Autor: Tramwajowy

  • Pijany motorniczy

    Już chyba wszystko zostało powiedziane o nieszczęśliwym wypadku i nie odpowiedzialnym motorniczym jeśli chodzi o wypadek w Łodzi. Z  Częstochowy też znam taki przypadek chociaż motorniczy został wyłapany przez dyspozytora i na tym skończyła się jego kariera na torach. U nas, w Dublinie nie ma dmuchania w alkomat. Tutaj oddaje się próbkę moczu i po kilku minutach jest rezultat ile i czego mamy w organizmie. Jest to test na zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Ta metoda chyba jest dokładniejsza. Ciężej jest się pozbyć trucizny z organizmu niż tylko z oddechu. Jeśli któryś z motorniczych zostanie wytypowany na badanie, nigdy nie jest to robione na jego przerwie. Zawsze dodatkowo dostaje 25-30 minut wolnego i w tym czasie udaje się do ubikacji samotnie i oddaje próbkę do badania.

    Niestety jedna osoba robi opinię całemu kręgowi. Ksiądz pedofil czy Policjant łapówkarz. I wszyscy później są podejrzani.

    Alkomat w każdym samochodzie? Trochę to idzie za daleko. No bo jak po pijaku znaleźć taki alkomat 😉 Poza tym alkomat to już taka lekka zachęta do picia. Wstajesz rano i dmuchasz. Wyjdzie ponad limit nie jedziesz, wyjdzie poniżej i jedziesz ale dalej coś tam w głowie szumi. A jak by tak nie pić dzień wcześniej? Od dawna już nauczyłem się mówić NIE na imprezach, kiedy na dzień następny wstaję rano do pracy. Uwierzcie mi, da się.  Ale przed „od dawna”….aaaa nie ważne 😉

     

  • Nie olewam

    Dawno tu nic nie pisałem. Przepraszam.

    Jakoś tak szybciej na Facebooka wrzucić szybko zdjęcie, komentarz lub jakiś opis. Gorąco zapraszam do zaglądania na FB profil Tramwajowy.pl. Ale nikogo nie mogę zmuszać do zakładania konta więc obiecuję poprawę i postaram się poprawić i pisać więcej.

    Jest kilka nowinek. Miedzy innymi czterech nowych kolegów zakończyło szkolenie. I jest przełom. Po raz pierwszy od kilku lat zatrudnili obcokrajowca z Portugalii. Chłopak sześć lat na półwyspie Iberyjskim powoził tramwajami. Od poniedziałku wszyscy czterej już są na grafiku. Mam nadzieję, że żaden się nie wykruszy.

    Święta przebiegły spokojnie. Po pięciodniowej przerwie urlopowej w drugi dzień świąt wróciłem do pracy. Sylwestra i Nowy Rok też spędziłem w pracy ale i na imprezkę w domu też się załapałem 😉 Teraz powrót do do rzeczywistości i planowanie wakacji.

    W listopadzie miał miejsce niewielki pożar tramwaju o którym nie pamiętam czy pisałem na blogu ale na FB na pewno. Zdjęcie raportu można zobaczyć w galerii obok. Również zdjęcie raportu ze współpracy Gardy i Luasa też znajduje się w galerii na flickr.

    Pogoda w Irlandii bardzo podobna do Polskiej. Ciepło, czasem słonecznie. Na dworze do 12 stopni. Za to wiatry mamy potężne. Taki huraganik co przeszedł przez Europę to my mamy co dzień ostatnio ;).

    Na czerwonej linii we wszystkich wozach zaczęto wymieniać fotele w kabinie motorniczego. Dość wygodne, filmik na kanale Youtube  (MrTramwajowy). Niestety nie pozbawione wad. Jedną z najgorszych i niebezpiecznych jest wykonanie rączek. Wszystkie są stalowe i bardzo ostro zakończone. Jako jeden z pierwszych zgłosiłem sprawę, lekko pociąłem nadgarstek. Właściwie zaczerwienił się od wielokrotnego pocierania. Niestety nic nie zostało poprawione w tej kwestii. Pożyjemy zobaczymy.

     

  • Niedobry

    Przystanek przesiadkowy „Belgard”. Czekam aż przyjedzie tramwaj z miasta, żeby zabrać ludzi w kierunku City West. Dwoje drzwi otwartych, jedne zamknięte – w pierwszej części wozu. Od połowy do końca wszystkie drzwi zamknięte. Podchodzi pan, otwiera te jedne. Trochę wieje. Za minutkę podochodzi do mnie i mówi:

    -Zimno jest, proszę zamknąć drzwi !

    -Zimno jest, wiem, grudzień jest zimno musi być – grzecznie odpowiedziałem i dalej czytałem książkę

    Gdy skończyłem swą sentencję Pan nie ładnie do mnie powiedział, po czym otworzyłem drzwi od kabiny, wymieniliśmy kilka słów, poprosiłem o pokazanie biletu. Ten nawet jakaś legitymację pokazał, że niby ważny jest. Niestety wszystkich traktuję tak samo. Nie ważne czy Królowa, czy pachołek.  Nadszedł czas odjazdu i na jego życzenie drzwi się zamknęły. Trochę jestem złośliwy chyba, czasem nawet za bardzo. 99 na 100 razy trzymam drzwi zamknięte na końcowych/początkowych. Tym razem jakoś tak wyleciało z głowy no i się napatoczył.

  • Po imprezie

    Świąteczne wyjście kolegów i koleżanek z pracy zakończyło się o czwartej rano a tuż po piątej byłem w  domu 😉 Możecie sobie zobaczyć jaki ruch jest na deptaku o 4 rano na ulicy Grafton w centrum Dublina. Tłumy nie wiele mniejsze niż w dzień.