Kategoria: W Irlandii
-
Awaria
Albo nie umiem sobie przypomnieć albo to była moja pierwsza awaria. Właściwie nawet nie awaria tylko błąd komputera zapewne. Na monitorze nie wyświetlała mi się pozycja jednych hamulców, znaczy się czy są odblokowany czy zablokowane.
Na cztery kontrolki jedna nie wyświetlała informacji, nie lubię szerzyć defektyzmu. Zgłosiłem sprawę do dyspozytora. Chciałem żeby tylko to odnotował a chłopaki naprawili by to po zjeździe ale on był uparty, kazał „zresetować” tramwaj. Po tej czynności tez nic się nie zmieniło i dostałem „rozkaz” wyproszenia ludzi i zjazd do zajezdni 😉 według mnie trochę bez sensu ale decyzji przełożonego się nie podważa. Pamiętam pierwsza awarię w Czestochowie, też zima, też śnieg, też hamulce. Latałem jak kot z pęcherzem, luzowniki trzeba było opuścić, ludzi z drugiego wagonu wypędzić. A tu: w kabinie przełączyłem jednym przyciskiem hamulce które mają się odizolować, przez mikrofon „wypędziłem” ludzi w kilka sekund i pojechałem.

-
Apokalipsa – Dublin on Ice
Nasypało może 7cm śniegu, na ulice wyjechały „niby” 4 pługi i czymś tam posypywały. Dublinbus zawiesił kursowanie wszystkich swoich autobusów tylko MY prężnie walczyliśmy z urokami zimy niespotykanej w na zielonej wyspie. Luas kursował non stop z małymi zakłóceniami. Samochody nas blokowały na skrzyżowaniach. Na ulicach nie było śniegu ani błota tylko wyślizgany lód. Najlepsze opony teraz to takie z kolcami. Na wszystkich drogach korki i młodzież znalazła sobie świetna zabawę. Podbiegali do stojącego auta otwierali drzwi i wrzucali kilkadziesiąt kulek do środka.
-
Praca, praca…..praca i wolne 😉
A napiszę może po nowym roku 😉
Strzałeczka;)