Miesiąc: lipiec 2007

  • 13:59 -> 19:56

    Cały dzień z uśmiechem na twarzy. A to dla tego, że w trakcie urlopu w październiku zdecydowałem sie lecieć do Dublina do mamy na tydzień czasu razem z żoną i córeczką. A najlepsza myśl przyszła później. Jak zalecimy na miejsce to na następny dzień pójdę na zajezdnię tramwajową w celu zapytania o pracę. W Polsce jest firma która niby pośredniczy w zatrudnieniu tam na stanowisku motorniczego. Trzy razy już wysyłałem swoje zgłoszenie i żadnych efektów. Ale to dopiero za trzy miesiące. I jak dobrze pójdzie to moja nową ojczyzną będzie Irlandia 😉

  • 13:26 -> 18:21

    Rachu ciachu i po strachu. Króciutko, szybciutko bez bólu. Nawet kawy nie zalewałem bo nie warto było . Ech jak by tak wyglądał każdy dzień. Czego sobie i Wam życzę 😉

  • 13:47 -> 23:23

    Jakiś taki roztrzęsiony byłem. Ledwo siadłem a już mi telefon upadł, ktoś bilet chciał kupic to drobne rozsypałem po kabinie. Nie mogłem sie skoncentrować na niczym. Zacząłem wypisywać cedułę to znów ktoś zadzwonił itd. Dobrze, że nie było innych konsekwencji mojego rozkojarzenia. Ale po godzinie 18 już wszystko wróciło do normy. Minuty uciekały coraz szybciej. Pełno rozbawionej młodzieży w centrum mimo, że to czwartek ale w sumie wakacje. Piątek odpocznę a sobota znów w pracy i to rano. Więc pobudka będzie przed 4 rano. Ktoś sobie życzy obudzenie ? Chętnie zadzwonię 😉

  • 13:47 -> 23:23

    Chyba jestem wariatem ;P. Wieczorem po godzinie 22 ścigałem się z osobówką. Mimo wsiadania i wysiadania pasażerów na 3 kolejnych przystankach i tak byłem pierwszy. A to wszystko dla tego, że światła bardziej przyjazne są tramwajowi 😉 no i dokładnie wiem kiedy sie załącza. A żółte seicento z czterema pasażerami w środku widocznie było dość ciężkie i nie mogło ruszać za szybko. A to wszystko zaczęło się na jednym ze skrzyżowań gdzie ten właśnie samochodzik chciał wymusić na mnie pierwszeństwo. No cóż przynajmniej ludzie na tym skorzystali bo byli szybciej w domu no i jechali jak pospiesznym pociągiem