Autor: Tramwajowy

  • Żeby kózka nie skakała

    No może trochę przesadziłem z tym tytułem. Do rzeczy. Na przystanku Abbey streeet zapukała do mnie pani ze łzami w oczach i z pretensją w głosie powiedziała, że przyciąłem ją drzwiami. Wysunęła w moim kierunku prawą rękę . Szybko spojrzałem na jej nadgarstek, bo wydawał się nie naturalnie wygięty w eS. Szybko zapytałem czy potrzebuje pomocy, czy wezwać ambulans. Odmówiła, stwierdziła, że sama pojedzie gdzieś tam do jakiegoś swojego doktora, bo na pogotowie pewnie będzie czekać najmniej godzinę. Nie dziwie jej się. Faktycznie niektóre przypadki muszą swoje odsiedzieć na ulicy w oczekiwaniu w kolejce na przyjazd pogotowia. Dojechała ze mną do końcowego przystanku. Wysiadłem i jeszcze raz zapytałem czy mogę jej jakoś pomóc i że bardzo jest mi przykro z tego co się stało. Zastanawiam się tylko jak i gdzie ona włożyła tę rękę, żeby mogła ją tak powyginać. Przecież te drzwi można łatwo zatrzymać i spokojnie wsiąść.

    Powiedziała mi tylko – agresywnym tonem-, żebym lepiej to zgłosił, bo ona to zgłosi na pewno i tego tak nie zostawi. Od tego płaci firma ubezpieczenie, żeby ludziom wypłacać odszkodowania. Monitoring na wozie jest wiec zobaczymy być może co ona tam robiła z tymi drzwiami. Jak na razie nikt mnie nie wzywał a zdarzenie miało miejsce już jakieś dwa tygodnie temu.

  • Motorniczy – Psycholog

    150zl się należy. Bilety podrożały, zapytacie? Nie, to rachunek za poradę psychologiczną. Ale że niby dla kogo? Rachunek wystawiam ja, przechodniowi.

         Nie dość że jesteśmy taxi „panie, poczekaj pan, bilet tylko kupię” lub kurierami „zostawiłam torbę w tramwaju z przodu, możesz zorganizować żeby ktoś mi tą torbę podał za pół godziny?”
    To teraz jeszcze bawiłem się w psychologa.
         Sobotnie popołudnie, dojeżdżałem do przystanku Museum, gdy na tory wszedł facet o kulach. Kule odrzucił na boki, telefon wypadł mu z kieszeni i usiadł na torach. Zgłosiłem przez radio, że jakiś wariat rozsiadł się wygodnie i nie zamierza się ruszyć. Wyszedłem do niego i z lekką agresją w głosie zapytałem czy potrzebuje pomocy i żeby się zbierał, bo ludzie się spieszą na pociąg, do domu dojechać, następny wóz już  za mną się ustawia itd. Odpowiedział że nigdzie się nie rusza, nic go nie obchodzi i że chce umrzeć. No i masz ci babo placek. Co z takim delikwentem zrobić.
         Jakiś przechodzień podszedł do mnie, puścił oko i spojrzeniem „przekazał”  mi żebym się trochę uspokoił . Zaczął gadać do tego gościa powoli i spokojnie czy mu pomóc, czy do kogoś zadzwonić itd.  Wtedy do mnie dotarło, że to może trochę potrwać i facet ma problem z głową. Na stu pasażerów tylko jeden chciał go wysłać na księżyc za pomocą swoich butów ;).
         Usiadłem obok niego i zacząłem dopytywać o co chodzi. Okazało się że mieszka w hostelu, ukradli mu telefon, dziewczyna go rzuciła czyli w skrócie koniec świata. I jak ja go mogłem pocieszyć? Powiedzieć, że mam gorzej bo mam dwóch małych darmozjadów w domu którzy nie długo zostaną nastolatkami i wypną się na rodziców 😉 ? Że żona mi koszuli nie prasuje? Po prostu go słuchałem, w między czasie poprosiłem dyspozytora o wezwanie policji. Tak sobie siedzieliśmy na torach. Ciekawe czy ktoś nam zdjęcie zrobił, bo bez opisu sytuacji to może dziwnie wyglądać. Stróże prawa przyjechali dość szybko, przesadzili osobnika na chodnik a ja mogłem kontynuować podróż. Opóźnienie tylko 15 min.
  • Jeszcze dobrze nie zaczął..

    Jeszcze dobrze nie zaczął a już go wycofali z torów. Mowa o nowym tramwaju Citadis 502, tym prawie najdłuższym 55 metrowym. Okazało się, że wóz ma wadę baterii. Podobno nie trzyma napięcia przez co przetwornica pokazuje błąd i nie funkcjonuje poprawnie.

    Przyjechali już inżynierowie z Francji i dzielnie walczą z problemem. Ciekawe kiedy uda im się to naprawić. A w między czasie politycy co raz głośniej domagają się jakiś rozwiązań w sprawie przeludnionych tramwajów.

    Nowy wóz zaczął jeździć na początku lutego i miał odciążyć linię zieloną. Do jego środka wchodzi blisko 400 osób ? dużo ludzi a w godzinach szczytu jeszcze więcej.

    Poczekamy, zobaczymy.

  • Narzekania czas

    Wszyscy narzekają więc i ja muszę trochę po marudzić. Od początku otwarcia nowej linii „LCC – Luas Cross City” non-stop są problemy z kursowaniem tramwajów. Wszystko z powodu tego, że jest za mało taboru. Co dzień brakuje przynajmniej trzech wozów, zawsze. Od czasu do czasu…tak jak dwa dni temu brakło siedem tramwajów. Ludzie już po pierwszych trzech – czterech przystankach po prostu się nie mieszczą.

    Najbardziej mi szkoda tych na wózkach inwalidzkich lub rodziców z wózkami dziecięcymi. Oni w godzinach szczytu po prostu mogą zapomnieć, żeby wejść do tramwaju na linii zielonej na jakimkolwiek przystanku, chyba że jest to pierwszy przystanek. Co sprytniejsi chcąc się zmieścić, wsiadają w tramwaj w kierunku przeciwnym, jadą prawie do samego końca, przesiadają się na przeciwny przystanek i kontynuują podróż już w odpowiednim dla nich kierunku. Dzięki takim zabiegom pasażerowie wydłużają swoją podróż dwukrotnie.

    Przyczyna:

    Generalnie przyczyna jest prosta. Brak taboru. Ktoś zapomniał po prostu zakupić ekstra tramwaje zanim otwarto nową linię. Budowa trwała trzy lata. Budowa oczywiście całej trasy i nowej zajezdni. Stara zajezdnia, pomieszczenia socjalne i biura są rozbudowywane dopiero teraz, cztery miesiące po otwarciu. Do końca Maja miało jeździć siedem nowych prawie najdłuższych 55m tramwajów na świecie w Europie (najdłuższe są w Budapeszcie) . Dziś jeździ jeden a drugi jest szykowany do wypuszczenia na trasę.
    Trasa wydłużyła się o około 30%, pasażerów przybyło 40% a taboru przybyło..3%!?
    Jakakolwiek awaria, ktoś zemdleje lub cokolwiek nie zaplanowanego się wydarzy wtedy „leżym i kwiczym” opóźnienia sięgają 1h.

    Skutek:

    Ludzie wieszają psy na nas. Cokolwiek się stanie to jest wina motorniczego. Tramwaj się popsuł? Moja wina, Nie przyjechał? Moja wina, Za dużo ludzi na przystanku? Moja wina.  Za ciepło lub za zimno? Moja wina. itd itd.
    Ma to też dobre strony ale tylko dla nas, motorniczych. Co dzień jest loteria którego wóz nie wyjedzie. Dzięki temu mamy dłuższe przerwy 😀

    Rozwiązanie problemu:
    Wsiadać na rowery, zamawiać taksówki a bilety i tak kupujcie. Niech firma wie, że mają sumiennych klientów. A może dzień pieszego pasażera? Ile możesz tyle przejdź na nogach a jak Ci się uda to gdzieś po drodze wsiądziesz.

    Over