Rano byłem zły, zdenerwowany, smutny i załamany. Jednym słowem podły nastrój. Wziąłem dokumenty od dyspozytora, przydział wody 1,5L, telefon służbowy, tablice i na wóz.
Oj jak mi się nie chciało. Przejechałem już kilka przystanków, zapowiedzi głosowe działają całkiem nieźle, a tu nagle niespodzianka.
– Następny przystanek dworzec PKS. UWAGA na kieszonkowców – to ostatnie zdanie płynące z głośnika rozbawiło mnie aż do łez szczególnie o piątej rano, gdzie w tramwaju jedzie około 10 osób. No ja rozumiem, że w późniejszych godzinach może się to przydać ale nie za długo, bo się wszystkim osłucha i nikt nie będzie zwracał uwagi na to. Dzień zaczynał się już ciekawiej 😉
Po zrobieni kilku kursów brakło mi troszkę biletów. Wjechałem na pętle i udałem się na punk w celu zakupienia kilku sztuk. To, że pani nie chciała mi sprzedać tylu ile chciałem, bo miała za mało biletów to jest pikuś. Ale ta kobieta załamała mnie całkowicie jak zobaczyła 65zł w monetach. Przyniosłem pieniądze z biletów w różnych nominałach od 5gr do 5zł. Nie było tak źle. Liczyła to 4 razy i każdorazowo wychodził jej inny wynik. Prawie się rozpłakałem, żeby kobieta po czterdziestce nie umiała policzyć kilkunastu monet?! Ludzie kto tam pracuje – pomyślałem.
Nigdy więcej już tam nie zajrzę.
Około południa zaczęli kursować cyganki z harmonią. Non stop jeździły i grały. Mnie zdenerwowało to okropnie. Grzecznie chciałem je wyprosić ale nie reagowały. Jedynym pocieszeniem było to, że zaczęły grać ciszej. Zmiana dobiegła końca. Dzień był zwariowany. Być może nie potrafię tego oddać pisząc ale miałem dziś jeden z najgorszych dni od czasu rozpoczęcia pracy
Miesiąc: lipiec 2007
-
4:38 -> 13:42
-
6:15 -> 14:08
Dziś to nawet ogrzewanie włączyłem na wozie. Co by ludzikom było cieplej. Chyba byli zadowoleni. Większość dnia bolała mnie głowa i wszystko mnie denerwowało. Może to przez tych cyganów, którzy cały dzień jeździli i grali na harmonii. Może to i było ciekawe lub fajne ale chyba tylko dla tych co jechali kilka przystanków. Mnie osobiście zaczęło to poważnie przeszkadzać. Dziś jeszcze ugryzłem się w język ale następnym razem wyproszę ich z mojego wozu, przynajmniej z pierwszego wagonu 😉
-
6:15 -> 14:08
Sam nie wiem co napisać, tak dziś było nudno, sennie i spokojnie. Jednym słowem monotonia. Dobrze, że przynajmniej do zmiany nie padało
-
5:59 -> 14:02
Rano słonecznie ale koło południa zaczęło padać. Ślisko się zrobiło, jakoś tak ponuro. Dojeżdżałem do przystanku spokojnie hamując. Nawet gdyby było baaardzo ślisko to bym bez problemu wyhamował. Ale nie lubię reakcji ludzi typu:
– Przecież ma przystanek musi sie zatrzymać – i wchodzi prosto pod wóz. Tak właśnie zachowała się roztrzepana dziewczyna, mimo, że jej towarzysz spokojnie poczekał aż wytracę prędkość do zera i otworzę drzwi.
A gdybym tak nie wyhamował i co by było. Niektórzy w ogóle nie maja wyobraźni, że czasem może się coś popsuć, że motorniczy może zasłabnąć.
Dzień spokojny 😉