Kategoria: W Irlandii

  • Dziewczyna z pociągu

    Po przerwie na przystanku Redcow przejmowałem tramwaj od kolegi. Gdy już nacisnąłem przycisk zamykania drzwi podeszła do mnie kobieta i powiedział, że jest tutaj dziewczynka która jedzie sama i chyba się zgubiła.          Otworzyłem drzwi z powrotem i poszedłem zbadać sytuację. Okazało się , że faktycznie, jest jedenastoletnia dziewczynka, której siostra wysiadła 11 przystanków wcześniej (!) . Zgłosiłem sprawę przez radio. Dyspozytor nakazała jechać do końca a tam miała czekać Garda.

    W międzyczasie zgłosili się ludzie z ochrony i powiedzieli, że przejmą ją na Belgard. Na przystanku już czekali ochroniarze, zabrali ją do auta i zawieźli na posterunek policji.
    Siostra znalazła się po godzinie. Szukała swojej młodszej podopiecznej w centrum też na posterunku policji.
    Jedenastolatka miała odwagę jechać tak długo. Ciekaw jestem tylko jak to się stało, że dziewczyny się rozdzieliły. Ale to już będą wyjaśniać stróże prawa.

  • Opiekuńcze państwo

    Lekko mnie i wiele innych osób zagrzał ostatni wyrok sądu, który przyznał dziewczynie 550.000€ odszkodowania za to, że wskoczyła na tramwaj od strony torów ( nie przystanku) i przejechała kilka metrów po czym spadła i coś tam niby sobie zrobiła. Zdarzenie miało miejsce osiem lat temu a wyrok zapadł tuż przed weekendem. Już widzę te setki pozwów ludzi, którzy przez swoją nie uwagę zostali potrąceni przez tramwaj.

    Link do artykułu:

    https://www.irishtimes.com/news/crime-and-law/courts/high-court/woman-injured-tram-surfing-on-luas-awarded-550-000-1.3669184?mode=amp&fbclid=IwAR18buvJG17bLwCaw4sCLxNNNTpx327X-UbZk4BbEMcTRH576UtgpPh75mY

     

     

  • Brak biletu

    Nie typowe wydarzenie miałem dziś. Otóż podjechałem na przystanek RedCow, ludzie wsiedli ale okazało się że na przystanku jedna pani nie kupiła biletu i awanturuje się z kanarami. Wsiadła do tramwaju i powiedziała, że nie wysiądzie i chce dalej jechać. Dyspozytor szybko zarządził, wszystkich wysadzić, ją zostawić a tramwaj zawróci na Blackhorse.

    Pierwszy raz spotkałem się z takim zachowaniem dyspozytora. Policja została wezwana.

    Dojechaliśmy do Blackhorse, tam zawróciłem i wróciliśmy do Redcow. Tam pan i pani mundurowi czekali już na nas i zajęli się całą sytuacją. Ja natomiast zjechałem do zajezdni na dłuższą przerwę :D. Niestety zaraz jak siadłem dostałem telefon że dwa wozy trzeba przedstawiać i tak zleciało 40min :/.

  • Nominacja

    Dziś chciałbym nominować pasażera do nagrody „kurtyzana” roku. Nie użyłem bardziej popularnego (wulgarnego) słowa ponieważ zaglądają tutaj nieletni i nie będę ich edukował ;).
       Uzasadnienie:
    Pewnego dnia kolega na końcowym przystanku zadzwonił do kawiarenki na Beachwood czy mogli by mu wynieść kawę na przystanek kiedy podjedzie. Podał dokładną godzinę kiedy podjedzie i numer wozu. Sprzedawca nie miał z tym żadnego problemu. Podjechał, zatrzymał się,otworzył drzwi. Pasażerowie zaczęli wysiadać i wsiadać. Do okienka w kabinie podszedł sprzedawca, podał kubek z kawą na wynos, motorniczy zapłacił. Tramwaj bez żadnego opóźnienia odjechał.
       Kilka dni później ów motorniczy został wezwany na rozmowę w powyższej sprawie. Otóż jeden z pasożytów (pasażerów) zadzwonił i powiedział co widział i że mu się to nie podobało. Nie wiem dokładnie jakie padły słowa i oskarżenia ale rozmowa ustawiająca do pionu została przeprowadzona.
       Powinienem chyba również nominować to tej nagrody osobę u nas w pracy która zdecydowała się zdyscyplinować motorniczego. Taka sprawa powinna zostać zduszona w zarodku a gość który dzwonił z taką skargą powinien zostać lekko zrugany, że zajmuje zbędnie czas na linii telefonicznej.
    Czy było jakieś zagrożenie ? Czy było opóźnienie? Jeśli nie, to o co drżeć koty.