naciskałem czuwak, żeby go „zakotwiczyć” na torach i znów jazda i tak w kółko. W lusterko patrzę, ludzie się niecierpliwią. Odkręciłem termos, nalałem sobie kawy do kubka (cały czas jadąc, znaczy próbując jechać ). A małżonka do mnie: – Co ty kurwa robisz, jedź normalnie.
Wytłumaczyłem jej co i jak i stwierdziła, że to praca nie dla niej.
Ale to taka dygresja
wspominam czasy kiedy to mogłem w kabinie wozić pasażera, słuchać radia, rozmawiać przez telefon, wywalić lumpa z wozu na pętli.
A wracając do wczorajszego opisu to czasem się ślizgam na torach Dublińskich ale jest to w 95% poślizg kontrolowany. Po prostu lubię czasem usłyszeć ciszę pod kołami.
5:56 -> 14:48
Posted by: | Comments No więc na specjalne życzenie
czytelników porównanie poślizgów. Jak wiecie Irlandia jest nazywana „Zieloną Wyspą”. Opady liści są bardzo małe.Trawa jest koszona co miesiąc przez cały rok. Jeżdżę już ponad półtora roku i tylko dwa razy zostałem zaskoczony poślizgiem. Hamulce szynowe są naprawdę silne, dociskają do szyny aż w uszach dudni. Piach, który sypię się automatycznie gdy koła są w poślizgu obojętnie czy ruszam czy hamuje, jest gruboziarnisty. Nie jest to zwykły piasek z piaskownicy tylko drobny żwirek.
Przy prędkości 70km/h wychodziłem zza łuku zauważyłem kosiarzy trawy. Zacząłem hamować i wtedy zostałem zaskoczony przez poślizg. Dałem z powrotem na jazdę, przytrzymałem przycisk z piachem i zacząłem znów hamować. Koniec poślizgu.
Kosili trawę, zaczął padać deszcze. Zasadniczo 105ką bym nie ruszył w Polsce. Tu, znów nacisnąłem piach jazda na max i nie wiedziałem, że jest ślisko.
Przycisk od piachu jest bardzo użyteczny. Komputer sam dozuje żwirek pod koła ale czasem a właściwie zawsze jest go za mało jak dla mnie
6:19 -> 14:44
Posted by: | Comments To już czwartek. W sprawie wypadku wiele teorii. Tachograf tramwaju zarejestrował, że wóz się zatrzymał na dwie minuty po czym ruszył i ……uderzył. Bus z cała pewnością stwierdziły, że mieli zielone. Gazety donoszą, że zaginęło CCTV z tramwaju które rejestruje co dzieje się z przodu. Dziwne, bo pierwsze o tym słyszę, żebyśmy mieli takie kamery na przodzie.Ale to był tylko The Sun, coś jak polski Fakt
7:49 -> 16:24
Posted by: | CommentsA na lini zielonej to właśnie dziś wyjechały dwa pierwsze Citadisy 402. Nie było żadnych fanfar, przecinania wstęgi a tym bardziej księdza z pokropieniem
Tibor (węgier) wsiadł ze swoim TL (Team Leader) i ruszyli w trasę. Później dołączył w następnym wozie jeden z dyspozytorów który tez został już przeszkolony. I tak sobie jeździli
Nie było żadnej awarii, żadnych innych niespodzianek. Ciekawe tylko czy się ludzie zorientowali, że jada troszkę innym wozem












