Kategoria: W Irlandii

  • Nadchodzi ten czas….

    Byłem dziś w siedzibie firmy ;), dobre wieści, coś zaczyna się dziać, może jestem bliżej niż dalej, widać światełko w tunelu. Żeby nie zapeszać nie będę więcej nic pisał. We czwartek mam dzwonić i być może będę wiedział coś więcej. No i oczywiście od razu dam znać.

  • Monotonia

    o i tak, ciągle pracuje tam gdzie pracowałem. W tramwajach cisza, nikt nie dzwoni do mnie, chyba znów po raz kolejny pojadę się tam upomnieć. Postanowiłem spróbować sił w Dublińskich autobusach ale jakoś tu na Irlandzkiej ziemi coś mnie szczęście opuściło i dowiedziałem się, że właśnie dwa tygodnie wcześniej przestali przyjmować nowych. Co dzień wysyłam gdzieś swoje CV. Jak na razie, żadnego odzewu. Poczekamy zobaczymy.

  • 13:30 -> 21:30

    No to jak na razie skończyłem lepić bułki, smażyć frytki i  sprzątać kosze. Od dziś jestem na kasie u liczę tylko pieniążki i podaje wszystko. Echa jaka to ulga, już nie będzie się czym poparzyć no i można spokojnie sobie porozmawiać.

  • 19:00 -> 3:00

    Oj już miałem wczoraj duże zmęczenie, bardzo duże. Nie chciało mi się nawet z domu wyjść, bo deszcz padał prawie w bok. Na przystanku zagadał mnie jakiś dziadek i autobus mi się nie zatrzymał ale na szczęście za chwilę jechał następny. Na szczęście były niezły manager Zuri, ten z Malezji który bardzo luźno podchodzi do życia. Było jeszcze dwóch żółtych którzy ciągle coś piepr…li po swojemu i ani dziękuje ani przepraszam ani pocałuj mnie w dupę. No i pół nocy zleciało. A na koniec dostaliśmy informację, że nasz bus się spóźni więc mieliśmy 30 minut nadgodzin 😉