Miesiąc: lipiec 2007

  • 13:47 -> 23:23

    Coś się ochłodziło lekko. No i dobrze, przynajmniej będzie się trzeźwiej myślało. Wsiadłem na wóz po zmianie, spojrzałem w lusterko, świeci się kierunkowskaz w drugim wozie. To często oznacza jakąś usterkę. Spojrzałem na pulpit, wszystko w porządku. Wóz jedzie, hamuje, nie szarpie. Może to drzwi ale też nie wszystkie się zamykają otwierają. Zmiennik z rana nic nie wspominał to pewnie nic się nie dzieje. No i przestałem o tym myśleć. Na pętli już się rozpakowałem, zalałem kawkę i w drogę. Zjeżdżałem z górki i z daleka zauważyłem osobę idącą po torach. Zaczęła przyspieszać. Miałem wyciągnąć aparat ale pomyślałem, że zdąży i nie warto. Pomyliłem się. Byłby super filmik do oglądania jak to emeryci skracają sobie drogę i chcą ulżyć ZUS’owi. Dojeżdżałem dość szybko a ona nie przyspieszała. Może przyspieszyła według siebie ale ja tego nie zauważyłem chociaż faktycznie zmieniła chód na pseudo-bieg. Ostry dzwonek hamowanie pod kontrolą i tak kilka metrów bo nie miała gdzie uciec, wszędzie wzdłuż płotek. Uskoczyła w końcu, zatrzymałem się, otworzyłem drzwi od kabiny, przestałem dzwonić dzwonkiem żeby kobieta mnie usłyszała i:
    – Babcia to ma trumnę w domu, że tak jej się śpieszy?! – Mogłem dodać, że dziś nie zabijam 😉
    Hehe chyba się zmieszała bo nawet nie wsiadła do mnie, wolała poczekać na następny. I tak bym jej nie zabrał za karę. Na przystanku widziałem ludzi którzy pokazywali na nią, że wariatka. A starszy gościu (śmieszne) przyszedł i powiedział :
    -Patrz pan jak to sie staruchom spieszy no !!

    Rachu ciachu i już godzina 22. Rozpędzony wspinałem się pod górę, żeby zdążyć jeszcze na światłach a tu trzech gości idzie sobie środkiem skrzyżowania i wchodzą na moje tory. No nie chciałem dziś mieć śmiertelnego potrójnego combo dlatego gwałtownie hamowałem. Ludzi na wozie mało, wszyscy siedzieli na szczęście.
    Nagle nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak prawie jak z podziemi jak żółwie ninja pojawili sie policjanci. Wyskoczyli z radiowozu, który zostawili  na torach, było ich czterech (idealna proporcja) i do tych rozbawionych chłopców. Dwie pały na nogi, szybkie przeszukanie, bransoletki na ręce i na pakę. Trwało to może 45 sekund. Tyle trwa cykl świateł. I ruszyłem w ciężkim szoku. Jak to miło być praworządnym obywatelem i zawsze można liczyć na pomoc 😉

  • 13:29 -> 23:13

    Przyszedłem na zajezdnię podpisałem listę. Zawołał mnie kierownik, wręczył pismo.
    „W związku ze złożonym przez Was pismem dnia… w sprawie podwyżki informujemy, że odbędą się z Państwem indywidualne rozmowy w tej sprawie”  Oo ciekawe co nam tam będą robić. Napisaliśmy w kilka osób podanie, ponieważ mamy niższe stawki podstawowe niż inni motorniczowie. W końcu wykonujemy tę samą pracę. A oni zarabiają więcej bo mają wysługę. No nie mogę się doczekać spotkania z zarządem.
    Szliśmy grupą na zmianę. Na budynku zajezdni zauważyłem piękny nowy zegar 😉 A jak ładnie pokazuje temperaturę. O godzinie 13:20 było 26 stopni a jak przejeżdżałem o 20.10 to pokazywało 25 stopni. Chyba  w złym miejscu mają ustawiony czujnik.  Siadłem na wóz, gorąco, upalnie. Ale do 20 było dość ciepło. Słońce powoli już zachodziło a może właściwie robiło się trochę ciemniej, chłodniej. Dzień dobiegł końca. Zjechaliśmy, dokumenty oddane. Chłopaki podrzucili mnie do domu, bo akurat jechali w moim kierunku 😉 do nocnego 😛 W czterech weszliśmy do malucha, ledwo zipał. Koniec pracy, prawie północ. Cały tydzień drugiej zmiany.

  • W sprawie komentarzy

    Całkiem niedawno odkryłem, że nie wszystkie komentarze pojawiają się automatycznie 😉 Od teraz będę na bieżąco to sprawdzał i dodawał czasem odpowiedzi

  • 4:22 -> 13:50

    Godzina 0:20 Kasia wstaje nakarmić córeczkę, obudziłem się.Uff na szczęście można jeszcze spać. Godzina 2:20 no nie jeszcze godzina, a może by tak już wstać ?! 3:30 wyłączyłem budzik zanim jeszcze zadzwonił. Tak to sie śpi „na czujce” po wczorajszym spóźnieniu. Wstałem, ogarnąłem się, poranna toaleta, kawa zalana, buzi buzi i wychodzę. Zmierzałem do pracy wypoczęty, zadowolony że nie spóźniony. Przyjechał tramwaj nocny wysiadło kilka osób. Szedłem sobie spokojnie na nogach, bo tramwaj pojechał w przeciwnym kierunku. Zauważyłem dwóch nie spokojnych typów, ruszyli za mną ale też moim tempem, prędkością marszową.
    Eee gościu, poczekaj – kilkadziesiąt metrów dalej padła pierwsza zaczepka
    Nie wróciłem na to uwagi, nawet nie przyspieszyłem, jakiś taki spokój mnie ogarnął.
    Te gościu poczekaj no chwile – znów usłyszałem, bo tym razem krzyknęli.
    Brama zajezdni jeszcze kilkadziesiąt metrów przede mną. Już widać tory, całkowity spokój mnie ogarnął jak zauważyłem, że właśnie skręca jakiś kierowca na parking.
    -Ty h**u gdzie uciekasz!!- słyszę za plecami
    Co sie chowasz, boisz się?! chodź tu gdzie ciemno jest.
    Byłem już tak wyluzowany, że się odwróciłem i też coś tam im grzecznie odpowiedziałem.
    Szkoda tylko, że moja wiatrówka Walther CP-99 jest w naprawie bo by chłopcy mieli lekkiego pietra. Zastanawiałem się czy nie wyciągnąć termosu w razie starcia 😉 ale szybko zrezygnowałem z tej myśli, bo szkoda by kawy było 😛
    Przeszedłem przez bramę, serce zaczęło bić mocniej. Czyżby adrenalina się uaktywniła albo zaczęła spadać ?!? Odebrałem dokumenty i udałem się na wóz. Wyjeżdżałem pierwszy, więc pomyślałem że szanowni nie udani napastnicy może będą jeszcze czekać pod bramą na mnie z jakimś kamieniem. Dlatego nawet się nie rozpakowałem, tylko ruszyłem z otwartymi drzwiami od kabiny, nastawiacz (dla nie zorientowanych pręt do przestawiania zwrotnicy grubości 2cm i długości 1,20m)  miałem już naszykowany pod ręką. Gdybym tylko ich zauważył, czekał bym na ich reakcję. Gdyby jakiś kamyczek poleciał w kierunku mienia firmy to wykazałbym się wielka odwagą i ruszył na nich z nastawiaczem jak husaria pod Wiedniem 😉 (oczywiście chyba, teraz tak piszę a jak by było w rzeczywistości tego nie chcę się dowiedzieć)
    To na tyle porannych emocji. Reszta dnia jak zwykle, niby gorąco, niby nudno a jednak raz hamowałem tak gwałtownie, że bałem się o to czy ludzie nie roztrzaskają się o moje drzwi od kabiny. Niestety kierowca przejeżdżający przez torowisko źle obliczył długość swojego autka i kuperek wystawał mu na mojej części torów