Autor: Tramwajowy
-
Nominacja
Dziś chciałbym nominować pasażera do nagrody „kurtyzana” roku. Nie użyłem bardziej popularnego (wulgarnego) słowa ponieważ zaglądają tutaj nieletni i nie będę ich edukował ;).Uzasadnienie:Pewnego dnia kolega na końcowym przystanku zadzwonił do kawiarenki na Beachwood czy mogli by mu wynieść kawę na przystanek kiedy podjedzie. Podał dokładną godzinę kiedy podjedzie i numer wozu. Sprzedawca nie miał z tym żadnego problemu. Podjechał, zatrzymał się,otworzył drzwi. Pasażerowie zaczęli wysiadać i wsiadać. Do okienka w kabinie podszedł sprzedawca, podał kubek z kawą na wynos, motorniczy zapłacił. Tramwaj bez żadnego opóźnienia odjechał.Kilka dni później ów motorniczy został wezwany na rozmowę w powyższej sprawie. Otóż jeden z pasożytów (pasażerów) zadzwonił i powiedział co widział i że mu się to nie podobało. Nie wiem dokładnie jakie padły słowa i oskarżenia ale rozmowa ustawiająca do pionu została przeprowadzona.Powinienem chyba również nominować to tej nagrody osobę u nas w pracy która zdecydowała się zdyscyplinować motorniczego. Taka sprawa powinna zostać zduszona w zarodku a gość który dzwonił z taką skargą powinien zostać lekko zrugany, że zajmuje zbędnie czas na linii telefonicznej.Czy było jakieś zagrożenie ? Czy było opóźnienie? Jeśli nie, to o co drżeć koty. -
Zainspirowany
Trochę poza tematem tramwajowym.
Wpis ten został zainspirowany jednym zdjęciem udostępnionym przeze mnie na moim profilu fejsbukowym 😉
Conas ludzi ze wschoduco mnie człowieka ze wschodu dziwi/ło, drażni/ło w Irlandii.- Śmieci – na ulicach jest pełno śmieci, nie wszędzie oczywiście. Są dzielnice gdzie na trawnikach nie znajdzie się papierka po batoniku ale są też takie gdzie na trawniku czy boisku stoi spalony samochód. W centrum śmietniki są ale nie każdy potrafi do nich trafić. Bardzo często można zauważyć odruch jak u małpy, to nie jest rzucenie papierka na ziemie, to jest tylko rozluźnienie mięśni dłoni. Ale z drugiej też strony ludzie Ci dbają o zatrudnienie w sektorze miejskim. Wieczorem góra śmieci zostaje zebrana i rano już nie ma śladu po imprezowiczach w centrum.
- Nogi na siedzeniach – w komunikacji publicznej. Nic strasznego, ja nie umiem się nadal przełamać ale często zauważam jak ludzie wygodnie rozsiadają się na dwóch fotelach z nogami wyciągniętymi. Przedział wiekowy jest od 10 do 99 lat. Młodzi po prostu nie sięgają do fotela na przeciwko a starsi pewnie już nie mogą tak sprawnie wyprostować koniczyn dolnych 😉 Jeśli ktoś wsiada do tramwaju,autobusu czy pociągu i miejsce jest zajęte przez „nogi” to nie ma problemu, nogi lądują na podłodze a pasażer siada na fotelu na przeciwko i nie ma żadnych pretensji typu „gdzie z tymi girami”
- Czerwone światło – przechodzenie na czerwonym świetle jest tu jak najbardziej normalne. Byle zdążyć przed samochodem. Nie ma za to mandatu, bo i sami policjanci przechodzą na czerwonym a w dodatku potrafią jeszcze zatrzymać pojazd nadjeżdżający na zielonym świetle w celu umożliwienia przejścia pieszemu. Zauważyłem to tez w kilku innych krajach europy. Może to tylko polska jest jakaś taka z zasadami i na czerwonym trzeba stać, nawet w nocy o północy na nie uczęszczanej drodze. A spróbuj tylko przejść na czerwonym to patrol twardych daszków wyrośnie jak żółwie ninja z pod ziemi i mandacik 50zł. Do czerwonego jedynie stosują się pojazdy mechaniczne. Rowerzyści….to już totalnie inna historia, jeżdżą na czerwonym, pod prąd itd.
- Przystanek autobusowy – jak zatrzymać autobus? Trzeba stać na przystanku i machnąć ręką jak na taxi lub na stopa. W przeciwnym wypadku jeśli nikt nie wysiada to autobus pomknie dalej. Ot taka ciekawostka. Działa tylko na autobusy. Tramwaj i pociąg zatrzymuje się prawie zawsze na przystankach, bez znaków dawanych przez pragnących skorzystać z usług komunikacji miejskiej.
- Wszyscy są na TY – jakie to dziwne kiedy każdy z każdym mówi sobie na ty lub po imieniu. Koleżanki córki przychodzą i po imieniu do mnie. Jakoś tak dziwnie się czuję ale powoli się przyzwyczajam. To samo w pracy. Nie ma kierownika, dyrektora cyz innych wynalazków. Jest John, Paul, Adam, Derek i inni.
- Sorry – tego słowa nadużywa się za bardzo. Za wszystko się przeprasza i każdego się przeprasza. Pytasz o jajka w sklepie, pani odpowiada że nie ma i mówi sorry. Idziesz ulicą, szturchniesz kogoś i ten ktoś mówi sorry. Na dłuższą metę, słowo przepraszam traci na wartości.
- Co słychać – czyli what’s the story, how are you, allright? itd. Spotykasz się z gościem w pracy i pyta się ciebie co słychać. Za pięć minut idziesz do kibla, spotykasz tego samego faceta i znów pytanie co słychać lub jak się masz. Czasem jest to drażniące.
Lista ta pewnie nie ma końca, każdego coś denerwuje i drażni.
Dziękuję i dobranoc 😉
-
Sygnały dźwiękowe
Krzycho prosi, Tomek Tramwajowy odpisuje:
Trąbki możemy używać w razie konieczności, czyli właściwie kiedy mi się podoba. Oczywiście nie o piątej rano gdy ktoś przebiega przez jezdnię. Ale na przykład na zaparkowane nielegalnie, blokujące tory auto można prawie bez opamiętania dawać upust swoim nerwom za pomocą trąbki :D. Na wiecznie przechodzących na czerwonym świetle pieszych na których dzwonek nie działa też używam trąbki, na znajomego idącego chodnikiem też wydam głośniejszy dźwięk 😉
Zasadniczo nikt się tego nie czepia.
Dźwięk dzwonka -> https://files.fm/f/8vah4xrx
Dźwięk trąbki -> https://files.fm/f/v9ckjgst
Dźwięki te nie oddają tego jak to na prawdę słychać na zewnątrz. Trąbka jest bardzo podobna lub taka sama jak sygnał „baczność” w pociągach.
-
Bez dzwonka
Motorniczy przez radio zgłosił, że dzwonek przestał działać. I poprosił, żeby przy najbliższej okazji przejazdu obok zajezdni wóz wymienić na sprawny. Dyspozytor zapytał go tylko czy trąbka działa.Dodam, że mamy dwa sygnały ostrzegawcze. Jeden to dzwonek ale nie taki fizyczny-mechaniczny tylko nutka mp3 która gra ding ding 😉 a drugi dźwięk ostrzegawczy to trąbka napędzana powietrzem 😀 która, jeśli jest w 100% sprawna to potrafi przyprawić o palpitacje serca.
– Tak, trąbka jest sprawna – odpwoiedział motorniczy
–Ok, VMC (vehicle maintenance crew/company – mechanicy) powiedzieli, że nie wymienią bo wóz jest sprawny – bez emocji odpowiedział dyspozytor
–A kto o tym zadecydował?
– Noooo, szef vmc – przeciągnął i odpowiedział lekko zmieszany dyspozytor
–Chwileczkę – już podniesionym głosem kontynuował motorniczy – to ja odpowiadam za bezpieczeństwo, to ja oceniam czy wóz jest sprawny czy nie i to ja będę pociągnięty do konsekwencji jeśli coś się wydarzy.
–Ok, jak uważasz , dojedź do końca i wtedy zjedź, wóz wymienimy – zszokowany dyspozytor odpowiedział
– Nie, teraz wysadzam ludzi i zjeżdżam w tej chwili, wóz nie nadaje się do podróżowania z pasażerami – Over
Wóz został wymieniony, żadna ze stron do siebie żalu nie ma. Jedynie co, to można obarczyć winą sprawce tego całego zamieszania, szefa VMC.