Kategoria: W Irlandii

  • Strzykawka w tramwaju

    Któregoś pięknego dnia, po dojechaniu do końcowego przystanku znalazłem na podłodze strzykawkę z igłą. Je%*@^i narkomani zostawili śmieci po sobie. Bardzo niebezpieczny śmieć. Od razu zamknąłem drzwi i poinformowałem dyspozytora. W takiej sytuacji tylko zjazd do zajezdni a co oni tam z tym zrobią to już nie moja sprawa. Pewnie będzie tak, że przyjdzie pan z rękawiczką zapakuje w jakieś twarde opakowanie i gdzieś zostanie to wyrzucone. Teoretycznie mógłbym sam to zutylizować ale zostawiając to w koszu na śmieci jest ryzyko, że osoba opróżniająca ów kosz się ukuje i wtedy mamy kolejny kłopot. Podczas jazdy do bazy pomyślałem, że trzeba jakoś oznaczyć miejsce gdzie ta strzykawka leży. I wpadłem na prosty pomysł, żeby użyć naklejki którą wieszamy na zepsutych drzwiach.

  • Kawo pijcy

    Dla tych co nie zaglądają na mój profil facebookowy chciałbym pokazać ile to kawy i herbaty zużywa się u nas w kantynie w przeciągu 9 godzin. Zdjęcie pierwsze zrobione o 15:00 a drugie o godzinie 24:00.

  • Taka sytuacja

    Taka sytuacja:
    Kilka dni temu tuz po 23 zepsuł się tramwaj. Po kilku próbach ratowania go, nadawał się tylko do spychania do zajezdni. Tak się niestety stało, że to ja zostałem pierwszy, który będzie zbierał pasażerów po tych dwóch wyłączonych z ruchu. Tłumów nie było ale kilku maruderów się znalazło. Opóźnianie było dość spore i zostałem poproszony czy mogę z ludźmi wracać do zajezdni a nawet do końca trasy jeśli by się dało. Nie odmówiłem. Dwa dni później tylko za to, że zjechałem niecałe 30 minut później zostałem 2,5h zwolniony z pracy wcześniej 😉
    A w między czasie, na prywatnym profilu na FB napisałem, że „taka sytuacja” spychanie itd i dodałem, że muszę do ubikacji a nie ma gdzie. Kilka minut później jak nie nawet kilka sekund później zadzwonił telefon. Dyspozytor dzwonił i zezwolił na opuszczenie pojazdu w celu załatwienia potrzeby. Długo węszyłem po kontach ale wszędzie gdzieś ktoś się kręcił.
    Mówię wam, jak ciężko jest znaleźć miejsce w mieście po północy, żeby się załatwić jak człowiek jest trzeźwy.

  • Mnie nie zależy

    Rozpoczyna się gorący okres na torach. Młodzież już prawie skończyła szkołę i siedzą do późnych godzin wieczornych na dworze. Często przebywają wzdłuż kanału, który znajduje się przy przystankach Blackhorse, Drimnagh, Goldenbridge i Suir Road. Na jednym z tych przystanków 5 rowerzystów próbowało wtargnąć do tramwaju. Byłem już mocno zmęczony, jechałem już do zmiany i wpadłem na genialny pomysł, żeby zrobić to co zawsze chciałem. Mianowicie włączyłem mikrofon i powiedziałem: „Tak długo jak chłopcy na rowerach będą w tramwaju tak długo będziemy stali na tym przystanku. Mnie nie zależy, ja jestem w pracy, będę miał zapłacone nadgodziny.” Chyba poskutkowało, bo powoli zaczęli wychodzić. Niestety jeden z nich zaczął bawić się w ciuciubabkę i znów próbował wchodzić i wychodzić. Udało mi się go złapać w środku wozu. Zamknąłem drzwi i poszedłem do niego.
    -Chłopczyku a teraz zostawisz rowerek i wysiądziesz a mamusia z tatusiem jutro odbiorą rower z zajezdni” – powiedziałem. Strasznie zaczął się rzucać, jak wsza na grzebieniu. Zlitowałem się nad nim i chciałem go wypuścić, pociągnąłem za hamulec awaryjny i wtedy przypomniało mi się, że drzwi otworzą się dopiero za 60 sekund więc musiałem grać dalej a ludzie obserwują. Młodzieniec próbował wykopać drzwi i uciekać ale postraszyłem go interwencją policji. W końcu drzwi puściły, wysiadł a ja ruszyłem. Rozgniewany młodociany wyprzedził mnie i rzucił kamieniem w szybę, skutecznie rzucił. Na następnym przystanku zatrzymałem się i oznajmiłem:
    – „Możecie Państwo podziękować temu młodzieńcowi za wybitą szybę, następny tramwaj za 15 minut, proszę wysiąść, zjazd awaryjny, miłego wieczoru życzę.”
    Ja na miejscu tego tłumu bym go zlinczował ale pewnie nic takiego się nie stało, bo ludzie boją się reagować i nic z tym nie robią.