Kategoria: W Irlandii

  • Kurs kolizyjny

    Odnajduje jakieś dawne wspomnienia z FB. Od czsasu do czasu będę Was tutaj nimi zanudzał, tak na wszelki wypadek jak by ktoś z Was nie miał tego medium społecznościowego.

    Dawno nic się nie działo, przynajmniej w moim przypadku 😉. Do dziś. Sensacji nie będzie , krew się nie lała, strzelaniny nie było ale ambulans🚑 przyjechał.

    Ale od początku.

    Ruszyłem z przystanku, dojeżdżam do skrzyżowania, po mojej lewej stronie poranny tłum zmierza w swoim kierunku , aż tu nagle jedna owca, w sumie to baran , ze słuchawkami 🎧w uszach lekko skręca i zmierza w kierunku kolizyjnym. Jeden krok za daleko i znalazła się na moim boku.

    Hamowanie awaryjne, ona gdzieś zniknęła z mojego pola widzenia. Trzy sekundy później minęła mnie, rzuciła tylko spojrzenie i poszła dalej. Zdążyłem podjechać do niej i zapytać czy wszystko w porządku z nią. Była cała i zdrowa, przynajmniej w tym momencie. Jutro będą siniaki.

    Nagle za pleców usłyszałem walenie do drzwi od kabiny. Jakiś facet się wydziera , że kobieta się przewróciła i jest „ranna”.

    Na następnym przystanku wysiadłem, żeby ocenić sytuację. Okazało się, że tą „ranną” była dziewczyna w ciąży i z dwójką maly dzieciaków trzymających się wózka. Ona sama była zestresowana i blada , trzymała się za brzuch. Tutaj bez dwóch zdań trzeba wezwać pomoc mimo , że ona sama nie chciała.

    Skracając historię, wszystko skończyło się dobrze. Ambulans przyjechał, zbadali ją i puścili wolno. Facet który krzyczał na mnie, przeprosił , ja jego też, bo byłem w tamtym momencie lekko agresywny.

    Na dziś emocji już wystarczy. Służba skrócona o 7h.

    Wspomnienia z 5 kwietnia 2022.

  • Pieszy ból głowy

    Czyżby te 24 stopniowe upały dawały się wszystkim we znaki?

    Lekko mi się oko przymykało , słoneczko świeciło prosto w przednią szybę kabiny , było miłe popołudnie. Kątem oka zauważyłem jakiś ruch w krzakach. Jakiś dzieciak przebiegł z chodnika przez przecinkę prosto na tory. Bardzo szybko ta sytuacja wybudziła mnie z letargu. Ostro zahamowałem , mały położył się na krzakach i zaczął do mnie machać , żebym jechał dalej. Kazałem mu biec na przystanek i spokojnie za nim ruszyłem . Na przystanku wysiadłem , zamieniłem kilka słów z nim i pojechałem dalej.

    Kilkanaście minut później jakaś panienka przechodziła z jednego przystanku na drugi i w międzyczasie coś jej upadło na tory. Elegancko wypięta swoimi czterema literami w moim kierunku w ogóle nie zwracała uwagi na nadjeżdżający tramwaj. Dobrze, że już hamowałem, bo zderzenie z taką masą mogło by się źle skończyć 🫣

    I ostatnia sztuka na dziś, tylko na dziś , bo to są nie kończące się historię. Tuż obok szpitala St.Patricks jest bardzo wąski chodnik, jak to bywa, potok ludzi płynie. Jedni idą szybciej , inni wolniej . Niektórym czasem się spieszy i próbują wyprzedzania . Nasza maksymalna prędkość w tym miejscu to 40km/h , dodatkowo z górki. Żeby zmieścić się w rozkładzie, trzeba te 40…. jechać 😉

    Pewna niewiasta zdecydowała się sprawdzić mój czas reakcji i sprawności hamulców. Zeskoczyła z chodnika wprost na tory. Tym razem jej się udało. Ciśnienie lekko poszło w górę , wyskoczyły dwa nowe siwe włosy. Jak tak dalej pójdzie to za rok już będę cały siwy 🙂

  • Świat zwariował

    To wydaje się śmieszne , no bo kto by tam chciał straszyć ludzi w Irlandii. Ale widać co się dzieje na świecie i można się chyba wszystkiego spodziewać.
    Dziś, tuż przed 18.00 mieliśmy alarm bombowy ,podobno w trzech różnych tramwajach znaleziono podejrzane pakunki.
    Dyspozytor nakazał zatrzymać się na najbliższym przystanku, opróżnić wozy , sprawdzić czy nic nie zostało i samemu też wysiąść. Dodatkowo trzy przystanki zostały całkowicie „wyczyszczone” z pasażerów i postronnych gapiów, te trzy gdzie było coś podejrzanego.
    Nawet kiedy była Królowa Elżbieta czy już król Karol , nie było takiej sytuacji , aż tak poważnej.
    Mam nadzieję, że okaże się, że były to tylko ćwiczenia, bardzo realne i udane ćwiczenia.

  • Czy to już jest norma(lne) ?

    Po załadowaniu wszystkich pasażerów na jednym z przystanków w centrum , zamknąłem drzwi, spojrzałem przed siebie i już miałem ruszyć , gdy nagle drogę zajechał mi nastolatek na rowerze.

    Zatrzymał się w odległości może 5 metrów, otworzył puszkę napoju gazowanego , zrobił małego łyka, po czym zamachnął się i rzucił tą puszką w moją stronę. Niestety nie trafił w szybę wielkości 1.6mX1.8m co skwitowałem głośnym śmiechem . Puszka trafiła w ramę i nie wyrządziła żadnych uszkodzeń. 

    Kilkanaście przystanków dalej, jakiś znudzony młodzieniec siedział tuż za rampą i rzucał kamieniami w przejeżdżające samochody. Czekając na wymianę pasażerów , przez radio skontaktowałem się z dyspozytorem i powiedziałem , że siedzi sobie tu taki jegomość i wydaje mi się, że będę jego następną ofiarą.

    Dyspozytor stwierdził , że nic nie może zrobić a ja mam jechać. No więc ruszyłem a już po przejechaniu dosłownie kilku metrów usłyszałem trzask. Tuż przed moimi oczami pokazał się piękny odcisk kamienia. Na szczęście szyby są klejone i może jeszcze jakoś zabezpieczone , bo nie zrobił się pajączek ani szyba się nie rozsypała. 

    Na następnym przystanku wysadziłem wszystkich pasażerów, poinformowałem ich , że dzięki uprzejmości młodzieńca na przystanku, będą musieli czekać na następny tramwaj. A ja zjechałem awaryjnie do zajezdni. 

    Wydaje mi się , że młodzież teraz czuję się zbyt bezkarnie a takie zachowania stają się normą.