Autor: Tramwajowy

  • Siedem żyć kota

    Aż się za głowę złapałem kiedy zobaczyłem datę ostatniego wpisu. Czy jestem leniwy? Chyba troszkę a może po prostu nie było o czym pisać lub nie było kiedy pisać.  No więc proszę, oto jestem.  Zaczniemy od spraw lokalnych. Skoczek o którym wspominałem kilka tygodni temu znów się uaktywnił.  Jechałem pierwszym tramwajem rano, tuż po szóstej. Od jakiegoś czasu spodziewałem się gościa. Wszystko przebiegło tak jak sobie zaplanowałem. Ograniczenie prędkości w tym miejscu mamy do 50 km/h ale ja zwalniam do 30km/h . No i go dostrzegłem. Leżał jak zwykle głową w dół, boso, w czarnej kurtce. Zauważyłem i pomyślałem: mam Cię ptaszku :D. Przejechałem jeszcze kilka metrów, żeby zablokować mu drogę ucieczki z jednej strony i zatrzymałem się nad nim. Przez radio poinformowałem o zaistniałej sytuacji i udałem się na tory, żeby sprawdzić jak się pan miewa.  Dżentelmen ów miewał się dobrze i zaczął powoli wypełzać spod tramwaju.  Zapytałem dyspozytora, czy mam go zatrzymać lub dobić nastawiaczem. W odpowiedzi zostałem poproszony o pozostanie w kabinie i oczekiwanie na policje. Panowie z Gardy przyjechali ale delikwenta nie zatrzymali na miejscu ponieważ gość zbiegł z miejsca zdarzenia. Aresztowali go kilkanaście minut później na parkingu pobliskiego hotelu. I po raz kolejny pieniądze podatników zostaną zmarnowane, ponieważ odbędzie się rozprawa sądowa na której nic nie orzekną, bo pana nie można zmusić do leczenia się.

    To już był mój trzeci przejazd nad gościem. Domyślam się, że ma siedem żyć , jak kot więc zostało mu jeszcze cztery. Przynajmniej na mojej zmianie 😉

  • Telewizyjnie

    Jakiś czas temu ekipa telewizji Polsat Play zawitała do Dublina, poszukiwali Polaków z którymi mozna by zamienić kilka słow i zobaczcie kogo spotkali na ulicy.

  • Skoczek na T1

    Skoczek znów zaatakował. Już kiedyś pisałem o panu który kładzie się między szynami i czeka na nadjeżdżający tramwaj. Kładzie się w miejscu gdzie jest na tyle luźno, żeby nie zahaczyć o podwozie wozu. Przejechałem nad nim już drugi raz. Tym razem jednak poczęstowałem go lekko piachem z piasecznicy otwartej na maksa przy prędkości 50 km/h i dodatkowo kilka razy stuknąłem szynowym. Nie podniósł głowy i kolejny raz zaaplikował sobie adrenalinę i poszedł dalej.
    Gość jest umysłowo chory. Przyjeżdża z Cork pociągiem, bierze kubek z kawą i wyrusza na tory tramwajowe. Raz już został złapany,oferowano mu pomoc psychologiczna i różne inne. Niestety nic nie dotarło. Jak chce się facet zabić to niech idzie nad rzekę, zawiąże kamień na szyję i jazda a nie będzie stresować innych. Zaraz po tym zdarzeniu miałem przerwę. Udałem się do dyspozytora i powiedziałem, że nie czuję się na 100% do jazdy. Jedno kółko zrobił za mnie rezerwowy. Niestety po godzinie musiałem wrócić na trasę, ponieważ mój przełożony stwierdził, że to nie było zdarzenie traumatyczne ;). Za słabsze sprawy ludzie urywają się do domu ale ja nie potrafiłem grać cierpiącego i wróciłem na tory.
    Następny razem zatrzymam się blokując mu drogę ucieczki z tyłu a z przodu ja będę oczekiwał. Wtedy zatrzymamy wszystkie tramwaje, wezwiemy dźwig, bo ja już się postaram żeby po dobroci nie chciał wyjść.
    Over.

  • Dojrzali

    Późnym wieczorem około 23:00 siedziałem sobie w kabinie i oczekiwałem na czas odjazdu jak zwykle. Tuz za mną siedział dwunastolatek a obok niego zupełnie nie spokrewnienie dwaj dwudziestokilkoletni spożywacze browaru. Jak już zaznaczyłem mieli ze sobą kilkanaście buteleczek złotego trunku ale jeszcze ich nie otwierali. Wtem ten najmłodszy poprosił starszych współpasażerów o butelkę piwa. Oboje wybuchnęli gromkim śmiechem i zapytali się ile ma lat. On grzecznie odpowiedział i dalej patrzył na nich proszącymi oczyma. Dorośli już chłopcy odpowiedzieli mu, że w jego wieku to ich ulubionym pokarmem były żelki i to był ich największy dylemat jaki kolor sobie kupić owych żelek kupić. Stanęło na tym, że czerwone truskawki z białym wykończeniem i niebieski delfiny były ich przysmakiem. Młodszy nic nie mówił. Ruszyliśmy z przystanku, dziecko piwa nie dostało, za co jestem wdzięczny chłopakom i muszę przyznać, że podziwiam ich za to jak rozmawiali z chłopcem, bo okolica nie ciekawa i mogli szybko spełnić jego życzenie i sprowadzić go na złą drogę.