Autor: Tramwajowy

  • 16:30 -> 1:30

    Piątek to pierwszy dzień koncerty U2 na Crock Park w Dublinie. Jak to zwykle bywa tłumy pojawiają się w mieście i korki na drogach i pasażerów duuuużo więcej niż zwykle. I właśnie dlatego byłem jednym z trzech rezerwowych na ten wieczór. ogólnie była lekka panika, że będzie dużo ludzi, że extra wozy trzeba będzie posłać itd. Ale jak się okazało poradziliśmy sobie całkiem nieźle. Zasadniczo był tramwaj co 6-7minut. Sześć sztuk odjechało pełniutkich a później już tylko nieliczni wracali. No i zgodnie z planem o 24:40 ostatni ruszył z Connoly z ludźmi a za nim 4 następne już bez ludzi do zajezdni.

  • 6:14 -> 14:35

    Jeżdżę na pamięć. Znaczy się nie patrze na ustawienia zwrotnic. Dziś się o tym przekonałem. A może zagapiłem 😉 Wjechałem na nie tą stronę przystanku na którą powinienem. Zasadniczo tragedii nie było 😉 ale jak by ktoś chciał to się można doczepić. Ogólnie zasada jest taka, że wjeżdżamy na prawą stronę przystanku, żeby od razu ustawić się do wyjazdu(przypominam, że u nas ruch lewostronny) ale gdy na prawej stronie jest tram to wtedy można wjechać na lewa stronę. No i ja właśnie wjechałem na lewą stronę mimo, że obie były puste. Tylko ciągle się zastanawiam dlaczego zwrotnice były przestawione,.

  • 15:48 -> 22:25

    Pasażerka gdzieś w połowie trasy dziś się mnie zapytała:

    A jak dojechać na końcowy przystanek??

    Ręce i cycki opadają.

    Jest to pytanie z serii:

    A ta winda do góry jedzie? A gdzie ma jechać w bok? (Nic śmiesznego – Cezary Pazura)

  • 16:09 -> 1:00

    Na czerwonej wykoleił się tramwaj na końcowym. Tyle wiem, bo za późno przełączyłem radio na inny kanał. A an zielonej w miarę spokojnie. Tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju. O 22:30 z mego tramu wysiadała dziewczyna zadowolona, ze słuchawkami na uszach. Zaraz za nią wysiadło dwóch chłopaków. Tak się złożyło ze zauważyłem ich zanim wysiedli i wiodłem za nimi wzrokiem. Mam nadzieje ze nic się nie wydarzyło bo nikt inny na tym przystanku nie wysiadał. A jeden z chłopców rozglądał się na boki jakoś tak nie pewnie