Miesiąc: październik 2009

  • 16:25 -> 25:49 Halloween 😉 cd

    Dzisiejszy wieczór spędziłem na „romantycznej” liogniskoni czerwonej. Zakupiłem pół litra 😉 napoju energetycznego a właściwie powinienem kupić tabletki na uspokojenie. Z nieba lunął potężny deszcz. Ale o 18 zrobiło sie spokojnie i ociepliło sie troszkę. No i jak poprzedni znów się przeliczyłem. Na trasie wyjątkowo spokojnie. Miedzy 18 a 19 w południowo zachodniej części miasta ( Belgard, Cookstown, Kingswood) nie było prądu. Kompletne ciemności. Domy bez świateł, latarnie wygaszone, nawet sygnalizacja drogowa całkowicie wyłączona. Jednym słowem egipskie ciemności. Jedynie gdzie nie gdzie było widać ogniska w oddali.

  • 16:09 -> 25:04 Halloween

    Jak przyjemnie jest pracować na lini zielonej.  W Halloween wszyscy się przebierają za cokolwiek m.in na trasie widziałem : Shreka i Fione, Rycerzy z Gwiezdnych Wojen, Mario Bros, Supermana, pięciu transwestytów, piękną Anielicę i Diablicę :D:D itd. Wyjątkowo grzecznie się wszyscy bawili. Miałem obawy, że będzie imprezowo tj szampan, piwo w tramwaju a na ulicy w mieście 4 pasy taksówek, pijani na torach, zygający w krzakach. Przeliczyłem się. Oby takich nocy więcej. Sobota na lini zielonej. Tutaj może być ostro to to zupełnie inni ludzie. Powiedzmy, że na lini zielonej mieszkają potomkowie arystokracji francuskiej a na lini czerwonej potomkowie wikingów. I wszystko jasne.

  • 15:42 -> 23:28

    Uwielbiam denerwować kierowców a właściwie wprowadzać ich w stan paniki. Tak się dzieje gdy szanowny kierowca wjedzie na skrzyżowanie i blokuje tory a ja muszę opuścić przystanek i mrugam na niego długimi i dzwonie i trąbie a wtedy dzieją sie dziwne rzeczy. Niektórzy a właściwie większość próbuje wcisnąć się do przodu. Malo kto wkłada bieg wsteczny (taki z literka R->dla nie umiejących;p) i cofa.Ale i ci cofający nie patrzą co jest z tylu i czasem wjeżdżają pod tramwaj z naprzeciwka lub uderzają w inne auto z tylu które próbuje atakować skrzyżowanie.Zasadniczo mógłbym czekać aż będzie miejsce, bo sygnalizacje wzbudzam ja sam dla siebie przyciskiem. Ale jak się zrobi trochę luźniej to zaraz ktoś następny się pakuje na tory i dlatego muszę być dość agresywny na drodze 😀

  • 17:52 – 25:48

    Pierwsza dniówka a właściwie prawie nocka już za mną. Ciemno już było gdy rozpoczynałem pracę. Ostatni dzień długiego weekendu minął nad wyraz spokojnie. Tylko dwa tramwaje zjechały z rozbitymi szybami. Nastroje w pracy wśród pracowników średnie, ponieważ załoga odrzuciła uzgodniony kontrakt. Rozmowy trwały od października 2008 i jak widać się nie dogadali. A miałem nadzieję, że wszyscy już mają dość i przyjmą proponowane warunki.

    A ja siadłem do wozu i ruszyłem w trasę. Po trzech tygodniach nieobecności na torach naprawdę bałem się, że będzie jakoś dziwnie 😉 jak to po urlopie. Ale chyba bardzo tęskniłem już za pracą i czułem się wybornie 😉 Po godzinie 23 miasto zamarło. Przez całą długość trasy miałem 8 pasażerów 42 metrowym tramwaju. Wsiedli na pierwszym i wysiedli w centrum.