Wieści o huraganie Emma troszkę mnie wystraszyły. Ale co tam, lecieć trzeba, przecież są jakieś granice bezpiecznego lądowania i samego latania. No i ku mojemu zaskoczeniu wcale nie było tak źle, chociaż w Katowicach troszkę rzucało. No i się wystraszyłem jak wysiadłem. Panowie celnicy potężni, broń przy pasie lub przy udzie a tu tylko jeden samolocik wylądował i właśnie ten ich widok mnie przeraził. W Dublinie na lotnisku nigdzie nie widać gościa, żeby broń nosił a dziennie przewija się tu chyba 100 razy więcej osób i jakoś to tak luźniej. Czyżby Katowice były bardziej narażone na atak terrorystyczny niż Dublin? W każdym bądź razie te trzy dni przeleciały bardzo szybko ale warto było.
Lot powrotny był wręcz wymarzony. Perfekcyjne lądowanie, prawie brak turbulencji w powietrzu tylko odlot z KTW troszkę opóźniony, bo PANI pilot zauważyła, że skrzydła troszkę oszronione i musiał przyjechać ciężki pojazd, żeby uporać się z tym problemem. Standardowa procedura 😉
No i w czwartek zaczynam piec kanapki lub je wydawać. Ciekawe jak to będzie. Odwiedziłem dziś też miejsce mojej docelowej pracy.Niestety, brak jakiś wspaniałych wieści. Wiem tylko tyle, że w kwietniu będą drzwi otwarte i będę prawdopodobnie mógł sobie pojeździć tramwajem po zajezdni. To już dużo. No i może poznam kogoś odpowiedniego 😉 i może coś się zagada itd. itp
Kategoria: W Irlandii
-
Strach
-
Telefon
Siedzimy sobie w domu spokojnie, zmęczeni po podróży do i z miasta i szukania innej pracy a tu nagle telefon o godzinie 19.
Dzwoni laska (manager) z McDonalda czy możemy przyjść. Bo ruska z którą mieliśmy pierwsze spotkanie się pomyliła i mieliśmy przyjść w tę środę do pracy a nie w następną. Dobrze, że komuś się przypomniało dopiero w czwartek wieczorem. No i dlatego zaraz zmykamy na autobus i co najmniej 6h w pracy -
Za wszystko inne zapłacisz kartą ……..
Bilet na samolot 0,01€
Opłaty lotniskowe 9,99€
Opłata za bagaż 13€ (opcjonalnie)
Odprawa na lotnisku 4€ (opcjonalnie)No i plus to samo w drugą stronę, czyli w sobotę podróż z DUB do KTW a we wtorek z KTW do DUB
Zobaczyć rodzinkę…….BEZCENNE
-
Pierwszy dzień w pracy
Mieliśmy być na 11 na lotnisku na taki mały trening a po ichniemu „orientation”. Żeby się nie spóźnić bo to tak głupio w pierwszy dzień, pojechaliśmy trochę wcześniej. Autobus jak zwykle przyjechał wcześniej i jechał bardzo szybko. Byliśmy 40 minut przed czasem. No to zaczęliśmy się kręcić po budynku. A tu nagle się załączył alarm przeciwpożarowy na całym lotnisku. Heh czyżby to miał być jakiś znak? Oczywiście żadnej paniki, nikt nie miał nawet zamiaru opuszczać budynku. Z głośników już po kilku minutach pojawił się komunikat, że to ćwiczenia i żeby się nie przejmować. Tylko ten przeraźliwy pisk syren i migające wszędzie światełka były trochę drażniące. No i nasz trening opóźnił się o 40 minut. Strasznie to było nudne. A teraz czekamy na telefon kiedy mamy przyjść.