Tramwajowy.pl

  • 21:00 -> 4:00

    A miało być spokojnie. Zrobiłem 3 rundy dla kolegów, mało ruchów na zajezdni ale po 23 zrobiło się wesoło. Kolizja z osobówką. 4 panienki, 3 z nich pijane a czwarta nie widziała świateł i autko do kasacji a tramwaj trochę porysany. Motorniczy ranny, chociaż nie poważnie.
    Gnaliśmy na sygnale (pomarańczowe koguty z przodu i z tylu)samochodem firmowym i nas policja zatrzymała.Fakt ze przekroczyliśmy prędkość dwukrotnie i jechaliśmy na czerwonych światłach ale przecież spieszyliśmy się do kolizji. I w dodatku kolega nie miał prawa jazdy przy sobie. Gdy już wszystko zostało opanowane, policja, straż i pogotowie się rozjechali ruszyliśmy do zajezdni. Dwa ostatnie tramy.
    Gdy ja już bylem na miejscu kolega który jechał za mną zadzwonił i mówi ze gość jechał po torach,do czasu, aż urwał miskę olejową. Podążał za mną najprawdopodobniej. Przejechał aż 3 przystanki gdzie tory są równo z ziemią i zatrzymał się dopiero na podkładach. Szkoda staruszka. Przyjechała pomoc drogowa, auto ściągnęli. Motorniczy z tego zablokowanego tramwaju zabrał gościa na pokład a później odwiózł do domu swoim autem.

  • 21:00 -> 4:00

    Nocka, zasadniczo nic do roboty a cały jestem spocony. Nie jeździłem z pasażerami. Raz tylko testowy tramwaj do tallaght i z powrotem a później same ruchy na zajezdni. Odbierałem wozy na bramie żeby chłopaki szybciej do domu mogli jechać. Zasadniczo każdy tak robi. Jeszcze dwie takie nocki i fajrant

  • Wracamy

    Było zajemiło 😉 odpoczęliśmy, powiedzmy że prawie wszystko pozałatwiane. A  w skrócie było tak:
    -góry narty,imprezka-załatwianie-krew oddałem-pakujemy się 😉 mega szybki tydzień. Następny raz musimy przylecieć na dłużej.
    A od jutra trzy nocki przede mną

  • 16:08 -> 1:00

    W piątek linia zielona mnie nie zaskoczyła. Znów był defekt. Tramwaj po prostu przestał jechać. Ta sama historia była w czwartek i znów powtórzyła się w sobotę wieczorem. Nad ta linia ciąży jakieś fatum od samego początku. Jakieś złe duchy czuwają żeby tramwaje nie jeździły zbyt regularnie. Pierwszy poważny wypadek był tam w 1900r kiedy to lokomotywa nie wyhamowała i prawie przeleciała przez budynek stacji Harcourt.
    Na początku pracy Luas’a co dzień mieli jakieś awarie. Co dzień przynajmniej dwa wozy nie wyjeżdżały z zajezdni rano. A niby wszystko nowy 😉
    Może to dlatego, że nie było „pokropienia”przez jakiegoś arcybiskupa znanego z polski 😉