Pracoholik

W piątek mieliśmy małą imprezkę w domu. Jak to bywa przy herbacie żeśmy nie siedzieli i zeszło nam do 3 nad ranem. Na następny dzień znów była imprezka. Wróciłem a właściwie winda przywiozła mnie z drugiego na dziewiąte, wtoczyłem się do domu. Było około 1 w nocy. Tuż po 3 się obudziłem, ubrałem w uniform i byłem gotowy do wyjścia do pracy. Dobrze, że małżonka się obudziła, skrzyczała i uświadomiła mi że spałem 2h i że dopiero będzie a właściwe już jest niedziela a ja do pracy dopiero w poniedziałek. Mogło by to się skończyć nieciekawie 😉

A  poniedziałek w pracy minął przyjemnie. Kilka rundek na zielonej, później dwie godziny jako rezerwa i do domu 😉

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.