Kategoria: W Irlandii
-
Pracujacy weekend
W piątek w hali O2 swe umiejętności muzyczne prezentował DJ
pieprztoznaczy się przepraszam DJ Tiesto. Tłumy młodzieży i nie tylko 😉 pędziły bawić się. Niektórzy pod wpływem alkoholu inni odurzeni innymi środkami. Skończyłem o 24:00 a impreza trwała co najmniej do 1 w nocy wiec nie wiem co działo się później. Sobota to dzień meczu. Na Crocke Park spotkały się drużyny Irlandii i Szkocji i rozegrali mecz Rugby.Na nie-szczęście Irlandia przegrała trzema punktami i to panowie w kiltach świętowali zwycięstwo a lokalni w zielonych koszulkach grzecznie,posłusznie i cichutko wracali do domu. Obawiałem się tłumów, rozrób, bijatyk i innych wydarzeń ale było wyjątkowo milo i spokojnie.
Niedziela, znów hala O2. Tym razem grał pan nie warty dolara$ czy euro€ 😉 vel. 50cent. I znów jak zwykle tłumy waliły drzwiami i oknami. Zmobilizowane zostały wszelkie możliwe „siły tramwajowe” . I znów ktoś się przeliczył. Cisza spokój, kilka pierwszych wozów zapełnione a reszta puste wracały do bazy. -
Star Wars w Dublinie
Strasznie nerwowy dziś miałem dzień. Od rana krzątali się ludzie w okolicach Smithfield, ponieważ odbywała się co roczna krajowa sprzedaż koni. Na torach i przystanku pełno końskiego łajna. Lubię zapach „świeżego azotu” ale na wsi a nie w mieście 😉 I ci ludzie…..troglodyci właściwie nie umieją zachować się w kulturze miejskiej tzn w tramwaju. Biegają, krzyczą, skaczą po siedzeniach, wieszają się na rurkach. I na każdym przystanku „ziomek poczekaj dwie minuty, bilety kupimy”. Srutututu majtki z drutu, zamykałem drzwi i odjazd. Przecież to nie taksówka. Około godziny 14 zaczęli się rozjeżdżać do swoich posiadłości wiejskich. Za to po południu dwa występy Star wars w hali O2. To tam mamy ostatni przystanek The Point. Na szczęście cały tłum zostawiłem za sobą i skończyłem dnióweczkę 😉

-
Znów śniegu w nocy nasypało
I w Dublinie ludzie się przerazili ale do pracy jechali. Stała sobie na Dundrum pani dość ładna 😉 niebieski kapelusz, niebieski płaszczyk, czarne spodnie. Dość ładnie się to komponowało, gdyby nie…..zielone kalosze prawie do kolan z Aldiego. Praktyczne ale mało gustowne. Irlandia. Tutaj strojem narodowym jest dres, dziewczyny chodzą w rajtuzach/getrach bez spódniczek – kusząc, chłopaki naciągają skarpetki na spodnie, w dodatku białe skarpetki, stoją na ławkach na przystanku i grzebią …nie w kieszeniach…..tylko w jajkach. Menele mają po dwa, trzy telefony w tym najmniej jeden smartfon



