Kategoria: W Irlandii

  • 6:41 -> 15:53

    Zaległości w pisaniu. 17 marca Dzień Św. Patryka. Najważniejsze święto w Irlandii. Takich tłumów nawet się nie spodziewałem. Gdy jest mecz to wozimy tysiące ludzi ale dziś to były miliardy heheh. Daliśmy rade, dzielne z nas chłopaki. Do popołudnia nic się nie wydarzyło. Zawracaliśmy przed O’Connell street na Smiethfield  a później tłum ruszał z buta. W drodze powrotnej jechałem zupełnie pusty. Po drodze wsiadło dwóch staruszków i wysiedli trzy przystanki dalej. Piękny słoneczny dzień, więc sądzę że impreza się udała.
    A dzień wcześniej ktoś puścił pawika w moim tramwaju. Dojechałem do centrum i dyspozytor się pyta jak to poważnie wygląda. Ważne pytanie bo to odemnie zależało czy pojadę z ludźmi czy bez. Kontrolerzy nakryli to gazetami ale śliskie było. A co ja mam ryzykować. A jak ktoś się poślizgnie i upadnie ??! Zjechałem, szkoda tylko tego co był za mną bo to pora lunch’u i trochę tłoczno się zrobiło

  • 16:34 -> 1:10

    Linia zielona no i w końcu miałem okazje zobaczyć nowy tram. I bez emocji. Sam nie wiem czy się cieszyć czy nie. Zasadniczo nic się nie zmieniło na pierwszy rzut oka. Przód troszkę inny, w przedziale pasażerskim podłoga w 100% plaska, poręcze ustawione bardziej przyjaźnie dla pasażerów, kilka siedzeń mniej (chyba 8 składanych )ale dodane oparcie dla wózków inwalidzkich. Kabina nie zmieniła wyglądu ale za to nowy fotel z zagłówkiem 😀 nowy joystick (trochę dziwnie wygląda) po prawej stronie miejsce dla kolegi !!(pewnie tylko dla patrona lub innych osób autoryzowanych), szyba pod trochę innym kątem wiec może światło z tylu nie będzie się odbijało. Kamery są w kolorze, hamulec awaryjny można zresetować z kabiny więc nie trzeba wychodzić na wóz.  Zrobiłem kilka fotek a później zostałem przegoniony przez mechaników.




  • 21:00 -> 4:00

    Ostatni dzień a właściwie nocka już za mną

  • 21:00 -> 4:00

    A miało być spokojnie. Zrobiłem 3 rundy dla kolegów, mało ruchów na zajezdni ale po 23 zrobiło się wesoło. Kolizja z osobówką. 4 panienki, 3 z nich pijane a czwarta nie widziała świateł i autko do kasacji a tramwaj trochę porysany. Motorniczy ranny, chociaż nie poważnie.
    Gnaliśmy na sygnale (pomarańczowe koguty z przodu i z tylu)samochodem firmowym i nas policja zatrzymała.Fakt ze przekroczyliśmy prędkość dwukrotnie i jechaliśmy na czerwonych światłach ale przecież spieszyliśmy się do kolizji. I w dodatku kolega nie miał prawa jazdy przy sobie. Gdy już wszystko zostało opanowane, policja, straż i pogotowie się rozjechali ruszyliśmy do zajezdni. Dwa ostatnie tramy.
    Gdy ja już bylem na miejscu kolega który jechał za mną zadzwonił i mówi ze gość jechał po torach,do czasu, aż urwał miskę olejową. Podążał za mną najprawdopodobniej. Przejechał aż 3 przystanki gdzie tory są równo z ziemią i zatrzymał się dopiero na podkładach. Szkoda staruszka. Przyjechała pomoc drogowa, auto ściągnęli. Motorniczy z tego zablokowanego tramwaju zabrał gościa na pokład a później odwiózł do domu swoim autem.