Wsiadłem w swój dyliżans tuż przed 17.
Opóźnienie pokazywało 7 minut. Wyzwanie przyjęte. Mam 20 min w jedną stronę i 58 minut w drugą stronę, żeby zyskać kilka minut. Na końcowym nie ociągałem się , zmieniłem kierunek jazdy i ognia. Otwarcie drzwi , pięć sekund i zamykam. Drzwi zamykają się 7 sekund więc łącznie czas spędzony na przystanku to 12sek zmniejszony z około 20-25sek . Pomyślisz, że 10sek to nie wiele . A tak naprawdę to włącz stoper i sprawdź , przecież tyle trwa normalnie stosunek seksualny w przeciągu tego czasu przeczytasz połowę tego tekstu.
Prędkość ciągle w limicie . Ograniczenia prędkości to nie wskazówka tylko nasz cel . Tyle trzeba jechać , żeby jakoś się wyrobić. Od ponad dwóch lat , max prędkość 70km/h została zmniejszona z powodów technicznych do 60km/a a wjazd na przystanek z 25km/h na 20km/h.
I znów niby to nie dużo ale na kilku odcinkach , zmniejszenie prędkości o ponad 10% robi różnicę.
No i tak cisnę ile kWh da się wyciągnąć z tych silników, sieć miedziana daje tyle energii ze prawie się pali
. Na przystanku Heuston spoglądam na tablicę odjazdów i widzę, że następny za mną dopiero za 9 minut, nieźle mi idzie. Ten za mną będzie zbierał tych co nie zdążyli na mój ale to już inna bajka.
Wjeżdżając na każdy przystanek szybko próbuję policzyć głowy chętne do podróży i ocenić ich tempo wsiadania. Czasem zdarzają się ociągacze z torbami z zakupami albo ostatni dymek papierosa no i drzwi trzeba przytrzymać. Staram się też wyłapać wózki z dziećmi , bo to wiadomo , zawsze trzeba doliczyć kilka sekund więcej na wejście. Ale jak moje motto przewodnie mówi:
„Sygnał do odjazdu podrywa nawet paralityka do biegu „
Ruszam z przystanku ” Cztery sądy” a tuż za zakrętem wyłania się tyłek poprzedzającego tramwaju . Dogoniłem go ale co z tego jak go nie przeskoczę, nie ominę . Cały misterny plan poszedł w …. ( Jak to powiedział Stefan Siara do Wąskiego) . Na szczęście motorniczy przede mną też się nie obijał i nie musiałem czekać z wjazdem na przystanek.
Dojechałem do ostatniego 3m20s spóźniony , niezły wynik z uwagi na popołudniowy szczyt. Szybki obrót i jedziemy dalej. Odpuściłem sobie pójście do toalety.
I tak się zapytasz po co tak gonić ? Przecież nikt mi nie podziękuje, nie poklepie po ramieniu i powie „dobra robota” . W sumie w jakimś celu ktoś ułożył rozkład więc wypadałoby się go trzymać.
Dodaj komentarz