Kategoria: W Irlandii

  • Interview

    No i sie rozmowa odbyła ale nie na tramwaj tylko do McDonald. Też może być ciekawie, bo i ludzi więcej.  Jak dobrze pójdzie to za tydzień na lotnisku w Dublinie macie darmowe żarcie 😀
    Ciągle się zastanawiałem jak to będzie wyglądać. Z angielskiego zawsze jakoś w szkole miałem 3 A tu nikogo co by podpowiedział chociaż jedno słowo. Ale wyjątkowo nie było tak źle no i od informatora na miejscu wiem, że wypadliśmy (ja i brat) nieźle znaczy, że pozytywnie bo byliśmy uśmiechnięci i zadowoleni a co do języka to nie ma co się martwić bo w pracy ponad 70% to Polac

  • No to jazda

    No to już po pierwszym dniu pracy jestem. Nie było tak źle. Zrobiłem dużo frytek :-) kilka bułek różnych a później po 21 jechałem na szmacie. Ale już wiem, że to praca nie dla mnie. Chyba za nudno i do tego można bardzo szybko sie poparzyć gorącym olejem, tosterem, nagrzanymi metalowymi tacami itd. Brakuje mi gonienia czasu, krótkich przerw na pętli, marudzących pasażerów, śliskiej szyna a co za tym idzie ogromnej ilości adrenaliny. Ale cóż musiałem to zrobić, bo ciężko nam było normalnie wyżyć. Co dzień zadaję sobie pytanie czy warto było ruszać sie z domu. Mam nadzieję, że już niebawem będę bardzo zadowolony z mojej decyzji tylko wszystko wymaga czasu

  • Orzeł wylądował

    No jestem. Ciężko było ale czy warto to się okaże za jakiś czas. Podanie do luas.ie zaniesione. Ale czas oczekiwania na przyjęcie waha się między 4 a 5 miesiącami. No i ważna dość kwestia, muszę kupić auto, ponieważ firma nie gwarantuje przewozów do pracy :/
    Może to i lepiej, że się nie udało tak szybko bo być może bym sobie nie poradził. A tak trochę obycia z nowym językiem, coś się zarobi, jak się zarobi i wtedy pomyślimy. Liczę na to, że będzie dobrze.
    Lot był niezły ale wytrzęsło dupy przy lądowaniu. Byłem lekko zdenerwowany i wystraszony. Ale podobno od jakiegoś czasu tu tak jest wietrznie 😉

    Pozdrawiam gorąco wszystkich i do niebawem.

  • Powrót

    No i wróciliśmy do domku. Irlandia całkiem ciekawy kraj ale po bliższym poznaniu. Pierwszy dzień w ogóle nam sie nie spodobał. Bałagan, brudno i w ogóle jakoś takoś nie fajnie. Ale każdy następny pokazywał coś nowego. Postaram się wszystko pozbierać w jako takie podgrupy i przedstawić po kolei. W razie wątpliwości proszę o pytania, bo być może coś mi umknie.

    1. Komunikacja miejska
    -Przystanki mogą być ale ławka ma szerokość około 15cm więc ciężko na niej siedzieć i 
     czekać a nie wspomnę juz o stanie lekkiego upojenia alkoholowego.
    -Autobus zatrzymuje się machnięciem ręki. W przeciwnym wypadku nas nie zabierze. 
    -Jeśli ma za dużo pasażerów też się nie zatrzymuje, 
    -jeśli nie ma szerokiego wejścia nie zabierze pasażera z wózkiem na przykład dziecięcym. 
    -Pieniądze za bilet tylko wyliczone, w przeciwnym wypadku nie oddaje reszty 
     tylko drukuje paragonie i należy udać się do firmy przewoźnika po zwrot
     na przykład 40euro centów.
    -Bagaż większy zostawia się w wyznaczonym miejscu, po czym można udać się na piętro.
     Bez obaw, pojazd w pełni monitorowany.
    -Jeśli jedziemy z wózkiem a możemy wejść do autobusu i miejsce jest zajęte to wtedy
     kierowca przepędza pasażerów znajdujących się w wyznaczonym miejscu na wózek.
    -Jazda autobusem to masakra. Hamowanie, przyspieszanie. Można dostać poważnego 
     rozstroju żołądka.
    -Tramwaj dużo przyjemniejszy ;) delikatnie, prędkość odpowiednia (wolno w mieście szybciej
     poza)
    -Też w pełni monitorowany
    
    2.Telefony
    - Zakupiłem zestaw pre-paid i zdziwienie wielkie. Rozmowa lokalna 25c, 
     rozmowa do Polski na stacjonarne 9c a na komórki 13c.
     Czyli bardziej sie opłaca rozmawiać międzynarodowo hehehe.
    
    3.Urzędy
    -Masakra, wszystko powoli, bez pośpiechu. Miałem przyjemność załatwiać sprawę urzędową.
     Obsługiwał mnie gość który za sam wygląd dostał by 5 lat odsiadki u nas.
     Kolczyk w nosie niczym byk buchaj, ogromny tatuaż od dłoni po bark, krok spodni
     prawie w kosatkach. Panienka w okienku obok w różowym dresiku też kogoś obsługiwała.
     Po czasie stwierdziłem, że w sumie lepiej wyglądają niż nasze panie urzędniczki
     wytapirowane, odpicowane, jedna wyglądająca lepiej od drugiej.
     Ważne że Numer PPS załatwiony (coś w rodzaju NIP czy PESEL).
    
    4. Ruch uliczny.
    - Jednym słowem, dopóki auto nie jedzie można przechodzić a jak nadjedzie to uciekać.
     Przechodzi się a świetle zielonym, żółtym i czerwonym. Tak właśnie jest.
     Piesi również mają światło żółte.
    
    5. Domy
    - Domki całkiem przyjemne ale najbardziej denerwująca rzecz to dwa krany w umywalce
     w łazience. W jednym leci wrzątek a w drugim lodowata woda. Jedna rękę parzysz a drugą
     studzisz. Dlatego, żeby mieć wodę o temperaturze zbliżonej do normalnej w celu umycia
     się musisz zatkać umywalkę korkiem i nabrać wody.
    - Napięcie w sieci normalne ale wtyczki zupełnie inne.
     Ciężko jest coś wetknąć “naszego” ale jest to bardzo dobre zabezpieczenie jeśli
     chodzi o dzieci. Nic (śrubokręt, gwóźdź) nie włoży do kontaktu.