Z głębokiego snu wyrwał mnie telefon
-Halo dzień dobry, czy kolega to przychodzi dziś do pracy?
-Ależ oczywiście, przecież wyjazd mam dopiero 4:22 – odpowiedziałem całkiem przytomnie mimo, że sekundę temu otworzyłem oczy
– No to niech sie kolego pospieszy bo już 4:30 jest – usłyszałem w słuchawce
– Za 10 minut będę, w końcu każdemu się należy spóźnienie raz na trzy lata – dodałem
Na szczęście zawsze jestem spakowany, gotowy do wyjścia. Jedynie co to poranna toaleta, ząbki umyć, naszykowane ubranka założyć, zalać termos z kawą i w drogę. Nie spieszyłem się zbyt, ponieważ moim wozem wyjechała już rezerwa. Przyszedłem na zajezdnię, podpisałem listę. Dyspozytor dopisał do listy 30 minut spóźnienia. Ciekawe jak to wyjdzie na pasku z wypłatą 😉
Ale cóż jak już wcześniej napisałem czasem człowiekowi się należy. A w dodatku wczoraj byłem oddać krew, miałem wolne, gorąco na dworze to człowiek mocno osłabiony. Dlatego pewnie spałem jak zabity. Jutro powtórka z rozrywki, znaczy się wyjazd o tej samej godzinie. Tylko tym razem nastawiam już trzy budziki
Miesiąc: lipiec 2007
-
4:22 -> 13:50 zaspałem
-
14:14 -> 23:14
Bałem się tego dnia ponieważ dziś mieliśmy dość spore zmiany w kursowaniu i duże utrudnienia dla nas. Przerwy posiłkowe, które należą się każdemu w pracy aktualnie mamy po kilka minut stojąc i czekając na następny tramwaj, ponieważ musimy się przesiąść na pętli, żeby mieć przerwę około 20 minutową. Jest to męczarnia. Wczoraj był to pierwszy dzień a ma tak być przez rok. Może i na papierze wyglądało to pięknie ale w praktyce wygląda to tragicznie. W każdym razie nie takie rzeczy się przeżyło. Tylko szkoda, że nikt nie pomyślał jak będzie jakaś kolizja lub awaria i nie przyjedzie jeden z przesiadających się. Cały plan pójdzie w pi**u.
Środa wolna 😉 -
13:53 -> 21:58
Uff jak gorąco, w kabinie ponad 46 stopni, cały dzień każdy jeździł z otwartymi drzwiami od kabiny. Na szczęście tylko jeden pan przyszedł na pętli poinformować mnie, że ogrzewanie jest włączone. Ale znalazła się staruszka (miła pani) i wyjaśniła gościowi (co mnie zdziwiło bardzo) że to lato w końcu jest i się wszystko nagrzewa nawet szyby, blacha i tory 😉
Mój dalszy komentarz był zbędny, gość zmył się ze spuszczoną głową -
14:16 -> 23:29
Się gorąco coś zrobiło, niby to upalne afrykańskie lato ma być. Już to widzę, pewnie za kilka dni znów zacznie padać. Ciepło było w kabinie. Ponad 40 stopni, drzwi zostawiłem sobie otwarte. Najgorzej było zacząć ale później szło już gładko. Powinienem dostać nagrodę za dzisiejszy dzień, gdyż chyba nigdy jeszcze nie czekałem na tylu dobiegających.
Na pętli czas do odjazdu ale zauważyłem, że gość bilet kupuje w okienku to pomyślałem, że będzie chciał zdążyć. Dałem dzwonek zaczął się rozglądać. Poczekałem, dobiegł, wsiadł. Ja rozumiem, że to jest mój obowiązek zabrać pasażerów ale facet mógł podejść jak wysiadł i kiwnąć chociaż głową lub podziękować. Dziwnie się to pewnie czyta ale gdybyście byli akurat na moim miejscu lub jako pasażer i byście usłyszeli dzwonek do odjazdu a tu nie rusza tylko czeka na jakiegoś gościa ponad 30sek to wtedy ten czas wydaje się wiecznością.
I tak było cały dzień. Jakiś dziadek wolnym krokiem „biegł” ale machał ręką, żebym czekał to poczekałem. I znów inna sytuacja i wiele takich było 😉 Jestem z siebie dumny. Jednym słowem bardzo dobry dzień.
Zjechałem do zajezdni zamknąłem bramę, oddałem dokumenty i udałem się na stacje benzynową w celu „zatankowania” Okocimia mocnego 😛