Jakiś czas temu spotkałem się z Piotrem na przystanku St.Stephens Green, pierwszy raz było na Pan ale za drugim razem przeszliśmy już na Ty, jak to bywa na wyspach. Tutaj każdy z każdym jest na Ty. Jakoś tak mi wygodniej jak dzieci mówią do mnie Ty a nie Pan (nie zawsze ale w większości wypadków).Ale nie o tym. Piotr zmierzał ze swoim synkiem do domu. Akurat mój tramwaj jechał w tym samym kierunku ale on nie wsiadał. Zastanowiło mnie to troszeczkę, wysiadłem, zamieniliśmy kilka słów i zostałem poinformowany, że nie jadą, bo nie ma miejsc siedzących. W pierwszej chwili trochę mnie to zdziwiło ale już po kilku minutach zastanawiania się i przypominania faktów doszedłem do wniosku, że to jest normalna praktyka na linii zielonej. Tam naprawdę wiele ludzi nie jedzie, bo brak już siedzeń, pomimo, że podróż trwa maksymalnie 38 minut. Niektórzy potrafią się nawet przesiadać na Sandyford tylko po to, żeby wygodnie na siedząco pokonać resztę trasy czyli maksymalnie 20 minuty. Fakt, był jeszcze drugi powód niejechania „moim” tramwajem. Synek Piotra jest małym tramspoterem, posiada plastikowy model tramwaju, którym chyba tata bawi się bardziej ;). Bez urazy Panie Kolego Emigrancie ale ja zawsze korzystam jak wóz podjedzie. A co będzie jak się następny popsuje, jak Marsjanie zaatakują lub tory się zapadną? Ja wolę być już w drodze do domku ;).
Autor: Tramwajowy
-
Podejrzane paczki
Kilka dni temu jeden z kolegów zgłosił, że w jego tramwaju znajduje się torba na kije golfowe (jeśli go dobrze zrozumiałem) a z środka wydobywa się dym, dużo dymu. Głos miał lekko drżący i przestraszony. Zareagował…szybko. Wystawił to na przystanek i odjechał. I tu rodzi się pytanie: A co gdyby to była bomba lub inne urządzenie wybucho zapłonowe lub tym podobne? Sam się na tym łapię, że zaglądam do zostawionych plecaków, toreb czy walizek beż żadnego stresu. A czasy teraz nie pewne, Irlandia raczej mało udziela się na scenie politycznej, wojskowej i antyterrorystycznej ale jest tu wiele firm z USA i reszty Europy, które mogły by stać się potencjalnym celem szmatogłowych lub innych wyznawców makaronu czy czegoś tam innego. Raz tylko pamiętam, gdy każdy pakunek, torba czy nawet psia kupa były podejrzane. Tak, psia kupa mogła być poważnym zagrożeniem dla „jej wysokości”. A było to podczas wizyty „ye Royal Majesty”, kiedy to Królowa Matka odwiedzała „swoje ziemie” rządzone przez rebeliantów, którzy nie chcą się poddać i tylko siłą został wyrwany im kawałek lądu na północy, gdzie ciągle wrogość i nienawiść jest na ulicach. Wtedy to należało zgłaszać wszelkie podejrzane pakunki. Jeden taki znaleziono na Blackhorse a dzięki temu, że motorniczy to zauważył, został pracownikiem miesiąca. Elżbieta widziała Irlandię bardzo smutną. Chyba od samego początku jak wysiadła z samolotu, nie widziała nic innego poza policjantami i siatkami-płotami wysokimi na 2 metry zasłoniętymi czarną folią oddzielającymi ją od reszty ludzi. Ruch na autostradzie był zamykany na czas przejazdu, centrum też było wyłączane z ruchu, no i oczywiście tramwaje też stały. Chyba to już wspominałem tuż po wizycie ale coś tak mi się na wspomnienia wzięło przy temacie. A wracając do rzeczy. Sam nie wiem jak bym się zachował w takiej sytuacji z dymiącym urządzeniem. Pewnie bym wyrzucił daleko i
spieprzałodjechał jak najszybciej. -
Przed użyciem wstrząsnąć
Tak jak tytuł wskazuje, na filmie możecie zobaczyć jak naprawiam przycisk na pulpicie
Najgorsze w tym jest to, że po uderzeniu rozłączył się zielony przycisk, który odpowiedzialny jest za samoistne zamykanie drzwi. Po wyłączeniu tego przycisku drzwi po 10 sekundach od otwarcia zamykają się. Zawsze go wyłączam na pierwszym przystanku podczas chłodniejszych i deszczowych dni. To tylko kilka kabelków pod spodem więc zajrzałem i naprawiłem 😉
