Dyspozytor Ray. Ostry chłopak, rzekł bym, że się „nie pierdoli” z drobiazgami. Konkretny, stanowczy mało ludzi chyba go lubi. Ale jak się słyszy jego głos przez radio to ciarki czuć na plecach. Dwóch gości pijanych nie chciało opuścić przystanku, próbowali ich stamtąd zabrać chłopaki od biletów no i poprosili dyspozytora, żeby kamerę skierował na nich i nagrywał bo to nigdy nic nie wiadomo. Po chwili w radiu było tylko słychać dyspozytora. JEŚLI CI PANOWIE NIE OPUSZCZĄ PRZYSTANKU W CIĄGU 60SEKUND INACZEJ BĘDZIEMY ROZMAWIAĆ. Poskutkowało goście zmyli się z prędkością naoliwionej błyskawicy. A tylko dlatego, że usłyszeli co Ray mówił przez radio do kontrolerów i taki był tego cel 😀
Każdy jakoś sobie tam jeździ, jeden wolniej drugi szybciej no i Ray próbuje wszystkich trzymać o czasie 😉
-Na następnym przystanku skoryguj swój czas proszę-powiedział do któregoś z nas.
Brak odpowiedzi, znów powiedział to samo. I znów brak reakcji. Po raz trzeci wywołał przez radio:
TRAMWAJ 30..ROZKŁAD xxx PROSZĘ O KONTAKT !!!!!
-Taaa zgłaszam się, o co chodzi- odpowiedział motorniczy
-Czy słyszałeś o co prosiłem chwilę temu??!- zapytał groźnym tonem dyspozytor
-Taaaa, poczekam minute na następnym 😉
– Na przyszłość proszę potwierdzać odbiór komunikatu – zakończył grzecznie acz stanowczo nasz nadzorca 😉
Fajnie się z nim pracuje. Konkretny, profesjonalny, wie co chce. Niestety nie można tego powiedzieć o wszystkich, chociaż chłopaki „na górze” naprawdę się starają.
Tramwajowy.pl
-
6:25 -> 14:44
-
7:16 -> 16:07
Dziś padł jeden wóz na trasie. Nie miał w ogóle trakcji,jazdy jakkolwiek się to nazwie nie jechał do przodu. Motorniczy musiał przesiąść się do drugiej kabiny i „pod prąd” przejechać kawałek a później wskoczyć na właściwy tor. Dojechał do końca i tam zostawił swój tram. Dwie godzinki później zjawił się tramwaj który go doholował do zajezdni. No i to na tyle dzisiejszej opowieści
-
6:41 -> 15:53
Zaległości w pisaniu. 17 marca Dzień Św. Patryka. Najważniejsze święto w Irlandii. Takich tłumów nawet się nie spodziewałem. Gdy jest mecz to wozimy tysiące ludzi ale dziś to były miliardy heheh. Daliśmy rade, dzielne z nas chłopaki. Do popołudnia nic się nie wydarzyło. Zawracaliśmy przed O’Connell street na Smiethfield a później tłum ruszał z buta. W drodze powrotnej jechałem zupełnie pusty. Po drodze wsiadło dwóch staruszków i wysiedli trzy przystanki dalej. Piękny słoneczny dzień, więc sądzę że impreza się udała.
A dzień wcześniej ktoś puścił pawika w moim tramwaju. Dojechałem do centrum i dyspozytor się pyta jak to poważnie wygląda. Ważne pytanie bo to odemnie zależało czy pojadę z ludźmi czy bez. Kontrolerzy nakryli to gazetami ale śliskie było. A co ja mam ryzykować. A jak ktoś się poślizgnie i upadnie ??! Zjechałem, szkoda tylko tego co był za mną bo to pora lunch’u i trochę tłoczno się zrobiło -
15:42 -> 22:59
Piątek do godziny 21:30 był bez emocji. Trochę byłem senny, trochę zmęczony. Ja wiem że ciężko zrozumieć moje zmęczenie, bo przecież tylko siedzę, „posuwam” joystick i tak przez około 8 godzin. Ale do nikogo się nie można odezwać, radyjka z muzyką posłuchać nie można, ruszyć się za bardzo też nie, jedynie co to potupać nogą lub postrzelać z kręgów szyjnych. Na końcówce mało czasu, ledwie się do toalety zdąży. Gazetę może zdarzę przejrzeć pierwsze dwie strony. I tak do przerwy. Przerwa czasem krótsza czasem dłuższa, coś zjeść, wypić kawkę, przejrzeć e-mail i znów na wóz. A po przerwie to człowiek jeszcze bardziej rozleniwiony i bardziej się spać chce ale z drugiej strony bliżej już do domu. Ale lubię to 😉 ponarzekać tylko czasem trzeba 😛
No ale wracając do tematu piątkowego. Następny za mną zadzwonił, że pożar na trasie. Jakiś budynek się palił i tory były nieprzejezdne. No i 4 chłopaków zostało na trasie a reszta zawracała wcześniej. Ja dojechałem do końca, zjechałem na zajezdnię, zapytałem się czy przypadkiem potrzebny nie jestem (tak żeby jakiś plusik sobie nabić) No ale nikt mnie juz nie chciał i pomknąłem do domu