Tag: urlop

  • Last duty

    Ostatni dzień w pracy. Uratowałem od śmierci cztery osoby (taki cichy bohater ze mnie) lub po prostu ich nie zabiłem wykazując się szybką reakcją – jak kto woli ;). Na jednym ze skrzyżowań szanowna pani kierowca w swoim mercedesie zablokowała tory, a miała już czerwone. Nie bacząc na nic użyłem trąbki, nie dzwonka tylko trąbki tej głośnej (może jakieś 150db), odjechała ale w tym samym momencie na skrzyżowaniu wyrosło dwóch Gardziarzy (policja) i kazał mi się zatrzymać na samym środku skrzyżowania. Lekko mnie opieprzył, że za długo trochę trąbiłem. Czy 20sek to długo? Mogłem ją uderzyć, było by więcej kłopotu. No i w końcu to Ona blokowała około dwustu moich pasażerów i mnie, więc to Ona była winna. Miałem do baaaardzo głęboko.

    No i to by było na tyle. Teraz mały urlop świąteczny. Lecim do Ojczyzny

    PS:

    Pobiłem chyba rekord szybkości powrotu do zajezdni bez ludzi. Z the Point do Redcow w 23minuty. Według rozkładu i z pasażerami zajmuje to 40min. Chłopaki z ochrony, którzy jechali ze mną pogratulowali mi 😀 i podziękowali, że będą szybciej w domu.

  • I po wakacjach…..a nastepne za tydzien :p

    Tydzień na pięknej,słonecznej Majorce minął i wróciliśmy do deszczowego Dublina. Zaprawdę powiadam Wam warto było.  Na samym początku problemy jeszcze na lotnisku w Belfascie. Byłem  zbyt oporny i flakonika perfum nie włożyłem do foliowego woreczka. I co? I przeszukanie i woreczek musiałem kupić, pan celnik zapakował a ja zaraz na jego oczach rozpakowałem po przejściu kontroli i wrzuciłem do torby. Jeden z durnych przepisów.

    Później prawie 3h godziny lotu i…..Palma->upał, słonce. Na plaży nie leżeliśmy zbyt często, bo nie nasz to klimat. Za to drinki na basenie i barze hotelowym smakowały wybornie. :D. Wycieczki fakultatywne na Majorce oczywiście odbyliśmy. Mały Suzuki Jimny
    był wyśmienity dla naszej czwórki oczywiście z odkrytym dachem. Zwiedziliśmy  klasztor w Lluc z wpisem do księgi pamiątkowej o treści: „Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka życzymy sobie 😉 w sumie jest fajnie ale szału nie ma”

    Tam właśnie, w Lluc dojrzałem pocztówkę. Niby zwykła widokówka z kolejnego miasta na naszej trasie ale jednak mnie urzekła.  Powód? Tramwaj w Soller. Jak bym mógł opuścić taka okazję. Kilka fotek jest ale niestety nie miałem okazji przejechać się jako pasażer. Tramwaj łączy port z centrum miasta, torem wąskotorowym pojedynczym o ruchu wahadłowym.





    A później to już tylko stolica czyli Palma, a tam Katedra i Zamek, widoczki, panoramy.

    I do wody skakałem 😀

    A na koniec odwiedziliśmy największe podziemne jezioro Coves del Drach, gdzie usłyszałem wiele razy „no foto sinior” a zdjęć na cykałem różnych. Z pod łokcia, w biegu, na szybko a wszystko bez lampy i statywu :p




    A następne wakacje gdzieś za około 350  dni. Może i na następny wyjazd to również będą wakacje na Majorce. Tylko tym razem wybierzemy inną miejscowość i hotel.Do miejscowości w której my stacjonowaliśmy nie mam zastrzeżeń ale jest tyle pięknych miejsc na tej wyspie, że szkoda by było znów zamieszkać w tym samym miejscu. Sądzę, że dobry hotel na Majorce naprawdę jest łatwo znaleźć, bo to chyba ich jedyne źródło dochodu – turystyka. Właście każdy hotel powinien być dobry 😉 ale to zależy od naszych gustów czego oczekujemy. Jeden by chciał mieć basen z podgrzewaną wodą a drugiemu wystarczy miska i cztery łóżka w pokoju.

    A teraz powrót do pracy.

  • U.R.L.O.P

    Uwaga.Ruszam.Leżeć.Oraz.Popijać

    wypije zdrowie każdego czytelnika 😉 zgłaszać się proszę.Pozdrowienia dla Alfreda B 😉 sąsiada (byłego)

    Pięć lat bez wypoczynku. Więc się należy.

    Czwartek byłem ostatni dzie w pracy. Cztery dni na linii zielonej po rząd to stanowczo za dużo jak dla mnie. Mimo, że miałem zmiany tzw „handy one”. Ale dla mnie to były „ball breaker” (proszę sobie w słowniku poszukać). W pracy 9h ale jeżdżenia tylko 200minut więc nie ma tragedii. Ale mimo wszystko zasypiałem za sterami.Trzy kawy w trzecim dniu i dwie kawy w dniu czwartym zdały egzamin. Jakoś wytrzymałem, mimo 5 godzin spania w nocy 😉 Jak to mawiają, wyśpię się po śmierci 😀

  • Koniec laby 😉

    Urlop się skończył.Dziś poszedłem do pracy zgłosić się, że żyję i jutro mogę zacząć jeździć.Ale jak tu pracować jak urodziła mi się córeczka wczoraj o 20.35. Przysługują mi jeszcze dwa dni urlopu okolicznościowego ale wykorzystam to dopiero jak dziewczyny będą wychodziły ze szpitala. A i z tym wolnym to i tak ciężko, bo ludzi brak do pracy.
    Od jutra znów wieści z trasy na bieżąco.